- 12 -

1.2K 140 20
                                        

Jimin poczuł wibrację w kieszeni. Uśmiechnął się lekko, myśląc, że nie spodziewałby się tak szybkiej odpowiedzi. Dochodziła czternasta. Obstawiał, że kac Jeongguka będzie trwał przynajmniej do wieczora. Ukradkiem sprawdził wiadomości pod stołem, bo nie wypadało grzebać w komórce podczas spotkania biznesowego, nawet jeśli było ono z gatunku tych luźnych i raczej przyjemnych.

Naechyon - jego podopieczny został twarzą najnowszej kampanii znanej firmy kosmetycznej i praca, jaką Jimin włożył w PR omegi miała spory wpływ na ten sukces. Park mógł być z siebie dumny, ale niezaprzeczalną gwiazdą był słodki Naechyon, który w błyskawicznym tempie zdobył serca widzów programów o idolach i wybił się na tle swojego boysbandu. Miał już swój oficjalny fandom, co tylko potwierdzało tezę, że jego wykreowany wizerunek był strzałem w dziesiątkę. Jimin nie raz zastanawiał się, ile z tego jest prawdą.

Omega nie sprawiał mu problemów i nie sprzeciwiał się, gdy Park proponował nowe rozwiązania, czy odradzał pewnych rzeczy. Grzecznie wykonywał polecenia, nieważne, czy chodziło o to, jak zachować powinien się podczas wywiadu, czy o to, jakiej treści posty należy wrzucać na social media. Kiedy więc menadżerka chłopaka wzniosła toast, Jimin z radością uniósł kieliszek, na moment zapominając o wymianie sms-ów z innym alfą.

Rodzice Naechyona, by uczcić pierwszy duży sukces syna, zaprosili kilka osób na skromny obiad, który szybko się rozkręcał, bo butelki szampana stawały puste w zastraszającym tempie, a gości było zaledwie pięciu, nie licząc samej omegi, jego mamy i taty.

Kiedy po toaście zrobiło się trochę spokojniej, Jimin znów zajrzał pod stół, by w końcu odpisać Jeonggukowi, który na jego wcześniejsze pytanie: "głowa boli?", odpisał: "nie wypiłem aż tak dużo, hyung...". Alfa miał wrażenia, że trzy kropki kończące wiadomość oznaczały coś zupełnie innego. Wystukał na szybko: "wczoraj w nocy w twoim głosie wyczułem więcej, niż tylko nutkę alkoholu". Dodał na końcu śmiejąca się emotkę i wysłał sms-a, zaraz chowając telefon z powrotem do kieszeni.

Menadżerka jego nowe gwiazdy pojawiła się nagle i zaproponowała wyjście na papierosa, ale Jimin odmówił. Ostatnio palił tylko w towarzystwie pewnego nieznośnego alfy, którego zapach był egzotycznym kwiatem. Kobieta wyciągnęła więc na dwór mamą Naechyona. Park nie zdążył nawet ruszyć się z miejsca, bo kiedy tylko menadżerka zniknęła z horyzontu, a miejsce przy stole koło niego zrobiło się puste, dosiadł się rozweselony omega. W dłoni trzymał kieliszek z szampanem rozcieńczonym sokiem. Może kłamał przed rodzicami, że nie lubi alkoholu, a może naprawdę był chodzącym aniołem? Miał siedemnaście lat, a nie dziesięć. Jimin pamiętał, że za czasów liceum lubił sobie z kolegami kupić kilka piw na niewinne spotkanie. Omega wypił jednego łyka i przysunął się bliżej. Jego słodki zapach uderzył w nozdrza Jimina. Słodka woń ani trochę nie przypominała poczuli.

– Miło mi, że znalazłeś czas, by przyjść, hyung – zaczął chłopak, uśmiechając się ładnie i szeroko. Komórka w kieszeni alfy znów dała o sobie znać. – Gdyby nie hyunga rady, nie piłbym dziś tego szampana – powiedział, kręcąc lekko kieliszkiem.

– Tylko lepiej nie wspominaj o tym drinku swoim fanom – odparł starszy i oboje się zaśmiali. – No i nie mógłbym nie przyjść. W końcu to twój ogromny sukces, a ja od tego jestem , by podpowiadać ci i dobrze radzić.

– Mam nadzieję, że nie sprawiam problemów.

– Oczywiście, że nie.

– Nawet jak tak często dzwonię? – zapytał, a Jimin stłumił w sobie chęć parsknięcia.

Prawdą było, że Naechyon pisał do niego i dzwonił prawie codziennie. Odkąd Jimin luźno zaproponował to podczas ich obiadu z menadżerką, omega nie zwalniał tempa. Wziął sobie słowa alfy do serca. Pisał, gdy stresował się nadchodzącą sesją, czy udziałem w jakimś show.

predators | pjm&jjkOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz