Rozdział 14

617 25 28
                                        

Gdy Evan przyniósł już alkohol po czym usiadł na fotelu obok mnie dopiero wtedy uświadomiłem sobie że w pokoju wspólnym gryfonów znaleźli się naraz wszyscy uczniowie od 4 roku z wszystkich 4 domów.

Większość uczniów ubrana była w zwykłe ciuchy jednak co niektóre dziewczyny miały na sobie eleganckie sukienki. Stały one przy stołach i zalotnie uśmiechały się do chłopaków przychodzących się napić. Najgorsze było to że w tłum tych dziewczyn wpasował się Rosier który już pijany ( jak on się tak szybko potrafi napierdolic ??? Przed chwilą poszedł po alko) mrogal zalotnie do każdego kto odwarzył spojrzeć się na niego.

Kiedy on tam polazł  ?- zastanawiałem się w jaki sposób nie zauważyłem że gdzieś sobie poszedł. szukałem  znajomych twarzy w tłumie.

Zauważyłem Pandorę która chwilę później przysiadła się do mnie i do Barte'go narzekając przy tym  na Evana i prosząc aby Barty go wziął bo straszy swoją gębą inne dziewczyny.

- Nudy co nie ? - odezwała się po chwili gdy Barty udał się odszukać Evana. On to jeszcze pewnie zdąży wytrzeźwieć i nawalić się jeszcze raz. Albo dwa, w zależności do której będzie trwać impreza.

- No mam nadzieję że wyproszą Evana i będę mógł wrócić do domitorium - powiedziałem na co ona uśmiechnęła się.

- Mi też nie chce się tu być, jednak jeśli chce w końcu być w jakimś związku to muszę bywać na takich imprezach - powiedziała po czym zrobiła miejsce dla Barte'go niosącego Evana. - Czy on ma jakieś limity ? - spytała Pandora.

- Raczej nie - powiedziałem po czym spojrzałem na zbliżającego się do nas Lupina i Syriusza

- I jak tam dobrze się bawicie? - spytał.

- Tak póki co mamy już jednego który zezgonowal - odpowiedział mu Barty - ale tak to jest super

- jak on to zrobił? - Spytał James który właśnie podszedł do nas. Podał po butelce alkoholu Remusowi i mojemu bratu.

- Aaaaaa nie wiem czy wiesz ale nie zgadniesz co się stało - zwrócił się do mnie Potter

- no co ? - spytałem. Możliwości było dużo. Nawet Bardzo. Jednak żadna nie pasowała mi do tego żeby James twierdził że musi mi o niej powiedzieć.

- Twój kochany braciszek się ustatkował - powiedział na co Syriusz oblał się rumieńcem.

Faktycznie.

Przecież trzymali się z Remusem za ręce. Uśmiechnąłem się.

- Kto by się spodziewał - powiedziałem. Syriusz, Lupin i Potter władowali się na kanapę. Niestety ( albo na szczęście, jak kto patrzy) wylądowałem wciśnięty między koniec kanapy a Jamesa.

Pomimo że kanapa była 3 osobowa zmieściliśmy się we 5. Lupinowi było jednak niezbyt wygodnie przez co wylądował się Syriuszowi na kolana.

Uśmiechnąłem się i spojrzałem na Jamesa, a on na mnie. Miał na twarzy wielki bezczelny uśmieszek. Evan w ramionach Barte'go zaczą mamrotać jakieś nie zrozumiałe słowa przez co wszyscy zaczęliśmy się w niego wpatrywać.

Po kilku sekundach otworzył oczy po czym podniósł głowę. Powiódł nieprzytomnym spojrzeniem po naszych twarzach.

- Co się gapicie - powiedział. Co w jego wydaniu brzmiało to bardziej " cooooo yie gafivie". Cóż muszę powiedzieć że uroczo wyglądał wtulajac się w Barte'go.

- Skoro już się obudziłeś to co będziemy teraz robić? - spytałem.  

- Idziemy się napierdolic!!! - Powiedział, jednak tym razem oszczędzę wam jak to naprawdę brzmiało.

Happy end /JegulusOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz