przeszłość

270 22 19
                                        

-Ej, nie chcę wam przerywać, ale jesteście potrzebni u nas. Szczególnie ty Barty- zwrócił się do chłopaków patrząc niemal błagalnym spojrzeniem na farbowanego szatyna.

-Niby w czym?- zainteresował się Evan zły, że Lupin przerwał mu konwersację z najlepszym.przyjacielem. Tak ważną konwersację...

-Jak pójdziesz z nami to się sam przekonasz. Nie umiem tego dokładnie opisać, ale chodzi o Regulusa...- odparł Remus nerwowo przestając z nogi na nogę.

-Prowadź- wydał werdykt Barty, a Remus szybko zaczął przemierzać korytarze w celu dostania się do wieży Gryffindoru. Obaj ślizgoni podążali za nim depcząc mu po piętach.

Obaj dość mocno przejęli się, bo w.ooncj chodzi o ich przyjaciela. Co prawda Evan nie wiedział co dokładnie może zastać w dormitorium chłopaków, ale domyślał się, że jego przyjaciel mógł zrobić coś bardzo głupiego, a dzisiejszy poranek ma tylko na celu obarczeniem go odpowiedzialnością za popełnione głupstwo. Barty natomiast dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że z Regulusem najpewniej jest bardzo źle. Miał tylko głęboką nadzieję, że jego delikatny przyjaciel wytrzyma jeszcze chwilę i nie zrobi więcej niczego czego potem będzie bardzo żałować.

Tak też więc całą trójką wpadli do dormitorium, które dzielili ze sobą Huncowci. Oczywiście nie obyło się wcześniej od ciekawskich spojrzeń posyłanych dwóm ślizgonom, którzy to postanowili z samego ranka wparować bez wcześniejszej zapowiedzi do Pokoju Wspólnego gryfonów i jakby nigdy nic przejść sobie do części mieszkalnej. Wracając jednak do głównego przekazu, gdy tylko cała trójka znalazła się na klatce schodowej dało się już wyczuć napięta atmosferę, a gdzieś tak w połowie drogi podniesione krzyki dochodzące z samej góry odbijały się o ściany wąskiej klatki schodowej. Evan wraz z Bartym wymienili ze sobą niespokojne spojrzenia, ale mimo to postanowili brnąć w to dalej i w razie potrzeby wesprzeć przyjaciela w trudnej chwili.

Tak też więc bez zbędnego przeciągania i nie siląc się nawet by zapukać, weszli do dormitorium gryfonów z siódmego roku. Na samym wstępie Barty oberwał w twarz na całe szczęście jedynie poduszką, a Remus miał.duze szczęście, że w ostatniej chwili udało mu się uchylić przed lecącym w jego stronę wazonem z kwiatami, które to kilka dni temu podarował mu Syriusz, który to a następnym momencie roztrzaskał się o ścianę oblewając wodą pobliską ścianę. Evan niestety nie miał tyle szczęścia i oberwał w klatkę piersiową podręcznikiem od run. Blondyn skrzywił się z bólu i spojrzał w osobę, która w niego rzuciła książka. Syriusz jednak wydał się w ogóle nie przejąć, że przypadkiem zrobił krzywdę Rosierowi, a ciągle zawzięcie coś wykrzykiwał i szukał coraz to nowych przedmiotów, przy których to pomocy byłby w stanie zrobić krzywdę Potterowi.

Evan zauważył stającego w kącie Petera, który ożywił się, gdy tylko zauważył Remusa, który wrócił z pomocą i posłał i błagające spojrzenie wołające o pomoc. Na jednej ze stron (zajmowanej przez Syriusza oraz Remusa) stał James w samych bokserkach i odgrażał się swojemu najlepszemu przyjacielowi, który z resztą wyzywał go od najgorszych i rzucał w niego różnymi przedmiotami. Z resztą James nie był mu dłużny. Natomiast za Syriuszem, który to dla odmiany miał na sobie szary podkoszulek oraz czarne luźne spodenki, stał Regulus próbując odciągnąć brata od Jamesa. Żadna z wymienionej powyżej trójki nie zdawała sobie sprawy z powrotu Remusa oraz obecności dwóch ślizginów.

Remus przywołał do siebie Petera, który to posłusznie podszedł do chłopaków.

-Jest lepiej... Chyba. W każdym razie lepiej będzie jeśli z tad na razie wyjdziesz- stwierdził Remus, a Peter wyraźnie uradowany tą propozycją szybko opuścił dormitorium. Z resztą w sama porę bo do Syriusza dołączył właśnie Regulus, który płacząc rzucił się na Jamesa i zaczął go okładać pięściami. Syriusz stanął z boku i po  prostu przypatrywał się temu z twarzą bez wyrazu, a James próbował siła ściągnąć z siebie młodego ślizgona, co nie było zbytnio łatwe zważając, że Regulus wpadł w histeryczny szał i chciał zrobić jak największą krzywdę Jamesowi próbując przy tym poradzić sobie z własnymi emocjami.

Paper rose |Rosekiller|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz