Rozdział 28

35 2 0
                                        

Dany ledwie zdążyła pojawić się w restauracji, a już zobaczyła machającą do niej energicznie Maię. To był oczywisty znak, żeby do niej podeszła. Tak też zrobiła, mimo że miała pewne opory. Nie lubiła kłamać, ale nie potrafiła też powiedzieć prawdy. Jej kłamstwa sięgały za daleko. Ciężko jej było się z tego wyplątać, o ile to w ogóle było jeszcze możliwe.

- Cześć, zjawiłaś się w samą porę. Przynajmniej ty mnie nie zostawisz- ucieszyła się na jej widok brunetka. Różowowłosej zrobiło się jeszcze gorzej, kiedy słyszała ten szczery, radosny ton. Nie mogła tak dłużej.- Chwilę temu był tutaj jeszcze Owen, ale zobaczył Briana i od razu sobie poszedł. Uwierzysz w to?

Stone przewróciła oczami. Maia zachowywała się jakby pierwszy raz ktoś bliski olał ją dla faceta. Dany miała w tym doświadczenie. Jakiś czas temu Beth przechodziła ten sam etap. Trzeba było to przeczekać i tyle. W pewnym momencie zaślepienie mijało i wszystko wracało do normy.

- Tak, jest ewidentnie zakochany.

Maia obrzuciła ją pełnym niedowierzania spojrzeniem.

- I może nas tak po prostu bezkarnie olewać dla faceta, ponieważ jest zakochany? Przyjaciele są ważniejsi niż związki- prychnęła brunetka.

Różowowłosa błyskawicznie wyłapała słowo "przyjaciele". No i Maia potraktowała olewanie jej jako olewanie ich obu, chociaż Dany nawet tutaj nie było. W każdym razie, to nieistotne.

- Przyjaciele? Chyba ostatni raz słyszałam to sformułowanie w liceum- zauważyła Stone. Maia uśmiechnęła się promiennie.

- Może i miałyśmy przerwę, ale dla mnie to się nie zmieniło. Jesteś tą samą cudowną osobą, którą poznałam w liceum. No prawie, ale myślę, że zmiany wyszły ci na dobre. Też się trochę zmieniłam. Chyba. Cieszę się, że tutaj przyjechałaś i przykro mi, że musiałaś trafić akurat na ten bajzel ze Smakoszem...

- To nie twoja wina- wtrąciła się od razu różowowłosa. Do oczu napłynęły jej łzy. Wzruszyła się. Jak bardzo będzie dziwnie jak teraz się popłacze? Zdecydowanie zbyt łatwo się wzruszała, ale po czymś takim? Musiałaby być z kamienia, żeby jej to nie ruszyło.- Mimo wszystko, nie żałuję, że tutaj przyjechałam. Też cały czas jesteś dla mnie ważna i uważam cię za przyjaciółkę i dlatego muszę ci coś powiedzieć...

- Czy ty płaczesz?- przerwała jej brunetka miękko. Stone jeszcze nie płakała, ale w jej oczach zebrały się łzy. Intensywnie mrugała, żeby je odgonić zanim spłyną jej po policzkach.

- Jeszcze nie.

Maia zamiast odpowiedzieć po prostu ją przytuliła. Teraz Stone tym bardziej miała ochotę się rozpłakać. Już nie wiedziała czy to było ze wzruszenia czy z powodu poczucia winy. Musiała jej powiedzieć. Nie mogła tego dłużej ukrywać. Jednak była świadoma tego, że już nie będzie odwrotu. Spieprzy nowo odbudowaną przyjaźń z Maią.

- Muszę ci się do czegoś przyznać. Ja...- zaczęła Dany, ale w tym momencie usłyszały krzyk dobiegający gdzieś z zewnątrz.

- Też to słyszałaś? Co to było?

Stone wzruszyła ramionami. Ją też ogarnął niepokój, ale naprawdę teraz coś musiało im przerwać? Już była tak blisko powiedzenia prawdy.

- Słyszałam, ale skąd mam wiedzieć co to było? Dobiegało z zewnątrz, prawda?

Zgodnie zerwały się z miejsca. Dany nie przejęła się tym, że przyszła do restauracji w celu zjedzenia śniadania. Z kolei brunetka zostawiła na wpół wypitą kawę na stoliku i obie udały się na zewnątrz. To co zastały na zewnątrz przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Smakosz Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz