ROZDZIAŁ 16

361 6 0
                                        


Alia

Czas minął nam szybciej niż myślałam. Właśnie wychodziliśmy na spotkanie z Zoją. Ja naprawdę polubiłam tę dziewczynę. Bardzo jestem ciekawa tego co nam dzisiaj pokaże. Moskwa wydaje się pięknym miastem. Chciałabym tu jeszcze kiedyś wrócić.

Właśnie dojechaliśmy na plac Czerwony. Był olbrzymi, a ten widok.. Coś wspaniałego. Nie spodziewałam się kiedykolwiek, że zobaczę Moskwę, a już na pewno nie wierzyłam w to, że w tak młodym wieku. Wysiadając z auta od razu ją dostrzegłam. Uśmiechnęłyśmy się na swój widok niemal jednocześnie. Ona była naprawdę bardzo atrakcyjna. Trzeba było jej to przyznać, że ta uroda była niecodzienna.

Zoja pokazała nam najważniejsze zabytki w Moskwie, przy tym świetnie opowiadając ich historię. Jej miasto było prześlicznie. Nie umiałam się napatrzeć na te wszystkie kolorowe cerkwie. Czułam się niemal jak w bajce. Miałam ochotę zostać tu jeszcze kilka dni. Zresztą dobrze mi się rozmawiało z nią, ale wiedziałam, że nie mieliśmy z Mironem na to czasu. Sprawy w Polsce dosyć się skomplikowały i musieliśmy wracać. Czekał nas jeszcze jeden przystanek. Nowy Jork.

Miron

Siedziałem z dziewczynami w kawiarni. Lot miał się odbyć dzisiaj wieczorem do Nowego Jorku. Easton już na nas czekał. Mieliśmy tam zostać do przyszłego tygodnia. Na razie wszystko zdawało się iść po mojej myśli. Martwiło mnie to całe zacięcie Drwala, a szczególnie to, że nie ma mnie teraz przy moich ludziach, ale czułem ulgę, że moja Maleńka jest teraz bezpieczna. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałem na jego wyświetlacz i zamarłem. Dzwonił do mnie sam, we własnej osobie Riccardo.

– Kochanie wszystko dobrze?

– To się jeszcze okaże Maleńka. Przepraszam was na moment, ale muszę odebrać. - Zanim odbieram wychodzę na dwór. Lepiej, żeby nie było zbyt wielu świadków tej rozmowy, bo coś czuję, że miła nie będzie. - Riccardo?

– Cześć Miron, a kogo ty się spodziewałeś? Królewny śnieżki? - po tych słowach zaśmiał się ironicznie.

– Czego chcesz? Masz kurwa tupet, żeby do mnie dzwonić.

– A no właśnie o tym do Ciebie mówiłem. Chcę twoją Królewnę.

– Mówisz o Alii.

– No skoro tak ją chcesz nazywać. Owszem.

– Chyba Ciebie popierdoliło. Radzę Ci się od niej odpierdolić, bo pamiętaj, że do trzech razy sztuka. A teraz dopadnę Cię własnoręcznie i obiecuję, że Cię wypatroszę. - Cedzę przez zęby, a krew się we mnie gotuje.

– Czy ty siebie słyszysz? Miron przyjacielu, aż taka dobra jest w te klocki? No cóż, nie chcesz mi jej oddać to może zamiast niej oddasz mi część interesów. W zasadzie biorąc je od Ciebie robię Ci przysługę, przecież Ty już nie masz czasu na nie.

– Ty sukinsynu, zapamiętaj sobie raz na zawsze, mój teren jest moim terenem, a jak tak dalej będziesz szczekał to gorzko tego pożałujesz. Już ja o to zadbam osobiście.

– No dobrze, w takim razie Baccartii posłuchaj uważnie. Lepiej pilnuj Twojej Królewny, bo obiecuję Ci, że kiedy dopadnie ją siedmiu krasnoludków, to nie będzie tak miło, jak w bajce, a książę wcale do niej nie powróci. - Po tych słowach rozłącza się. Stoję tak jeszcze kilka minut, po czym już wiem, że zemsta na tym skurwielu będzie bardzo słodka. A ja zajmę się nią osobiście.

Alia

Co rusz spoglądam na Mirona. Cały czas z kimś rozmawia. Emanuje od niego wściekłość. A to oznacza, że coś się stało. I to na pewno nic dobrego. Po rozmowie z nieznaną osobą Miron stoi dość długą chwilę na tym mrozie, po czym wraca do stolika.

PrzeznaczenieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz