20. Daro

1.8K 153 124
                                        

Czuję, że świadomość, iż wiem, okazała się dla Qbeka zbawienna. Jego nastrój zgrywusa dało się wyczuć już w samochodzie, jak żartem zaczepiał Izę. Mnie nie było do śmiechu. Wiedza jest darem i przekleństwem. Jadąc na dyskotekę, analizowałem w głowie wydarzenia z przesłuchania Szymańskiego, nie potrafiąc się określić, kim zostać. Aniołem czy katem?

Jedno imię – Ania. Z nią zawsze miałem najlepszy kontakt. Kiedy doszło do wypadku, tylko ona została do końca. Separowała Łukasza od Pawła, Gabi zginęła, zostawiając mnie z wyrzutami sumienia nie do okiełznania, Inka zniknęła, nie pytając, co ze mną, jak się czuję, czy daję radę. A Paweł? Cierpiał w samotności, zatracając się w nałogach i kolejnych dupach na jedną noc.

Anka po prostu była. Każdego pierdolonego dnia. A gdy nie odpisywałem, dzwoniła i trajkotała o tym, jak się sprawy mają.

Już wtedy poprzysiągłem sobie, że zawsze ją ochronię, zwłaszcza że Łuki po odejściu od Yogiego zagłębił się w kontakty narkobiznesu, od początku stanowiące dla Anki zagrożenie. Dopiero potem, drogą pomysłu Anki poszły układy od oddziałów, co sprawiło że jego nielegalny biznes stał się w miarę akceptowalny, bo zyskał legalną przykrywkę, a tym samym status nietykalności. A Łuki zjebał nawet to.

Teraz schodzę z balkonu sali C1, by komuś przypomnieć o przysiędze.

– Lecę już do biura, Łagrodzkich nie bierz. Zadzwoń do Pablo, niech Inka wrzuci ściemę na ich czacie, że nie mogą przyjechać. Niech improwizuje. Uświadom Pablo, że na razie nasze kontakty z Mistrzejowicami muszą pozostać w wirtualnym świecie. Zostawiam dziewczyny pod twoją opieką – instruuję go szybko przez telefon.

– Powodzenia, Daro – słyszę jeszcze Qbeka, zanim się rozłączam.

Wchodzę do biura.

Łuki siedzi za biurkiem, zapatrzony w treści wyświetlane na laptopie. Unosi głowę i wita się, podnosząc rękę, gdy zmierzam, by wyłączyć kamerę.

– Już kończę, za pięć minut – mówi, znudzony, nie odklejając wzroku od ekranu.

Podchodzę do niego spokojnie i z pełnego rozmachu sprzedaję mu prawy sierpowy na ryj. Siła uderzenia jest na tyle duża, że razem z fotelem ląduje na podłodze.

– Popierdoliło cię? – stęka, ocierając krew.

– Chyba ciebie w momencie, gdy podjąłeś nie tę decyzję. – Wyciągam spluwę i przeładowuję, mierząc do niego.

– Daro, no co ty? – Uśmiecha się, pewnie myśli, że to żarty.

– Pytałem tydzień temu, ale postanowiłeś skłamać – mówię spokojnie, wciąż w niego celując. – A teraz mamy na łbie szereg Wieliczki z Rubensem na czele, bo jedna z twoich dziwek poskarżyła się stryjkowi. Ile było w tym zdrad, Łukaszu?

– A więc wiesz... – odpowiada, zrezygnowany, siadając na podłodze. Patrzy na mnie spode łba smutnym wzrokiem, jak pizda. – Nie wiem, ile było, nie pamiętam. Pięć, może osiem... – szepcze, po czym zwiesza łeb między nogami.

– Złamałeś wszystkie reguły, jakie były ustalone. – Wypluwam te słowa z największą odrazą.

– Byłem naćpany, rozumiesz? – Unosi głos, zaszczycając mnie w końcu spojrzeniem. – Zawsze testuję sam, nie ufam do końca testerom, kurwa. Dlaczego mamy tak czysty towar, taki nieskalany? – mówi z... dumą?

– Tobie mózg wyżarło od tych dragów?! – krzyczę. – Przez zapędy twojego fiuta jedna z twoich kurew pobiegła poskarżyć się stryjowi, który jest wysoko postawionym żołnierzem Wieliczki! Ściągnąłeś na nas gówno, więc sam je sprzątaj! – Chowam broń z powrotem.

1. REGUŁY I UKŁADYOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz