ROZDZIAŁ 26

251 6 0
                                        

Bolo

Wyjście z magazynu okazało się trudniejsze niż myślałem. Jeszcze dobrze nie wyszliśmy z pomieszczenia, w którym nas przetrzymywali, a już zabiłem trzech ludzi Riccardo. Każdy wystrzał powodował przybycie kolejnego.

Leon osłaniał moje tyły, ale niestety został postrzelony w okolicy klatki piersiowej. Zabiłem skurwysyna, który mu to zrobił, ale jego życia nie byłam w stanie uratować. Nie cierpiał długo. Poczekałem z nim chwilę, żeby nie odchodził w samotności. Byłem cholernie wściekły. Miałem ochotę rozwalić cały ten budynek. Miron przybył za późno. Za późno na ratunek Leona, to na pewno. Mam nadzieję, że przynajmniej Alii nic nie jest. Wiedziałem, że muszę dalej kroczyć w stronę wyjścia. Jakiś czas temu wibrował mi telefon, ale nie mogłem zobaczyć kto dzwoni, bo walczyłem z jednym z tych złamasów. Mam nadzieję, że to był Miron. Jeśli mam rację, to chłopaki powinni już oczyszczać teren od zewnątrz. Muszę jak najszybciej się do nich dostać. Kiedy zobaczyłem Fabia gęba mi się uśmiechnęła.

– Gdzie Leon?

– Nie żyje. Osłaniał tyły, ale jeden z tych skurwieli strzelił nim zdążyliśmy zareagować. Dostał w klatkę piersiową. To nie była długa śmierć. Niech chłopaki go zabiorą. Jest w drugim pomieszczeniu.

– Jasne. Rozumiem. A Ty jak się czujesz?

– Bywało lepiej. Co z Alią?

– Jeszcze nie wiem. Miron z Aronem poszedł do drugiego magazynu.

– Aron? A kto to?

– Ojciec Alii. Jest egzekutorem. Później Ci wszystko wyjaśnię, a teraz spadajmy stąd. Słabo wyglądasz i na pewno potrzebujesz lekarza.

– To stąd Alia potrafi tak walczyć. - Więcej nic już nie dodaję, a i Fabio dalej też nie

komentuje. Wiemy wszyscy, że trzeba się stąd zwijać jak najszybciej. Niby teren jest

oczyszczony, ale mimo wszystko zawsze mogą się pojawić kolejni Włoscy ochroniarze, a wtedy rzeź jest murowana.

Wychodzimy z magazynu i ostrożnie kierujemy się w stronę zaparkowanych aut. Moją uwagę od razu zwraca Miron. Jest sam. A to oznacza... Nie, nawet nie chcę o tym myśleć. Od razu podchodzę do niego.

– Gdzie Alia?

– W Aucie. Doktorek ją bada. Straciła przytomność jak zobaczyła swojego tatusia z bronią. - Po tych słowach kieruje wzrok na Arona.

– Wszystko z nią dobrze?

– Raczej tak. Gorzej wygląda Riccardo.

– Gorzej? Jak to? - Pytam zdziwiony.

– Ma dwie rany postrzałowe. Zresztą cały też jest nieźle poturbowany. Maleńka go nie oszczędzała. Jak przybyliśmy na miejsce i wszedłem do budynku po nią, na początku wydawało się, że nikogo tam nie ma, ale później... Chciałem sprawdzić górę. Zanim zdążyłem wejść na stopnie, Riccardo wszedł na nie pierwszy, a za nim szła Alia z wycelowaną w niego bronią. Trzeba przyznać, że nieźle go załatwiła. Chyba starała się was uwolnić. A właśnie gdzie Leon?

– Nie żyje. Skurwysyn strzelił do niego, zanim zdążyliśmy zareagować. Dostał kulkę w klatkę piersiową. Zostałem z nim do końca. Chłopaki mają zabrać jego ciało.

– Szkoda chłopaka. Był lojalny. Niech go zabierają. Zwłoki oddamy jego żonie i

zorganizujemy pogrzeb, na jaki zasługuje.

– Jasne szefie.

– Bolo jak doktorek skończy badać Alię ty jesteś następny w kolejce. Nie wyglądasz za dobrze.

PrzeznaczenieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz