(ten najbardziej rozproszony,
zawierający najwięcej
i wciąż zbyt mało Twojej osoby)
————————————————————
12.03.2023r.
NPC
Nie potrafisz nawet się przywitać
Skupiony na mięsie zamiast na moich znajomych
Nie masz wgranego „Dobranoc"
Wygenerowujesz „Papa", które czasem Ci się zetnie w pół
To specyficzne, wredne i słodkie dla mojej chorej głowy
Nie widzisz mnie kiedy jestem daleko
Odwracasz się i wołasz od razu „O krasnal!"
Z lekkim uśmiechem,
Kiedy się zbliżam,
Zamiast dać mi Cię zaskoczyć
Myślałam, że to zdjęcie to tylko taki żart,
Jednak miało być uosobieniem Twojej osoby
Potrafisz tylko mówić, że nie dasz mi kota,
A ja już wolę Ciebie,
Ale droczę się dalej,
Bo polubiłam Cię trochę zbyt bardzo
Kochasz tylko własną matkę
Nie szanując innych kobiet
Nazywając je babami
Mimo że sama otwarcie porównuje Cię z chłopami
Chciałabym Ci wtedy wystawić opinię w Google
I przeczytać poprzednie
Wystrzegając się nieuniknionej wtopy
Jesteś dziwny, szorstki i nieokrzesany
Ale oczy masz niebiesko szare
Loki blond, miękkie jak anioł z obrazu
Uszy niczym plastuś i brodę menelarską
Mówisz mi „myśl, myśl, myśl" jak Kubuś Puchatek,
A ubierasz się jak drwal rębajło,
Chociaż na wierzch zarzucasz kaszkiet i płaszcz dla niepoznaki,
To wielkie i brudne, brązowe buciory Cię zdradzają
Jesteś wysoki jak dąb, ale jadasz szyszki i robaki
Głos masz zamulony, choć przyjemnie skrzeczący
W głowie wciąż mam Twoje srebrne pierścionki i naszyjnik
W Moich palcach idealnie się układający
Nie wiem co mam sądzić
Nie wiem czy potrzebuję Twojej bliskości
Zdecydowanie nie
W końcu przedtem też żyłam bez Twojej osoby
Co po umysłu rozsądku
Jak wiem co serce krzyczy
Potrzebuję Twoich dłoni stworzonych dla moich
I ciepła bezpieczeństwa, które przyniosłeś
Potrzebuję rozmów z Tobą
Potrzebuję znów być przy kimś sobą
Potrzebuję nocnego spaceru
I szklanych gwiazd chodników
Mojego fresku na starym budynku
Twojego trupa w Odrze
Przepychanek na środku drogi
Grantowych skarpet na kasie
I zawrotu głowy na przystankach
Śmiechu z moich workowatych spodni
I spychania grawitacji w Twoją stronę
wysiedzianej sofy
Zapominam co zrobiłeś źle
Zapominasz o mnie z dnia na dzień
Stapiamy się z tłem z powrotem
Stając się nic nieznaczącymi przedmiotami o ludzkiej formie
Wspominającymi tylko czasem
Urywki wspólnych misji
Powołując się na słowa innych
„Co wyjdzie to wyjdzie"
Jakby na końcu
Żadne z nas nie widziało upragnionej nagrody
CZYTASZ
Szeptające serce
PoesíaListy i wiersze, które nigdy nie dotrą do adresatów, a które musiałam wypuścić w świat, aby się nie udusić.
