-I co robimy?- zapytał zdyszany Barty zaraz po tym, jak obaj chłopcy znaleźli się bezpiecznie z powrotem w zamku.
-Idziemy spać, chyba że masz na coś jeszcze ochotę- oznajmił z półuśmieszkiem Evan.
Barty wywrócił oczami.
-Żartujesz sobie?! A co ze Snapem?! On chyba tam nie został, prawda...?
-Zluzuj gacie kotek. On sam wszedł do tej głupiej Wierzby. My go tam nie wepchneliśmy w końcu na siłę. Najwyżej będzie o jednego debila mniej. Patrz na pozytywy. O jedną gębę mniej do wykarmienia. Skrzaty nie będą musiały robić tej jednej porcji więcej za każdym razem. Poza tym na pewno nasza cudowna szkolna społeczność nie będzie wcale lamentować po stracie tak wybitnej jednostki jaką był Severus Tobias Snape. Znając życie nawet nam podziękują za wytępienie zarazy.
Barty ponownie wywrócił oczami, ale nie mógł powstrzymać uśmieszku, który sam cisnął mu się na usta.
-No i widzisz? Z uśmiechem Ci do twarzy. Mówiłem Ci już, że kocham dołeczki, które robią Ci się o tutaj- zapytał Evan podczas, gdy wsadził swój wskazujący palec lewej dłoni w dołeczek, który utworzył się na prawym policzku Barty'iego, kiedy to wargi chłopaka rozszerzyły się w niewielkim uśmiechu.
Barty prychnął i delikatnie odtrącił dłoń kochanka.
-Przestań bo się zarumienię.
-Ty już się rumienisz, Kwiatuszku.
Po tych słowach Barty nie mógł powstrzymać cisnących się na jego lica wypieków, które zaczęły go piec. Evan jedynie uśmiechnął się z zadowoleniem i zaczął ciągnąć swojego chłopaka w stronę lochów.
-A więc jednak idziemy prosto do łóżka?- zapytał Barty nie zdając sobie sprawy z tego jaką gafę właśnie popełnił.
-Z tobą zawsze, Kwiatuszku- zaśmiał się cicho Evan, posyłając tym samym Barty'iemu swój sławny, szelmowski uśmieszek.
-Nie o to mi chodziło debilu!- prychnął oburzony Crouch Jr. trzepiąc przy tym Evana po pustym łbie.
-Ej, to bolało- zaśmiał się Evan próbując brzmieć jak pokrzywdzony, ale coś słabo munto wychodziło.
-I dobrze. Miało boleć- prychnął Barty.
-No wiesz Kwiatuszku jak to mówią... Jak boli to rośnie...
-Przykro mi, ale na bezmózgowie nic już nie pomoże. A jeśli boli cię twój pusty łeb to najwyraźniej rośnie Ci wodogłowie, bo z moich obserwacji wynika, że mózgu to twój organizm nie posiada w znacznych ilościach, jeśli w ogóle.
-Na szczęście mam tak wspaniałego chłopaka, że moja czarująca osobistość nie potrzebuje mózgu. Wystarczy mi twój- oznajmił pewnym siebie głosem Evan, zarazem obejmując Barty'iego w tali.
-Ja nie zawsze będę przy tobie- zauważył Barty.
-Oj nie mów tak. Będziemy razem do końca naszych dni, zobaczysz. Po skończeniu ten budy przeprowadzimy sie gdzieś za granicę, weźmiemy ślub, adoptujemy dzieci i kotki. Będziemy mieć duży dom z ogrodem i basenem. Nazwiemy nasza córkę Avery, a syna Nicholas. Nasz miesiąc miodowy spędzimy na Wyspach Kanaryjskich, a na pierwszą rocznicę polecimy na Karaiby. Na wakacje możemy pozwiedzać jakieś egzotyczne kraje i wypróbować dobrych alkoholi. Słyszałem, że Polacy znają się na rzeczy. Oczywiście jak będziemy mieć dzieci to będziemy zmuszeni do ograniczenia się do minimum, ale co nam tam. Jeden drink po kolacji nie zaszkodzi, prawda? A z dziećmi można zawsze odjechać do Disneylandu czy też nad jakąś fajną nadmorską wioskę. Gdzieś gdzie jest ciepło, ale też nie za ciepło. Moglibyśmy wylegiwać się na słońcu przez cały dzień. Wyobraź to sobie Kwiatuszku. Ty i ja leżący obok siebie na kocyku gdzieś na plaży w Europie, a nasze dzieci radośnie kąpią się w morzu. Potem moglibyśmy komuś odsprzedać te małe potworki na wieczór i samemu iść na miasto. A gdy one podrosną to będziemy zwiedzać świat we dwoje jak za dawnych lat zanim sobie spłodziliśmy te niewdzięczne kreatury. A jak bądźmy już za starzy na takie rzeczy to osiadziemy sobie we dwóch gdzieś na jakimś zadupiu i będziemy bawić nasze wnuki, a może nawet i prawnuki. Kto wie... Wyobraź to sobie. Ty, ja i nasze wnuki bawiący się razem w ogrodzie. Łapiąc motyle i zrywając kwiatki. Bawiąc się w chowanego i berka... Moglibyśmy też nauczyć się gotować i piec dla nich. W koniu nie ma to jak domowe obiadki u dziadkow. Jeżeli natomiast chodzi o nasz pogrzeb to
pochowani zostaniemy również razem. W miejscu, które będzie dla nas obu ważne. Jeszcze nie wiem gdzie, ale jestem pewien, że w pewnym momencie naszego życia stwierdzimy, że to dane miejsce jest dla nas ważne. Wtedy też usiądziemy razem we dwóch i spiszemy testament. Nasz pogrzeb musi być oczywiście z przytupem. Wiele osób komentujących i opłakujących naszą śmierć. Fajnie by również był ktoś kto wyglosiłby mowę pożegnalną i wygarnął wszystkim tym idiotom, co kiedykolwiek ośmielili się nas obrazić...
CZYTASZ
Paper rose |Rosekiller|
Hayran KurguEvan i Barty przyjaźnią się odkąd pamiętają. Jak byli dziećmi praktycznie każdy wolny dzień spędzali ze sobą co nie zmieniło sie też zbytnio w ich nastoletnim życiu. Co jeśli jednak ich przyjaźń przerodzi się w głębsze uczucia, ale obaj będą zbyt du...
