rozdział 6

732 27 28
                                        

W tym samym czasie na zewnątrz.

Lupine czy wiedziałeś gdzie wymykał się nasz drugi pacjent ? - spytała się Remusa rozmawiającego z Jamesem Pani Pomfey

- Nie nie widziałem go.

- Och, gdzie on może być - zaczęła zastanawiać się pielęgniarka. Nagle coś ja tknęło - no jasne - wykrzyknęła do siebie i podeszła do drzwi łazienki. - zamknięte - stwierdziła

- wychodzisz ? - spytała jednak nikt jej nie odpowiedział. W tym momencie naprawdę zaczęła się martwić

- czy coś się stało - spytał się James który zauważył jaka podenerwowana zrobiła się pielęgniarka

- Jeszcze nie jestem pewna - odpowiedział mu - masz że sobą różdżkę ? - spytała

- tak - odpowiedział jej -

w takim razie chodź tutaj i otwórz drzwi łazienki - poprosiła

- po co ?

- zaraz się przekonamy - powiedziała - ale szybko - teraz już naprawdę była tak zdenerwowana że była gotowa pobiec po swoją różdżkę która leżała na drugim końcu skrzydła szpitalnego w jej gabinecie.

Bliżej jednak był James

- alochomora - Ich oczom ukazał się straszny widok.

Oturz na podłodze w kałuży krwi leżal sobie spokojnie Reg i patrzył z uśmiechem na wylewająca się krew z żył.

-pomóż mi go przenieść do sali - powiedziała do zaszokowanego Pottera

- oczywiście - powiedział nadal lekko otępiały.

- A obiecał że będzie mi mówił kiedy coś zacznie się dziać, to już druga w tym tygodniu - mamrotała pod nosem pielęgniarka

- co mu się stało ? - spytał z przerażeniem w głosie Remus

- próbowal popełnić samobujstwo - odpowiedziała mu łatająca rany Rega różdżką Jamesa pani Pomfey

- coo? - wykrzyczał teraz dopiero świadomy sytuacja Potter - ale to jest Regulus... On... Jak...

- wiem, wiem , bardzo młody nieprawdaż - spytała że smutkiem w głosie pani Pomfey - jednak najgorsze żeczy zdarzają się często najmłodszym. A i jeszcze nie wolno wam nic mówić syriuszowi, jasne

- tak

- to dobrze - Póki co jest pół przytomny wić niezbyt zdaje sobie sprawę z otoczenia.

James spojrzał na tego bladego chłopca. Według niego był nawet ładny oczywiście kiedy nie był aż tak blady. Jednak ta bladość miała w sobie coś urzekającego. Coś co kazywało my patrzeć się na niego i patrzeć, nie odrywać oczu od jego czarnych włosów, bladej cery i tych cudownych oczu.

Otrząsnął się z tych myśli. Czyżby zakochał się w bracie Syriusza?

Nieee on kochał Lily Evans chociaż ta nie zwracała na niego uwagi i wolała biegać za smarkelusem.

- Czas odwiedzin ci się skończył- powiedziała pani Pomfey - i nie martw się o niego jutro dojdzie do siebie, chociaż wątpię, żeby teraz miał szansę wyjść wcześniej niż za tydzień

- Dowiedzenia - powiedział James i wyszedł z skrzydła szpitalnego.

Zaczął rozmyślać o Regulusie. Przecież Syriusz opowiadał mi jaki to Reg jest idealny, jak to on się uczy, jak się rodziców słucha. A przed chwilą był światkiem skutków po jego nie udanej próbie samobujczej. Komu mai teraz wieżyc ? Swoim doświadczeniom czy swojemu przyjacielowi? Nie potrafił rozstrzygnąć tego wewnętrznego spotu

TEN ROZDZIAŁ TEŻ JEST GÓWNIANY JEDNAK POTRZEBNY KOLEJNE MAM NADZIEJĘ ŻE BEDA LEPSZE

Happy end /JegulusOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz