Pov: Regulus
Siedziałem na skraju łóżka Syriusza, nerwowo bawiąc się pierścionkiem na palcu. James stał obok, z rękami w kieszeniach, jakby nie do końca wiedział, co zrobić z sobą. Syriusz krążył po pokoju, jak rozdrażniony wilk, rzucając nam krótkie, pełne napięcia spojrzenia.
-Nie mogę uwierzyć, że to przede mną ukrywaliście - warknął w końcu, zatrzymując się przy oknie. - Ty i James. Przez ile czasu? Jak długo?
-To nie jest o nas, Syriuszu - powiedział James cicho, ale stanowczo. - Nie przyszliśmy tu, żeby się tłumaczyć. Chcemy porozmawiać o czymś ważnym.
- Ty się najlepiej nie odzywaj - Syriusz odwrócił się do nas - jak mogłeś przelecieć mi mojgo małego braciszka - warkną rozdrażniony.
James spojrzał na mnie, jego oczy pełne troski, ale milczał. Syriusz spojrzał groźnie na Jamesa ale nic więcej już nie powiedział. Odwrócił się do mnie, już nieco mniej gniewny, ale wciąż wyraźnie zirytowany.
-Więc o czym, Reg? - zapytał, tonem, który nie był już tak ostry, jak wcześniej.
Podniosłem rękaw szaty, odsłaniając czarne, wijące się linie Mrocznego Znaku. Syriusz zamarł, a James odwrócił wzrok. Przez chwilę nikt się nie odezwał.
-To jest powód, dla którego tu jestem - powiedziałem, łamiąc ciszę. - Chcę wiedzieć, co ty o tym myślisz, Syriuszu. Chcę... pomocy.
Syriusz wziął głęboki oddech i podszedł bliżej, jego spojrzenie miękło z każdą chwilą.
-Regulusie - zaczął spokojnie - co cię do tego zmusiło? Co oni ci obiecali?
Nie odpowiedziałem od razu. Czułem, jak James siada obok mnie, jego dłoń delikatnie zacisnęła się na mojej. Dodawał mi odwagi.
-To nie była decyzja. To była konieczność - szepnąłem. - Oni zmusili mnie podstępem. Matka... nigdy nie pozwoliłaby mi powiedzieć "nie".
Syriusz usiadł naprzeciwko mnie, jakby bliskość miała mu pomóc mnie zrozumieć.
-Regulusie - powiedział łagodnie - to nie jest wyrok. Nosiłeś ten znak wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że ich obietnice są puste. Jest wyjście, ale musisz mi zaufać. Nam.
Spojrzałem na niego, potem na Jamesa, który skinął głową, a w jego oczach zobaczyłem coś więcej niż tylko troskę – determinację. Wiedziałem, że nie jestem sam.
...
Syriusz nadal gniewał się na Jamesa, choć już nie tak mocno jak na początku. Przyjął do wiadomości, że jego młodszy brat może mieć chłopaka, nawet jeśli tym chłopakiem był jego najlepszy przyjaciel. Leżałem więc na łóżku Pottera, który przytulał mnie od tyłu, skutecznie rozpraszając moją uwagę od książki. A Syriusz... Cóż... Co kilka sekund rzucał nam ukradkowe spojrzenia, sprawdzając, czy James przypadkiem nie próbuje się do mnie dobierać.
To było nawet zabawne, dopóki nie poczułem bólu w okolicach Mrocznego Znaku. Na początku go zignorowałem – przecież to nie pierwszy raz bolała mnie ręka. Ale ból nie ustępował. Zamiast tego zmieniał się w bolesne pulsowanie, które rozchodziło się po całym przedramieniu.
Podciągnąłem rękaw, żeby sprawdzić, co się dzieje, choć w głębi duszy już wiedziałem.
Niestety, moje podejrzenia się potwierdziły. Znak poruszył się leniwie, jak wijący się wąż. Czarny Pan mnie wzywał. Syriusz jako pierwszy zauważył, że coś jest nie tak. Jego oczy zmrużyły się, gdy spojrzał na moje przedramię. Wiedział. Zbyt wiele razy widzieliśmy, jak nasi rodzice są wzywani w ten sam sposób.
CZYTASZ
Happy end /Jegulus
FanfictionRegulus coraz mniej radzi sobie w życiu, coraz trudniej jest mu normalnie funkcjonować jak normalny czarodziej. Nienawidzi swojego ciała i umysłu, tego że jest tak podporządkowany rodzicom. Jego brat, Syriusz nienawidzi go przez jego zachowanie wzgl...
