22 | dwadzieścia dwa

2.9K 300 84
                                        

Poproszenie Maksa o czas do namysłu, zanim podejmę ostateczną decyzję, było tchórzostwem oraz egoizmem. Bałem się zamykać za sobą któreś z drzwi; jeśli zrezygnowałbym z Kamila, wszystkie moje plany na przyszłość pozostałyby jedynie niespełnionymi marzeniami, jeśli zrezygnowałbym z Maksa, przyjaciel mógłby mi odmówić, kiedy znowu byłbym w potrzebie bliskości.

Czy potrafiłbym zrezygnować z któregoś z nich?

Czy potrafiłbym mieć ich obu?

Powinienem czuć się źle ze świadomością, że zdradziłem Kamila, a chociaż naprawdę było mi smutno, ponieważ z pewnością moje zachowanie go skrzywdzi, to nie potrafiłem żałować. Nie, kiedy duże dłonie przyjaciela spoczywały na moim nagim ciele. Nie, kiedy jego wargi zasysały się na moich. Nie, kiedy sprawiał, że zapominałem o całym złu na świecie.

Nazwanie mnie hipokrytą z pewnością nie było wystarczające. Byłem skończonym fiutem, do tego też samolubnym i puszczalskim. Zasłużyłem na to, aby cierpieć, ale zamiast bólu czułem przyjemne ciepło w dole brzucha, a na twarzy gościł delikatny uśmiech. Podobało mi się, jak Maks obchodził się z moim ciałem.

Dotykał je tak, jakby było najseksowniejsze. Patrzył na nie, jakby było najpiękniejsze. Pieścił, jakby było najdelikatniejsze. I tylko jego.

Zaśmiałem się, kiedy dostałem całusa w czubek nosa, a następnie klapsa w pośladek. Głośne klaśnięcie odbiło się echem od ścian pokoju, nim zagłuszyły je nasze chichoty. Sięgnąłem do czarnych loków Maksa, aby przysunąć jego wargi do moich.

– Kocham cię, Gabi – wyszeptał w moje wargi, nim je pocałował.

Kiedy patrzyłem w oczy przyjaciela, nie widziałem w nich wahania ani zwątpienia w to uczucie.

Moje palce przesunęły się pieszczotliwie po jego szczęce, docierając do ucha, a następnie uciekając na szyję, by w końcu dotrzeć do miejsca, gdzie docisnęły się do nagiej skóry Maksa i tam zostały, wyczuwając szybkie bicie jego serca.

– Od jak dawna? – zapytałem.

Znowu zrobił jedną ze swoich tajemniczych min, których nigdy nie potrafiłem rozgryźć.

Czy to możliwe, że w końcu poznam pierwszy z jego sekretów?

– Od ósmej klasy – wyznał, bardzo cicho wypowiadając te słowa.

Otworzyłem szeroko oczy w niedowierzaniu. Próbowałem odnaleźć na twarzy przyjaciela jakąkolwiek oznakę, że właśnie skłamał lub robił sobie ze mnie żarty, jednak niczego takiego nie znalazłem.

– Od ósmej klasy – powtórzyłem z niedowierzaniem. – Przecież to...

– Trzy lata – potwierdził z lekko zawstydzonym uśmiechem.

Byłem w szoku. Nie wyobrażałem sobie kochać kogoś skrycie przez tak długi czas. Do tego kogoś, kto dzień w dzień byłby blisko mnie i wciąż pozostawał niedostępnym. Kogoś, kogo serce należało do innego.

Więc Maks czekał trzy lata, żeby móc w końcu mnie pocałować i wyznać swojego uczucia.

– Dlaczego nie powiedziałeś nic wcześniej? – dopytałem, nie potrafiąc tego zrozumieć.

– Bałem się, że mnie odrzucisz i skończysz naszą przyjaźń – wyznał. – Wolałem mieć cię przy sobie jako przyjaciela, niż nie mieć w ogóle.

– Ale... – Sam nie wiedziałem, co właściwie chciałem powiedzieć.

Na szczęście Maks nie potrzebował żadnej zachęty, by kontynuować swoją wypowiedź.

TAKE ME TO BEDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz