Jeszcze tego samego dnia wieczorem różowowłosa zrozumiała, że wydarzyła się katastrofa. Medialna katastrofa dla reputacji Callahan Resort. Poniekąd się do tego przyczyniła i nie czuła się z tym dobrze. Chciała tylko pomóc. Nie miała pojęcia, że tak to się skończy!
Ale co się tak właściwie stało? Ziścił się największy koszmar Maii i Matteo. Media, a konkretnie pewna dziennikarka dorwały się do informacji o kanibalizmie. Informacja poszła w świat i nie było sposobu zapobiec następstwom wycieku tego kalibru wieści... Część gości uciekła z ośrodka w obawie przed Smakoszem. Bowiem takim mianem okrzyknięto kanibala zabójcę. Oficjalnie nie potwierdzono, że oba morderstwa są powiązane... Ale to była tylko kwestia czasu. Istniało tyle podobieństw, że nawet bez śladów zębów na szczątkach Ashy można było ocenić, że obu zbrodni dokonał ten sam sprawca. Z kolei taki wniosek stawiał pod znakiem zapytania bezpieczeństwo w CR i skłaniał ich to do zmiany miejsca odpoczynku.
Dany mimowolnie wróciła myślami do ksywki dla psychopatycznego mordercy... Smakosz?! Kto wpadła na taki pomysł?! Jak można chociażby przelotnie powiązać kogoś kto lubi wykwintne potrawy z kanibalem?! Rozumiała, że pomiędzy tymi dwoma istniał wspólny mianownik, ale z drugiej strony... Porównywanie tak skrajnych przypadków wydawało jej się szalenie nieadekwatne i nieodpowiednie w zaistniałej sytuacji. Ktokolwiek na to wpadł, musiał mieć naprawdę bujną wyobraźnię i siłę przebicia. Pseudonim się przyjął i dziennikarze używali go praktycznie jednogłośnie. Żadna inna ksywka nie wydała się na tyle chwytliwa.
W każdym razie Jess nie użyła tego pseudonimu. Była jedną z pierwszych, o ile nie pierwszą osobą, która napisała o śladach kanibalizmu. Stone pomyliła się, co do niej. Myślała, że nie będzie gonić za sensacją, a jednak Harrison zdobyła skądś te informacje i od razu je opublikowała, nie konsultując tego z właścicielami CR. Tyle było z ich umowy. Poszła w kosz przy pierwszej lepszej okazji na wstrząsający artykuł...
Dany czuła się winna. To ona zareklamowała Jess Maii i Matteo, mówiąc że to świetny pomysł. Wręcz namawiała ich, żeby się zgodzili. I chociaż ostateczny głos należał do nich, nic takiego by się nie wydarzyło, gdyby nie wyszła z inicjatywą. Z kolei do tej inicjatywy zachęciła ją Stacey i teraz tym bardziej nie mogła zrzucić na nią winy. Wtedy na pewno wyleciałaby z pracy. Może i Stone miała do niej lekki żal, ale nie zamierzała pozbawiać jej pracy. Nie była mściwa, a poza tym za kilka dni wróci do Nowego Jorku. Tymczasem Stacey tutaj zostanie i będzie chciała za coś żyć, dorobić do studiów, o ile ona w ogóle studiowała. Różowowłosa musiała przyznać, że miała trochę braków, jeśli chodzi o podstawowe informacje. Niemniej nie czułaby się dobrze, utrudniając komuś życie. To nie było w jej stylu. Bardziej w jej stylu było obwinianie się, że nie zapobiegła tej sytuacji, kiedy miała ku temu okazję.
Dany po krótkim namyśle zadzwoniła do Richa. Czy to możliwe, że on lub Montero rozmawiali z Jess i przekazali jej wieści o śladach kanibalizmu? No chyba, że ktoś z gapiów zobaczył ślady zębów... Ale z drugiej strony skąd miałby wiedzieć, że to ślady ludzkich zębów? Ona na miejscu takiej osoby prędzej wmówiłaby sobie, że to było zwierzę. Nawet jeśli, gdyby się nad tym dogłębniej zastanawiać, wielkość by temu przeczyła.
- Danielle? Nie mam zbyt wiele czasu. Mów o co chodzi- poinformował kuzyn jak tylko odebrał telefon. Okej, będzie się streszczać. Właściwie i tak dzwoniła z konkretnym pytaniem.
- Czy ty lub Montero rozmawialiście z Jessicą Harrison o śladach kanibalizmu?- spytała prosto z mostu różowowłosa. Jak chciała albo coś nie dawało jej spokoju, potrafiła być bezpośrednia.
- Kim jest Jessica Harrison? To ktoś z prasy?
Odpowiedź kuzyna nie była zbyt pomocna. Naprawdę nie pamiętał komu zdradził informację, która powinna być poufna czy to nie on był odpowiedzialny za wyciek? Skłaniała się ku tej drugiej opcji, ale musiała mieć pewność.
CZYTASZ
Smakosz
Misterio / SuspensoDanielle Stone na co dzień pracuje w archiwum w Nowym Jorku, ale pewnego dnia zostaje wysłana przez swojego szefa na przymusowy urlop. Przypadkiem znalazła w internecie ośrodek wypoczynkowy o nazwie Callahan Resort należący do jej dawnej przyjaciółk...
