Aron
Cieszyłem się szczęściem córki, ale jednocześnie bałem się o nią. Zawsze była moim oczkiem w głowie. Nie rozumiałem tylko dlaczego Miron twierdził, że ojciec Riccardo żyje. Sam widziałem na własne oczy jak jego dom wyleciał w powietrze, kiedy on był w środku. A mało tego ja i ojciec Eastona osobiście się tym zajmowaliśmy. Ten facet był kretem. Kiedy się o tym przekonaliśmy decyzja była prosta. Trzeba było go usunąć. Nie rozumiem, w jaki sposób przeżył. Z jego domu pozostał jedynie gruz.
– Gotowy? - Zapytał Bolo.
– Idziemy. Gdzie Fabio?
– Czeka już z dziewczyną na miejscu.
Nie ma sensu dłużej rozmawiać. Zbieramy się do auta i jedziemy na obrzeża miasta. Bolo, parkuje przy jakimś starym magazynie. Nic wokoło nie ma. W zasadzie ten teren mnie nie dziwi. Sam w Vegas mam kilka takich miejscówek. Czasami i w taki sposób trzeba sobie radzić z wrogami.
Wychodząc z auta zauważam Fabio z jakąś dziewczyną. Podejrzewam, że to jest ta cała Michalina – siostra Riccardo. Sam z chęcią mam ochotę ją zaprowadzić na dół, ale zostawiam ją Fabiemu. W końcu to ich teren.
– Cześć Fabio. To ona?
– Tak. Witaj w rodzinie Aron. Słyszałem dobre wieści.
– Owszem są dobre, ale są też złe. Kiedy oni się zaręczyli jednocześnie mogli podpisać na nas wyrok śmierci.
– Ale jak to?
– Okazuje się, że ojciec Riccardo żyje. I dał warunek albo Alia się ożeni z jego synem, albo on ją weźmie dla siebie, a nas wszystkich pozabija. Żeby uwiarygodnić informację, moja żona dostała list razem ze zdjęciami nas wszystkich. Podejrzewamy z Mironem, że jest on od niego. Ta dziewczyna jest nam teraz bardzo potrzebna. Bez niej Włoch nie chce gadać. Jeśli ona faktycznie jest dla niego tak bardzo ważna jak twierdzi Miron, jej życie stanie się dla niego priorytetem.
– Cholera Nie mamy czasu do stracenia.
– Fabio dzisiaj Miron dał nam wolną rękę. Jest tylko jeden warunek. Riccardo ma być żywy. Jeśli nie będzie z nim najlepiej mamy wezwać lekarza, żeby go trochę ogarnął.
– Jasne Bolo. Jak zawsze. Zajmijmy się tym, a nasze gołąbeczki niech odpoczną dzisiaj i nacieszą się sobą.
Nie czekaliśmy dłużej, tylko weszliśmy od razu do środka. Byłem w szoku, chłop ledwo funkcjonował. Wyglądał jak wrak człowieka. W sumie miał trzy rany postrzałowe zadane przez moją córkę. Dalej mnie to dziwi, ale nie martwi. Przynajmniej wiem, że jest twarda i da sobie radę w tym świecie. Krew, która zastygła już, widniała od krocza do kolan. Nie zazdrościłem chłopakowi. Może się nauczy, że z naszą rodziną nie należy zadzierać. Lepiej będzie dla niego, żeby zaczął mówić.
Fabio
Na widok tego gnoja szczęka mi opadła. Wiedziałem, że miał dwie rany postrzałowe jak go zabieraliśmy na miejsce, bo sam go tutaj przywoziłem, ale dzisiaj wyglądał jak śmierć i jeszcze jego krocze zalane krwią. Kurwa! Co tu się stało? Ale z tego, co widzę to chłopaki nie są zdziwieni tym widokiem.
– Co mu się stało?
– Nazwał Twoją szwagierkę kochaniem i złotkiem. Zresztą dodatkowo chciał się z nią ożenić i jak najszybciej ją zapłodnić. - Powiedział Bolo.
– O kurwa! I Miron mu tylko tyle zrobił?
– To nie Miron. Nie zdążył. Moja córka była szybsza.
Ta mała zadziwia mnie coraz bardziej. Nie spodziewałem się, że taka delikatna i krucha osóbka jak ona będzie w stanie zrobić coś takiego. Na początku ich znajomości miałem nadzieję, że mój brat da jej święty spokój. Przynajmniej według mnie powinien tak zrobić. Bałem się, że ten świat ją złamie. Ale ona mimo porwania, okrutnej prawdy, którą poznała o swoim ojcu i całym tym syfie, w który wprowadza ją mój braciszek staje się tylko bardziej charakterna. Teraz widzę, że oni pasują do siebie idealnie. Miło mieć kogoś takiego w swojej rodzinie.
CZYTASZ
Przeznaczenie
RomanceAlia wiedzie spokojnie i poukładane życie, które mogłoby się wydawać wręcz idealnym. Spokój, cisza i brak zakłócających czynników, to wisienka na torcie złożonym z samych sukcesów i drobnych problemów, które nijak nie naruszają jej osobistego azylu...
