Do klasy wpadłem zdyszany, torba zwisała mi w zagięciu łokcia, a włosy musiały rozczochrać się podczas szaleńczego biegu na drugie piętro, gdzie już zaczęły się zajęcia. Przeprosiłem za spóźnienie nauczycielkę języka polskiego, która spiorunowała mnie wzrokiem. Jej dolna warga wydęła się gniewnie, a lewa brew uniosła wyżej od prawej, kiedy przyglądała się mi z najszczerszą dezaprobatą. Przeprosiłem ją jeszcze kilka razy, idąc do odpowiedniej ławki, jednak moje spóźnienie nie mogło obejść się bez echa. Ledwo zdołałem opaść na krzesełko, kiedy stojąca przy swoim biurku nauczycielka odchrząknęła głośno, zwracając na siebie uwagę wszystkich uczniów w klasie.
– Gabriel Gajewski, wiesz, co to za szkoła? – zapytała, nie odrywając spojrzenia od swoich notatek rozłożonych na blacie.
– Gejewski – mruknął ktoś pod nosem, wywołując w klasie ciche, złośliwe chichoty.
– Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące imienia Mikołaja Kopernika, pani profesor – powiedziałem bardzo cicho, jakbym sam nie był pewny, gdzie uczęszczam.
– No właśnie – przytaknęła. – To jest prywatne liceum, a nie zwykła, publiczna szkoła dla byle idiotów. Znajdujemy się w elitarnej placówce dla młodych mężczyzn, którzy chcą coś osiągnąć w swoim życiu, Gabriel. Coś więcej niż ładny kształt paznokci.
Teraz śmiechy w sali stały się o wiele głośniejsze i śmielsze. Uczniowie zrozumieli, iż nauczycielka chce mnie poniżyć, więc mają jej całkowite przyzwolenie na takie reakcje.
– Zdaję sobie z tego sprawę – odpowiedziałem, nie chcąc dać się złamać. – Planuję dostać się na studia do Warszawy.
– Na studia? Do Warszawy? – powtórzyła po mnie z niedowierzaniem. – Piłujesz paznokcie na zajęciach, później w ogóle nie przychodzisz do szkoły, a teraz się spóźniasz. Jesteś już w trzeciej klasie, za rok być może w maturalnej... Weź się za siebie albo w Warszawie co najwyżej będziesz zmywał podłogi w McDonaldzie, rozumiesz?
– Tak – odpowiedziałem, ignorując kolegów z klasy.
– Do bycia dziwką nie trzeba mieć skończonej szkoły – szepnął któryś z chłopaków, siedzących za mną.
– Gabriel już skończył Wyższą Szkołę Ciągnięcia Fiuta – dodał drugi, mówiąc troszkę zbyt głośno, ale nauczycielka nawet nie zwróciła mu uwagi, przekręcając kartki w swoim notatniku.
Uznałem, iż moja rozmowa z kobietą dobiegła końca, więc z powrotem opadłem na krzesło. Obejrzałem się, aby spojrzeć na Maksa, który patrzył na mnie bez żadnego wyrazu. Uśmiechnąłem się do niego, ale on odwrócił wzrok, ewidentnie nadal się na mnie gniewając za wczoraj.
Chciałem zemsty. Każdy na moim miejscu by jej chciał, więc Maks nie powinien mi zabraniać odegrania się na oprawcach. Przecież ja zamierzałem jedynie troszkę pomóc karmie i odpłacić się gówniarzowi pięknym za nadobne. Jeśli jego kumple z klubu bokserskiego odwróciliby się od niego lub nawet sami zaczęliby go wyzywać, to wiedziałby, jak ja się czułem, gdy wylewał na mnie ten głupi koktajl. Wtedy ja bym się śmiał, a on płakał. Wtedy byłoby sprawiedliwie, czyli tak, jak powinno być.
– Gabriel Gajewski. – Poderwałem się, słysząc, że nauczycielka po raz kolejny mnie wywołuje. – Przekażę twojemu wychowawcy, aby zorganizował ci jakąś karę dzisiaj po lekcjach, więc zgłoś się do pokoju nauczycielskiego, kiedy skończysz zajęcia. Chyba że znowu planujesz iść na wagary...
Z całych sił zmusiłem się, aby nie przewrócić oczami, nie westchnąć głośno z dezaprobatą albo nie rzucić zeszytem przez całą długość pomieszczenia.
– Nie planuję, pani profesor, zgłoszę się po lekcjach – odpowiedziałem, w końcu siadając na krześle i nie wstając z niego aż do dzwonka oznaczającego rozpoczęcie przerwy.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
