Rozdział 11

33 2 0
                                        

Różowowłosa czekała z Maią i Matteo na pojawienie się Jess, dziennikarki, która miała opisać sytuację znalezienia szczątków Ashy O'Brien. Zresztą, kuzynka Stacey miała pokazać tekst do ewentualnych korekt przed publikacją i oby to zrobiła. Dany wyszła z tą propozycją na prośbę Stacey i wolałaby uniknąć dodatkowych niespodzianek. Denerwowała się nieco. W myślach błagała, żeby Stacey miała całkowitą rację, co do zachowania i charakteru swojej kuzynki.

Uboczną stroną pomagania czy wyświadczanie przysług było to, że jeśli coś poszło nie tak, z reguły się za to obrywało. Z kolei jeśli poszło świetnie, zyskiwało się wdzięczność i podziękowania. To przykre, ale prawdziwe. Przeważnie ludzie nie potrafili docenić chęci pomocy, a tym bardziej przyjąć do świadomości, iż niektórych rzeczy nie da się przewidzieć.

- Gdzie ona jest? Już nas lekceważy- stwierdziła Maia, która wyglądała jakby z trudem potrafiła usiedzieć na krześle. Ona denerwowała się jeszcze bardziej niż Stone i miała ku temu powody. Media jeszcze nie dorwały się do informacji, że znaleziono szczątki, a nie ciało. Dyskretna różnica, a jednak bardzo zasadnicza. Do kanibalizmu również nie dotarli i całe szczęście, bo to dopiero wywołałoby panikę.

- Dla twojej informacji to my przyszliśmy wcześniej. Ma jeszcze pięć minut- zwrócił uwagę brunet, posyłając siostrze rozbawione spojrzenie. Cały Matteo, pomyślała Dany, z trudem powstrzymując się od przewrócenia oczami. Chętnie komentował stres innych, ponieważ sam podchodził do tematu bardzo lekko albo tak świetnie to maskował. Nie potrafiła określić na ile brunet faktycznie był taki beztroski i czy to nie jest po prostu maska. Kto nie nosił w określonych sytuacjach maski? Dany doskonale znała to z autopsji, bo wcale nie była wyjątkiem.

- Wyobraź sobie, że umiem spojrzeć na godzinę. Wiem, że jesteśmy za wcześnie, ale ja na jej miejscu na pewno zjawiłabym się wcześniej. Dzięki nam ta dziennikareczka może mieć interesujący temat do artykułu. Powinna wykazać więcej zaangażowania- odparła Maia, nadal upierając się przy swoim zdaniu.

- Nie bądź dla niej taka surowa. Jeszcze nawet jej nie poznałaś. Może zatrzymały ją korki czy jakaś inna niezależna od niej sytuacja?- wtrąciła się Dany.

Tak, broniła tej dziennikarki, ponieważ to ona ich do tego przekonała. Maia sama stwierdziła, że zgodziła się między innymi, dlatego że ona wyszła z tym pomysłem. Ufała jej. Danielle z jednej strony się cieszyła. Z drugiej nie chciała jej zawieść i obawiała się, że zyskała owe zaufanie zbyt pochopnie. Świadomie nigdy by im nie zaszkodziła, ale z drugiej strony była tutaj tydzień. Może i łączyła je wspólna historia, czasy licealne, ale kilka lat od tego czasu minęło. Już nie były tymi samymi beztroskimi dziewczynami, które sądziły, że mają świat u stóp.

- Albo po prostu przyjdzie punktualnie, ale tak, M, słuchaj się Dany. Dobrze mówi. Nie wprawiaj się w ten morderczy nastrój, kiedy masz ochotę zabić wzrokiem za cokolwiek- dorzucił Matteo.

Stone rzuciła mu pełne niedowierzania spojrzenie. Przyznał jej rację, ale czy musiał to robić w ten sposób? Czy nie mógłby pominąć komentarza w kierunku siostry? Brunet wzruszył ramionami, jakby nie dostrzegał problemu. Tymczasem Maia zmrużyła ze złości oczy.

- Po prostu nie podoba mi się ta sytuacja- oznajmiła brunetka z rezygnacją. Najprawdopodobniej miała na myśli morderstwo na terenie CR i nietypowe okoliczności.- A tobie najwyraźniej bardzo odpowiada, braciszku. Liczysz, że przelecisz tę dziennikarkę? Niech zgadnę, sprawdziłeś już jak wygląda i jest niezła?

Dany miała ochotę załamać ręce i spuścić głowę. Naprawdę musieli się cały czas kłócić? Zresztą to co powiedziała Maia... Czy jej brat faktycznie byłby w stanie to zrobić? Dlatego wcześniej przyznał jej rację, bo liczy na przychylniejszą opinię siostry, żeby miał pretekst podrywać Jess? Chyba jednak różowowłosa straciła ochotę na uczestnictwo w tej rozmowie. Mimowolnie czekała na reakcję Matteo. Potwierdzi przypuszczenia siostry, a może zaprzeczy?

Smakosz Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz