Rozdział 16

24 2 0
                                        

Różowowłosa ledwie zdołała wstać z łóżka i umyć zęby, gdy w usłyszała pukanie do drzwi. Chociaż była w samej piżamie składającej się z podkoszulka i krótkich szortów, poszła je otworzyć. Biorąc pod uwagę, że zdecydowaną większość czasu spędzała w CR mając na sobie strój kąpielowy, była wystarczająco ubrana. Niezależnie od tego kto i w jakiej sprawie do niej przyszedł.

Kiedy tylko otworzyła drzwi, Maia weszła do środka, nie pytając o zgodę. Nawet gdyby zapytała, Dany nie miałaby nic przeciwko. Brunetka była wyraźnie zdenerwowana. Ewidentnie potrzebowała rozmowy, może jakiejś rady.

- Przepraszam, że przychodzę bez zapowiedzi. Jeszcze rano. Mam nadzieję, że cię nie obudziłam- wyrzuciła z siebie Maia. Zamiast usiąść, niespokojnie krążyła po pokoju.

- Nic się nie stało. Zresztą, nie obudziłaś mnie. Po prostu nie zdążyłam się jeszcze przebrać. Chętnie wysłucham cię i w miarę możliwości pomogę, ale mam propozycję. Poczekasz chwilę, ja się przebiorę, a potem pójdziemy do restauracji na kawę czy herbatę. W porządku?

Brunetka pokiwała głową. Stone poszła się przebrać w wybrane przed chwilą ubrania. Dobrze, że Maia przyszła, kiedy już zdążyła się zastanowić. Zawsze miała problem ze zdecydowaniem się, co danego dnia ubrać. Szczególnie, gdy szła na jakieś imprezy. Wtedy potrafiła zmieniać pomysł na ubiór kilkanaście razy i finalnie była niemal spóźniona, ponieważ tyle czasu na to traciła.

Poza tym Dany potrzebowała kofeiny, żeby pozbyć się resztek snu. No i wypadałoby zjeść jakieś śniadanie. Tego dnia będzie musiała zaniedbać śniadaniową rutynę z Owenem, ale mówi się trudno. Maia potrzebowała pomocy albo rozmowy, ewentualnie obu.

Stone przygotowała się do wyjścia sprawnie i szybko. Zrezygnowała z robienia makijażu, bo jaki to sens miało w ośrodku wypoczynkowym z basenem i położonym koło jeziora? Później i tak pójdzie gdzieś nad wodę i tyle będzie z jej makijażu. Zresztą, makijaż i kremy z filtrem raczej ze sobą nie współpracowały. Tym bardziej, nie zamierzała tracić na to czasu.

- Co się stało?- spytała Dany, gdy już znalazły się w restauracji. Ona z owsianką i kawą, a Maia z kawą i pysznie wyglądającym ciastem. Różowowłosa walczyła ze sobą, żeby też nie poczęstować się ciastem. Niestety walka była z góry przegrana. Uznała, że jak skończy owsiankę, to pójdzie po deser.

- To- powiedziała brunetka, podając jej swój telefon. Różowowłosa wzięła urządzenie i spojrzała na nagłówek wyświetlającego się artykułu. Kolejna ofiara Smakosza zidentyfikowana. Znamy jego preferencje. Stone przebiegła wzrokiem kilka pierwszych linijek. Imię i nazwisko ofiary nic jej nie mówiły. Nie znała tej dziewczyny. W całym artykule najwidoczniej chodziło o to, żeby podać jej tożsamość i podkreślić, że zabójca ma słabość do młodych atrakcyjnych kobiet koło dwudziestki. Dość ogólne, ale faktycznie nic innego nie łączyło obu ofiar. Pod spodem oczywiście były załączone ich zdjęcia dla porównania.

- Okej. Pobieżnie przeczytałam artykuł. Znałaś tą Tracey?

- Kojarzyłam ją jedynie z widzenia. No wiesz, miasteczko turystyczne. W sezonie mnóstwo nowych osób, a potem zostają jedynie mieszkańcy. Chcąc nie chcąc, trochę się ich zna albo przynajmniej wie, że są stąd. Czy kontaktował się z tobą Richard?

- Nie, pewnie jest zapracowany- odparła różowowłosa. Rich jasno dał jej do zrozumienia, że nie będzie dzielił się z nią wynikami ze śledztwa, ale to trochę dziwne, iż nie dał znać o zidentyfikowaniu ofiary. Poprzednim razem zwołał coś w rodzaju spotkania, ale może chodziło mu tylko o poinformowanie o zbliżającej się fali przesłuchań. Tym razem ofiara nie pracowała w CR. Nie miała z tym miejscem nic wspólnego poza faktem, że znaleziono ją na terenie ośrodka.

Smakosz Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz