!!TW!! niekomfortowe sytuacje.
Blondyn od momentu soboty, nie kontaktował się z brunetem. Kilka razy mijali się na szkolnym korytarzu, jednakże nie były to toczące się rozmowy a tylko zwykłe pomachanie. Dodatkowo, Clay nie miał czasu by zaproponować spotkanie, każdy dzień spędził wraz ze swoim zespołem, pracując nad nową piosenką.
Wszystko dobrze im szło, mieli już wstępny podkład zrobiony, zostało im ułożyć tekst do niej i nagranie wokalu. Clayowi dość podpadła do gustu, więc z jednej strony chciał zaproponować dodatkowy wokal z jego strony, chociaż nie był wcale pewien.
Pewnego dnia, którym był czwartek, postanowił pójść na aulę szkolną, gdzie zwykle ćwiczą przed występami, jednak powód do zjawienia się tam miał jeden. Był tam mikrofon, który wystarczyło tylko podłączyć do kontaktu. Zabrał swoją gitarę, którą również podłączył do prądu.
Chłopak zaczął grać, śpiewając jedną ze swoich lubianych piosenek. Pomimo, iż było to po szkolnych zajęciach, więc nie bał się o to, że ktoś mógłby przyjść i patrzeć jak on śpiewa grając. Owszem, mikrofon wraz z gitarą dawał pogłos. (Baby came home - the nbhd, tekst został zmieniony do rozdziału)
He's gone all the time
I think if you found him
Clay jednak nie miał bladego pojęcia, że George siedzi na auli i słyszy a zarazem widzi chłopaka. Siedział w rogu, ponieważ te miejsce było jego spokojem po szkole, kiedy nie miał ochoty wracać do domu.
Dlatego, gdy tylko zauważył jak blondyn wszedł, schował się delikatnie na tyle by Clay nie mógł go dostrzec. W sumie, było ciężko, zważając na to iż pomieszczenie dawało światło tylko ze sceny.
That even you would know he's mine
...
You know that he's mine
George był dumny z siebie, że mógł potajemnie słuchać ponownie głosu Claya. Mówiąc szczerze, był nim niesamowicie oczarowany, jego ciało powoli pokrywało się gęsią skórką a czasem przelatywały dreszcze od głowy do stóp.
Dodatkowo, nie znał piosenki którą chłopak grał. Jednak od razu podeszła mu do gustu, chociaż tekst wydawał mu się lekko podejrzany. Z drugiej strony, piosenka to piosenka nie mógł niczego sobie dopisywać.
Gdyby tylko wydało się, że chłopak ukrywa się tu, skończyłoby się źle dla niego. Nie bał się reakcji Claya na to, że siedział tu od początku, tylko na to, że jego emocje ponoszą nim bardziej, niż on sam jest w stanie je kontrolować.
Brunet złapał się policzki, czując jak napływa mu ciepły strumień. To była jedna z według niego wad, że potrafił w łatwy sposób się rumienić. Nieważne co by się działo, jego policzki często objawiały się pudrowo różowym odcieniem.
Miał ochotę wyjść stamtąd, w momencie gdy blondyn skończył i zaczął zajmować się gitarą, z tego co brunet wywnioskował, sprawdzając struny. Gdy tylko Clay zszedł z sceny za kurtynę, brunet wstał, wybiegając i wychodząc z auli.
Oczywiście, chciał zostać i wciąż słuchać jego głosu czy tego jak gra, jednak obawiał się, że nie zapanuje nad emocjami. A to nie było w jego stylu.
On nie mógł dać się im ponieść.
Wychodząc, sięgnął po swoją elektroniczną używkę, która jest jego ratunkiem na odreagowanie. Kilka głębokich wdechów i wydechów, oczyściły chłopaka ze wszystkich emocji, których nie chciał mieć w sobie.
Idąc do domu, zaczął rozmyślać nad tym co tak naprawdę ma do roboty w swoim trochę nudnym życiu. Żył od imprezy do imprezy, bądź od spotkania z Karlem do spotkania z Karlem. Teraz trochę mu się to zmieniło, zważając na sytuację z Clayem.
Po około piętnastu minutach, gdy dotarł do swojego domu, otworzył drzwi pomału ściągając buty. Nie wiedział, czy ktoś jest w domu czy jednak nie a też nie chciał ryzykować kolejnej konfrontacji ze swoimi rodzicami.
Nie miał dosłownie żadnego pojęcia, dlaczego tak nagle zaczęli go kontrolować. Nic złego nie zrobił, jedynie nie wracał bez powiadomienia na noc, chociaż ich to wcale nie obchodziło.
''Kończyłeś o piętnastej, jest siedemnasta, gdzie byłeś?'' zapytał ojciec Georga, stojący w dużym pokoju. Zakrzyżował ręce, patrząc.
Brunet spojrzał, marszcząc brwi. ''Na, auli?'' zapytał bardziej niż odpowiedział, widząc jak twarz mężczyzny nie poprawia się.
''Kłamiesz, ćpałeś znowu?'' wypowiedział, przez co George totalnie się spłoszył.
''Skąd takie przypuszczenie w ogóle?'' podszedł do niego, mierząc wzrokiem jego emocje wyrażone na twarzy.
Mężczyzna pokiwał głową na boki, wyciągając kubeczek który miał za zadanie doprowadzić do przebadania moczu chłopaka. George wiedział, że dosłownie kilka dni temu był w takim stanie, że substancje odurzające na pewno zostaną wykryte.
Zagryzł wargę, patrząc dalej na niego. ''No dalej, bierz i śmigaj do góry. Koniec tego.''
George nie miał innego wyboru jak zabranie tego i pójście na górę by wykonać pierwszy krok do testu. Zamknął się w łazience, stając przed sedesem, zastanawiając się jakie opcje ma do wyboru. Mówiąc szczerze, nie miał żadnych sensownych rozwiązań, nikt nie mógł go uratować swoim moczem, więc zabrał się do tego co miał zrobić.
Gdy kubek został w miarę wypełniony, umył ręce, patrząc na siebie w lustrze. Wiedział, że nie skończy się to dla niego dobrze.
Otworzył drzwi, przed którymi stał jego ojciec, zabierając kubek od razu gdy go zobaczył. ''Lepiej, żeby ci nie wyszło.'' słowa wypowiedziane na marne, ponieważ George dobrze wiedział, że wyjdzie przynajmniej jedna substancja.
''Co nagle się tak zainteresowałeś co?'' zapytał chłopak, wychodząc z łazienki a wkraczając do korytarza.
Mężczyzna odwrócił się. ''Nie pyskuj.''
''Nie pyskuję, tylko kulturalnie pytam.'' odpowiedział delikatnie, widząc jak ojciec wzdycha.
''Masz wyjść na normalnego człowieka, nie na kurwa ćpuna!'' wykrzyczał mężczyzna.
George westchnął cicho. Chciał wyjść na normalnego człowieka, ale nie potrafił sam. ''Może gdybyś był w moim życiu, to bym był normalnym człowiekiem!''
Mężczyzna pokiwał głową. ''Nie zasługujesz na moją uwagę.''
Po tych słowach wyszedł, schodząc po schodach na dół. George poczuł jak zabolały go te słowa, więc odwrócił się i poszedł powoli do swojego pokoju, zamykając delikatnie drzwi. Nie miał ochoty na nic, czuł się jakby miało mu zaraz całe życie się sypnąć. I może, się sypnie.
Minęło kilka minut, jak i kilka wdechów ze swojej używki. Czuł się źle, jednak był to dla niego jedyny ratunek. Wstał ze swojego łóżka, maszerując po pokoju i myśląc co tak naprawdę ma zrobić.
Myśl, myśl, myśl. Chciał koniecznie znaleźć rozwiązanie na tą sytuację. Chociaż nie miał żadnego wyboru, bo nic nie było w stanie ujść mu na sucho.
Chciał tylko uciec stąd, do momentu przyjścia jego ojca z wynikami. Nie wiedział, kiedy będą. Nie wiedział, czy test ma kupiony czy dopiero jedzie zawieźć.
Chciał tylko uciec, do miejsca gdzie mógłby poczuć się bezpiecznie.
Bezpiecznie.
Zabrał kilka swoich rzeczy, wychodząc ze swojego pokoju. Pobiegł na dół, szybko ubierając buty i opuszczając swoje miejsce zamieszkania, szukając tego czego potrzebował.
Bezpieczeństwa.
-
-
-
Widzimy się we wtorek! chyba ze mi się uda wcześniej to wiadomo:)
KOCHAM WAS I VOTE???
CZYTASZ
mistake ||DREAMNOTFOUND||
FanfictionGeorge Davidson, chodząca pomyłka, jest najbardziej problematycznym chłopakiem w szkole, która słynie z tylko i wyłącznie dobrej reputacji. Nie ma swojego środowiska, jednak w pewnym momencie trafia na chłopaka, który zdecydowanie jest ogromnym prze...
