30.

214 21 18
                                        

Przez następne wolne dni nie działo się nic nadzwyczajnego. Kilka razy spotkałam się z dziewczynami, zostałam korepetytorem Sarah z fizyki. Dziewczyna została postawiona pod ścianą, albo zaliczy materiał, albo powtarza klasę, a nie ma żadnego rozszerzenia i powiedziała, że dwa z fizyki jej starczy.

Triss za kilka dni będzie mógł wrócić z powrotem do szkoły. Nowi znajomi poznali się już z Shadow'em. Okazało się, że mój pies bardziej polubił ich, niż na przykład Mickę czy Tan. Często chodziliśmy w grupie z nim na spacery. Rodzice trochę się uspokoili, kiedy zobaczyli, że nasza relacja nie opiera się wyłącznie na tym, że tylko ja się angażuję i latam na każde ich kiwnięcie palcem. Często przychodziliśmy też do mnie, a wtedy do rozmów, nierzadko włączała się moja mama.

Tego dnia razem z Annie, Emily, Will'em i Aaron'em spotkaliśmy się u Sarah. Właściwie to ja przyszłam do Sarah, żeby pomóc jej z fizyką. Inni, jakoś tak, przyszli i Sarah stwierdziła, że głupio ich wyganiać, więc wszyscy siedzieliśmy w salonie. Chłopcy, co jakiś czas, narzekali, że znowu są w mniejszym gronie lub, że też nic nie rozumieją.

-Czyli, musisz po prostu zapamiętać wzór i wiedzieć, która litera co oznacza -kreśliłam kolorowe kółka na kartce, aby Sarah było łatwiej zapamiętać.

-Ale który? Tu jest ich za dużo! -dziewczyna uderzyła pięścią w stolik tak, że mało brakowało, a telefon spadłby na podłogę. Założyła ręce za głowę i odchyliła się na krześle, jęcząc, że fizyka to przedmiot szatana.

W sumie trochę się z nią zgadzałam. Nie miałam pojęcia gdzie niby miałoby mi się przydać obliczanie energii potencjalnej, kinetycznej, czy eenergii potrzebnej do zmiany temperatury.

-Musisz to po prostu zapamiętać na jeden sprawdzian. Małe "c" równa się duże "q" dzielone przez "m" razy delta, duże "t".

-Delta?!

-No, ten trójkąt, o tu -zaznaczyłam jej na kolorowo odpowiednią linijkę.

-I co? Jeśli dam w miejsce "m", cztery kilogramy, w miejsce "q", sto trzydzieści, bo tak mi wyszło, to tutaj wyjdzie mi ciepło właściwe? -mówiła zapisując obliczenia.

-Tak, tylko pamiętaj, że jeszcze musisz to podzielić...

-Dobrze? -podsunęła mi kartkę przed nos, a ja kątem oka zauważyłam, jak pulsuje jej mała żyłka na głowie. Nie miałam ostatnim razem serca powiedzieć jej, że zapomniała podzielić i zostawiła kreskę ułamkową. Tym razem jednak Sarah wykonała wszystkie obliczenia poprawnie.

-Nawet bardzo! -powiedziałam uśmiechając się do niej promiennie.

Dziewczyna krzyknęła i wyrzuciła ręce w górę w geście triumfu, o mało nie wywracając się na ziemię. Nie musiałam jej nawet przypominać, aby przeczytała sobie definicje, jeszcze raz, przed sprawdzianem.

-Starczy mi, to co umiem, żeby dostać dwójkę -zapytała z, nieskrywaną, radością. Właściwie, brzmiało to bardziej niż twierdzenie niż pytanie.

-Myślę, -wtrąciła się Annie- że nawet na czwórkę.

-I to bez problemu -dopowiedziałam.

W chwilę później dowiedzieliśmy się, że, kiedy ja z Sarah byłyśmy zajęte, Will i Aaron zamówili pizzę. Za to dziewczyny złożyły się na sushi, nie wiedząc o planach chłopaków. Takim oto sposobem, prawie w tym samym czasie, dostaliśmy obydwa zamówienia. Zza kwiatka, ustawionego na parapecie w oknie kuchni, obserwowałam, jak dwaj dostawcy wymieniają zmieszane spojrzenia przy bramie wjazdowej.

Ostatecznie wszyscy smialiśmy się z zaistniałej sytuacji i próbowaliśmy uspokoić przerażoną Annie, która myślała, że to wszystko jej wina, bo może powinna spytać się, czy chłopcy niczego nie zamówili. Oczywiście nikt z nas nie miał do niej żadnych, nawet najmniejszych pretensji.

Chłopak z POPRAWCZAKAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz