Witam tych najwytrwalszych w ostatnim rozdziale Take Me To Bed! Gratuluję dotarcia do tego momentu!
Zachęcam do komentowania rozdziału oraz do zostawienia gwiazdki! ♥
~~~
Rok i osiem miesięcy później.
Wskazówka zegara wiszącego na ścianie sunęła bezgłośnie, w końcu układając długą wskazówkę na dwunastce a krótszą na szóstce. Kobieta, siedząca przy białym biurku w kształcie litery „L", uśmiechnęła się, widząc moje zniecierpliwienie, i zaczęła kiwać głową, a jej krótkie czarne włosy delikatnie muskały ramiona osłonięte błękitną koszulą. Odwzajemniłem jej uśmiech i ściągnąłem usta w wąską linijkę, próbując powstrzymać się przed zadaniem pytania, które układało się na moim języku.
– Możesz już iść – powiedziała, a ja nie zwlekając ani sekundy dłużej, poderwałem się z siedzenia, przerzucając przez ramię czarną torbę. – Widzimy się w sobotę.
– Oczywiście, do widzenia, pani doktor – rzuciłem, żwawo zmierzając w stronę drzwi.
– Szczęśliwej rocznicy! – zawołała za mną, gdy już szedłem dobrze znanym korytarzem.
Musiałem skręcić dwa razy w lewo, żeby moim oczom ukazały się drzwi wyjściowe, a przez duże okno widziałem kawałek parkingu, gdzie wśród licznych, zaparkowanych samochodów był ten, w którym chciałem się już znaleźć. Zanim to nastąpiło, pożegnałem się z pielęgniarką siedzącą za podłużnym kontuarem i zatrzymałem się tuż przed wyjściem, żeby włączyć przednią kamerę w telefonie i sprawdzić, czy dobrze wyglądam. Na szczęście podkład wciąż świetnie trzymał się na twarzy, brązowy cień się nie rozmazał, a usta niezmiennie błyszczały od malinowej pomadki. Uśmiechnąłem się sam do siebie i delikatnie poprawiłem różową grzywkę. Dopiero wtedy byłem gotowy, żeby pchnąć drzwi, minąć wyłożony szarą kostką chodnik, a następnie zatrzymać się na samym środkiem parkingu, w celu znalezienia odpowiedniego samochodu. Podskoczyłem, gdy rozległo się krótkie trąbnięcie, a następnie, klnąc licznie pod nosem, w końcu wsiadłem do srebrnego hyundaia.
– Cześć – przywitał się ze mną Kamil, wyraźnie zadowolony, że udało mu się mnie wystraszyć. – Co tak skaczesz?
Od razu za karę wbiłem mu wskazujący palec między żebra, a gdy się wygiął, wykrzywiając twarz w połączeniu grymasu i uśmiechu, przysunąłem się do jego policzka, żeby złożyć na nim szybki, powitalny pocałunek.
– Prawie zawału dostałem – mruknąłem, ciągnąc za pas.
Starszy chłopak nie potrafił powstrzymać chichotu, gdy przekręcał kluczyk w stacyjce, a silnik samochodu zawarczał głośno.
– Nie mogłem się oprzeć – odpowiedział, czekając, aż się zapnę, zanim wrzucił wsteczny bieg i zaczął się wycofywać z miejsca parkingowego. – Ślicznie wyglądasz.
– Powiedz mi coś, czego nie wiem – westchnąłem, w końcu się do niego uśmiechając. – Ty też ładnie dzisiaj wyglądasz.
To nie było kłamstwo. Związał ciemnobrązowe włosy w niewielkiego kucyka na tyle głowy, odsłaniając w ten sposób ogolone na krótko boki i liczne srebrne kolczyki zwisające z uszu. Spod rozpiętej białej koszuli wystawała mu jasnoszara bluzka, zamiast galowych spodni założył czarne dżinsy, a zwieńczeniem tej mieszanki były zupełnie niepasujące, sportowe buty. Nigdy nie potrafił dopasować obuwia do ubioru. Dodatkowo na palcach miał po trzy pierścionki na każdej dłoni, a na szyi łańcuch, który kupiłem mu na urodziny, oraz nieśmiertelnik, który dostał ode mnie dzisiaj rano. Na pierwszej tabliczce zostały wyryte nasze imiona, na drugiej data naszych zaręczyn. Upamiętniony dzień przeżyliśmy równo rok temu, chociaż odnosiłem wrażenie, że minęło maksymalnie kilka tygodni, od kiedy na serdecznym palcu zacząłem nosić złoty pierścionek z białym szafirem.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romansa『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
