Rozdział 12

31 2 0
                                        

Danielle była pogrążona w śnie, kiedy do jej świadomości zaczął przedzierać się pewien dźwięk. Przez chwilę go ignorowała, ale później domyśliła się co było jego źródłem. Ktoś do niej dzwonił. Niechętnie rozchyliła powieki i spojrzała na wyświetlacz. Przez moment zastanawiała się czy aby przypadkiem to nie była dalsza część snu. Beth do niej dzwoniła? Zdecydowanie się tego po niej nie spodziewała. Beth była jej koleżanką z pracy, która układała grafiki. Zawsze żartowała, że Stone jest jej ulubioną pracownicą, bo nie prosi cały czas o wolne i nie narzeka na ułożenie zmian.

- Cześć- rzuciła do telefonu różowowłosa, uprzednio zerkając na zegarek. Prawie dziewiąta. Odpowiednia godzina, żeby wstać. Dany przeciągnęła się, po czym ziewając zakryła usta dłonią.- Co się stało? Obrabowali archiwum, a może Ghostface postanowił mnie zwolnić?

- Obudziłam cię? Sorki, czasami zapominam, że większość ludzi wstaje później ode mnie- odparła Beth. Ona zdecydowanie była rannym ptaszkiem. W każdym razie nie odpowiedziała na jej pytanie. Co się stało?! Skoro dzwoniła, a to do niej niepodobne, to coś musiało się zdarzyć!

- No dobra, obudziłaś mnie, ale nie ma problemu. Już prawie dziewiąta- mruknęła Dany, przecierając zaspane oczy. Starała się jakoś obudzić i pozbierać myśli.- Ale powiedz mi w końcu, co się stało. Wiesz, że nie lubię być trzymana w niepewności, więc skończ te tortury i mów.

- Ale o czym mam ci powiedzieć?- spytała Beth. W jej głosie brzmiało autentyczne zaskoczenie jakby faktycznie nie wiedziała, dlaczego o to pyta. A podobno to ona jeszcze się nie obudziła.

- Mam ci powiedzieć, kiedy ostatnio do mnie dzwoniłaś? To było... W okolicach świąt jakoś? Dlatego pytam, co się stało, bo zakładam, że tak jest- wyjaśniła różowowłosa. Miała nadzieję, że to co mówi brzmi sensownie.

W odpowiedzi usłyszała śmiech koleżanki z pracy po drugiej stronie. Jej to wcale nie bawiło. Pytała poważnie.

- Można wiedzieć, z czego się tak śmiejesz? Martwię się o swoją posadę.

- Wyluzuj, wszystko w porządku- zapewniła ją Beth, co kompletnie zbiło ją z tropu.- Dzwonię bez powodu. Chciałam zapytać jak ci mija czas, czy tęsknisz za mną i tak dalej. Bawi mnie twoja reakcja. Zachowujesz się jakby to było coś dziwnego.

Znały się dwa lata i na palcach jednej ręki, może dwóch, Stone mogłaby policzyć sytuacje, kiedy do niej zadzwoniła. W takim przypadku to całkiem uzasadnione pytanie czy coś się stało!

- Bo to jest coś dziwnego- zaoponowała różowowłosa, czesząc włosy, które obecnie wyglądały jak niezbyt ogarnięte, kolorowe gniazdo. Zawsze jej włosy tak wyglądały rano.- Bardzo rzadko do mnie dzwonisz, więc nie dziw się, że jestem zaskoczona.

- Nie przesadzaj. Ile można ze sobą gadać? Najpierw cały dzień w pracy, a potem mam jeszcze do ciebie wydzwaniać?

Stone przewróciła oczami. Oczami wyobraźni widziała już pełną oburzenia twarz koleżanki. Oczywiście było to jedynie pozorne oburzenie, bo Beth nie umiała się zbyt długo gniewać.

- Zapomniałam. Za dużo kontaktu szkodzi...

- A poza tym sporo do ciebie piszę- przerwała jej Beth. Dany nie była pewna czy nie usłyszała jej komentarza czy świadomie go zignorowała. Obie wersje były równie prawdopodobne.- Przeważnie. To też forma kontaktu, co nie?

- No dobra. To opowiadaj. Coś ciekawego dzieje się w archiwum?

Beth zaczęła jej opowiadać różne historie z pracy. Sporo się tego uzbierało, chociaż nie miały kontaktu zaledwie tydzień. Wbrew pozorom, w archiwum działy się ciekawe rzeczy. Mimo otoczenia, przywodzącego na myśl osoby siedzące po uszy w książkach, zjawiały się tam też różnego rodzaju indywidua. Czasami też ktoś próbował znaleźć informacje o rodzinie albo odkryć jakiś sekret z przeszłości. To było interesujące, choć rzadkie. W każdym razie jej koleżanka z pracy rozgadała się jak to miała w zwyczaju. Dany zrewanżowała się opowieścią o tym, co ją spotkało w CR.

Smakosz Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz