Dla uczniów Hogwartu nowy miesiąc nie przyniósł tyle pozytywów jak się spodziewano. Po części była to wina epidemii smoczej ospy, która pojawiła się początkiem października oraz wirusa żołądkowego, który to rozłożył większą część drużyny Slytherinu. Tak też więc uczniowie przez cały październik chowali się od razu po lekcjach w sowich dormitoriach i unikali dużych skupisk ludzi tylko po to by nie zachorować na żadną z tych chorób. Choroby te nie zniwelowały jednak planu na odbycie się maskarady, mimo że wszystkie rozgrywki Quidditcha zostały przesunięte. Tak też więc pod koniec miesiąca, gdy już większość uczniów wyzdrowiała, społeczność szkoły od piątej klasy do siódmej żyła tylko zbliżającą się maskaradą.
Rabastan ciągle narzekał na przesunięty mecz, podczas to którego mieli skopać tyłki gryfonon, ale gdy został tylko tydzień do Święta Duchów chłopaka całkowicie pochłonęły przygotowania do tej hucznej zabawy. Pandora zaczęła przygotowywać się do maskarady już miesiąc wcześniej. Razem z Dorcas oraz Marlene udały się do Hogsmeade w celu znalezienia odpowiednich sukni, a cały dzień poprzedzający to wydarzenie zamknęły się u Marlene w dormitorium i razem z innymi gryfonkami przygotowywały na zabawę. Evana strasznie ciekawiło dla kogo to jego mała siostrzyczka tak się stroi, bowiem nawet znając swoją siostrę nigdy nie widział by Pandorze tak bardzo zależało na dobrym wizerunku, a wątpił by robiła to wszystko dla Lestrange'a. Co do Evana to miał on pomysł, w który wciągnął go zresztą Rabastan, a potem razem wciągnęli w niego jeszcze Regulusa, wiedząc, że Barty i tak by się nie zgodził. A mianowicie postanowili przebrać się za trzech muszkieterów. Żeby nie mogli się jednak tak łatwo rozpoznać ustalili, że stroje szykują sami, ale obowiązkowymi elementami są sztuczna szpada oraz kapelusz z piórem na głowie. Oczywiście również maska. Regulus ciągle cierpiał po rozstaniu, ale nauczył się jako tako tego nie okazywać i za każdy razem, gdy mijał się z Huncowtami na korytarzu witał się ze swoim bratem oraz jego chłopakiem i czasem, gdy miał lepszy humor również z Pettigrew, ale Pottera traktował jak powietrze co na szczęście uchodziło uwadze jego starszego brata. Młodszy z Blacków postanowił więc za radą przyjaciół pójść na zabawę z okazji Święta Duchów. Kto wie, może późna kogoś lub po prostu spędzi miłą noc? Co do Barty'iego to wpadł on na pomysł zaraz po tym jak dostał Wyjca od ojca. Przypomniał sobie wtedy słowa Evana i stwierdził, że skoro ojciec i tak się już na nim zawiódł to jeśli się odrobinę zbuntuje to nic się nie stanie, prawda? W tym też celu udało mu się jakoś wyciągnąć siostrę Evana z dormitorium gryfońskich dziewczyn z ostatniego roku i podzielić się z nią swoim planem.
Blondynka oczywiście chętnie przystała na plan przyjaciela i z wielką chęcią pomogła mu przefarbować włosy z ciemnego blondu na jeden z ciemniejszych odcieni brązu, który ładnie komponował się z brązowymi tęczówkami Croucha. Dodatkowo poinstruowała ślizgona jak poprawnie i skutecznie używać eyelinera, którym to nastolatek podkreślił swoje ciemne oczy.
-Wyglądasz w cholerę przystojnie. Bądź przygotowany, że dzisiaj już nie wrócisz do dormitorium i pamiętaj, jeśli weźmiesz kogoś do was to wywieś na klamce krawat tak jak to robią Rab oraz Ev, gdy kogoś przyprowadzają i nie chcą by reszta zeszła na zawał widząc ich gołe tyłki- stwierdziła chichocząc farbowana blondynka. -A teraz obróć się. Chce mieć pełen obraz- nakazała, a farbowany szatyn posłusznie wykonał polecenie. -No i pięknie. A teraz idź el macho i poderwij kogoś- poradziła dziewczyna popychając przyjaciela do wyjścia z jej dormitorium.
Barty wziął głęboki wdech, a następnie zszedł po schodach do Pokoju Wspólnego Slytherinu, wcześniej oczywiście nakładając obowiązkowa maskę. Nastolatek poczuł się speszony widząc, że zwrócił ogólną uwagę zebranych, ale co się dziwić, skoro wszyscy oni tam zebrali widzieli po raz pierwszy kogoś o takim wyglądzie. Zazwyczaj bowiem znajomi rozpoznawali się po koloże i ułożeniu włosów oraz kolorze oczów, ale ślizgoni przecież nie znali nikogo o takim wyglądzie jaki wyrobił sobie młody Crouch. Nastolatek postanowił jednak nie zatrzymywać się i pewnie wyszedł z pomieszczenia i pokierował się do wyjścia z lochów i znalezienia się na siódmym piętrze, gdzie to znajduje się wejście do legendarnego Pokoju Życzeń. Po drodze ślizgon zastanawiał się czy znajdzie swoich przyjaciół oraz, czy nauczycieli zaniepokoił brak większości uczniów z piątego roku wzwyż podczas uczty z okazji Święta Duchów.
CZYTASZ
Paper rose |Rosekiller|
FanfictionEvan i Barty przyjaźnią się odkąd pamiętają. Jak byli dziećmi praktycznie każdy wolny dzień spędzali ze sobą co nie zmieniło sie też zbytnio w ich nastoletnim życiu. Co jeśli jednak ich przyjaźń przerodzi się w głębsze uczucia, ale obaj będą zbyt du...
