J. Nell G. sp. z o.o. uprzejmie informuje, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za zniszczone przedmioty, psychikę, serca oraz dusze. Czytasz na własną odpowiedzialność.
~~~
Pierwszego sierpnia, czyli dokładnie miesiąc przed urodzinami Dominika, uznałem, że pora sprawić mu przedwczesny prezent. Po wspólnej nauce i obiedzie wyszliśmy na przystanek autobusowy, żeby udać się do centrum, gdzie pod galerią handlową znajdowało się studio piercingu i tatuażu. Dokładnie tam zrobiłem kolczyki w sutkach, dlatego zdecydowałem się zapisać do miłego mężczyzny również mojego chłopaka. Jeszcze w autobusie widziałem po nim, że stresuje się swoim pierwszym kolczykiem, który zrobi bez wiedzy i pozwolenia mamy, która przecież znaczyła dla niego naprawdę wiele. Tego dnia pogoda również nie pozwalała nam cieszyć się słońcem, na niebie kłębiły się poszarzałe chmury, grożąc każdemu deszczem lub nawet kolejną letnią burzą.
Taką samą, jaka była w dniu, w którym po miesiącach milczenia odezwał się do mnie Maks. Jego niski głos dobiegł mnie lekko zniekształcony przez aparaturę telefonu, jednak rozpoznanie byłego najlepszego przyjaciela nie sprawiło mi żadnej trudności. Chociaż w pierwszej kolejności poprosił mnie, żebym się nie rozłączał, była to pierwsza rzecz, jaką zrobiłem. Drugą było zablokowanie nowego numeru Maksa, aby nigdy więcej do mnie nie dzwonił. Dzień później wykonano do mnie połączenie z jeszcze innego numeru, jednak od razu je odrzuciłem, czując nieprzyjemną gulę w gardle, której nie dało się przełknąć, oraz ciężar w żołądku, jakby tkwił w nim naprawdę wielki kamień. Nie przyznałem się nikomu do telefonu od byłego przyjaciela, bez drgnięcia powieką kłamiąc, że była to jedynie pomyłka. Nikt nie zadawał więcej żadnych pytań, nawet Dominik, który z uśmiechem na ustach wsunął między wargi kawałek jabłka. Wydawał się tamtego dnia szczerze szczęśliwy, a ja nie chciałem, by kiedykolwiek się to zmieniło.
Gdy dotarliśmy na miejsce, piercer odkaził wybrane przez prawie siedemnastolatka miejsce, by po chwili chwycić specjalny marker i narysować miejsca przekłucia.
– Rodzice wyrazili zgodę, prawda? – zapytał nas.
Wtedy zacząłem energicznie kiwać głową, a Dominik po chwili poszedł w moje ślady z trochę mniejszą pewnością siebie. Mężczyzna jednak albo uznał, że podenerwowanie chłopaka wynikało ze świadomości, iż za chwilę długa igła przebije jego ciało na wylot, albo po prostu tak naprawdę go to nie obchodziło, dopóki nie wyglądaliśmy na dwunastolatków i zamierzaliśmy mu zapłacić. Poprawił białe rękawiczki i nachylił się nad Dominikiem, który po omacku odnalazł moją dłoń i ścisnął ją, szukając odwagi. Delikatny grymas wykrzywił mu twarz, a kilka chwil później było już po wszystkim. Sprawne palce piercera zakręciły kolczyk, a z lekko zaczerwienionej, prawej brwi Dominika wystawały dwie srebrne kuleczki. Podałem mu naszykowane wcześniej przez mężczyznę lusterko na długiej, metalicznej rączce, a na twarzy chłopaka pojawił się dziecięcy uśmiech, gdy przyglądał się z zadowoleniem swojemu odbiciu.
– Zajebisty – powiedział, gdy piercer odszedł kawałek, sprzątając stanowisko. – Podoba ci się, Gabi?
– Bardzo – odpowiedziałem szczerze. – Przestajesz wyglądać jak dzieciak i zaczynasz wyglądać jak prawdziwy mężczyzna – dodałem, by trochę dokuczyć ukochanemu.
Dominik w odpowiedzi pokazał mi język, więc również wypiąłem swój, sprawiając, że zaczął chichotać. Jego dobry humor jednak zniknął, gdy piercer upomniał się o zapłatę, a ja wyciągnąłem kilka banknotów, by mu je podać. Po wydrukowany paragon bez pytania sięgnął Dominik, otwierając szeroko oczy w niedowierzaniu.
– Nie wiedziałem, że to takie drogie – powiedział, gdy wyszliśmy przed studio i zaczęliśmy powoli spacerować w stronę galerii handlowej, gdzie planowałem wypić szklankę mrożonej kawy i pooddychać klimatyzowanym powietrzem. Na dworze było jeszcze bardziej duszno, niż kiedy wychodziliśmy z mieszkania.
CZYTASZ
TAKE ME TO BED
Romance『zaĸończone, вoy х вoy』 Gabriel jest seksoholikiem i, wypierając istnienie problemu, próbuje być szczęśliwy w nienawidzącym go świecie. '𝘞𝘦 𝘸𝘦𝘳𝘦 𝘣𝘰𝘳𝘯 𝘴𝘪𝘤𝘬, 𝘺𝘰𝘶 𝘩𝘦𝘢𝘳𝘥 𝘵𝘩𝘦𝘮 𝘴𝘢𝘺 𝘪𝘵' - 𝖧𝗈𝗓𝗂𝖾𝗋 '𝖳𝖺𝗄𝖾 𝗆𝖾 𝗍𝗈 𝖼𝗁...
