Następny dzień mija nam tak jak mogłabym sobie wymarzyć. Tak jak mogłabym sobie wymarzyć każdy nas wspólny dzień. Rafe zachowuje się momentami zbyt idealnie i są chwile kiedy mnie to przytłacza bo nigdy go takiego nie widziałam. Czy tak wygląda kiedy kogoś kocha? Nie wiem dlaczego, ale wszystko jest zbyt piękne, zbyt mało kłótni, zbyt mało sprzeczności.
— O czym myślisz?
Obracam głowę żeby na niego spojrzeć z lekkim uśmiechem. Podziwiam jego piękną twarz, błyszczące błękitne oczy i długie blond rzęsy.
— O niczym konkretnym. — odpowiadam naginając prawdę, ale to wiem tylko ja.
— Tak? Bo wyglądasz jakbyś właśnie zaprzątała sobie głowę czymś konkretny. — mówi całując moją dłoń.
Przewracam oczami, ale nie komentuje. Patrzę w niebo ciesząc się słońcem przy dźwięku przychodzących wiadomość z telefonu Rafe'a. Cudowne popołudnie z Sofi w tle. Wzdycham ciężko pokazując tym swoje zirytowanie i choć podobno on usuwa każdą wiadomość gdzie na powiadomieniu widzi zdjęcie w czymś kusym to nadal jego oczy patrzą. Sofia jest piękna, z eleganckim gustem, a jej figura i piękna cera to marzenie. Czy niepotrzebnie się dobijam? Prawdopodobnie tak.
— Mogę go wyłączyć.
— A co jeśli twój tata lub ktokolwiek zadzwoni bo miał wypadek i potrzebuje pomocy? Cokolwiek? — mówię marszcząc brwi bo właśnie cytuje moją mamę. — Nie rób tego bo nigdy nie wiadomo. — dodaję krótko.
— Pierdolenie Mary. Poza tym zawsze musisz myśleć tak pesymistycznie? — słyszę wyrzuty w jego głosie.
— Przecież nie zawsze tak myślę. — burczę krzyżując ręce na klatce piersiowej.
— Przeważanie.
— Nie?
— Tak Mary. O wszystkim. — wzdycha, a ja czuję jak jego klatka piersiowa unosi moje plecy z lekkością.
— Pierdolenie Rafe. — mówię używając jego wcześniejszych słów w tym samym momencie kiedy nadchodzi kolejna wiadomość. — Weź ją usuń. — warczę wściekle sama siebie zaskakując. Chryste chyba jestem zazdrosna. Albo nie. Po prostu wkurza mnie ten irytujący dźwięk.
— Albo mogę wysłać jej nasze zdjęcie. — mówi przy moim uchu. — I możesz je też wysłać Maybankowi. — dodaje na co przewracam oczami ale mam uśmiech na ustach.
— Jemu wysyłam inne zdjęcia. — mówię zagryzając usta i czuję jak jego ciało całe się spina.
— Inne? Czyli jakie?
— Inne. — wzruszam beztrosko ramionami ciągnąc grę na moich zasadach i może to dziecinne, ale nadal zabawne.
— Co to kurwa znaczy inne Mary? — mówi nagle podnosząc się z hamaka przez co ja też jestem zmuszona to zrobić. — I dlaczego kurwa wysyłasz mu zdjęcia? — oburzenie i narastając emocje w jego głosie nie poszły w takim zabawnym kierunku w jakim myślałam że pójdą.
— Żartowałam, wyluzuj.
— Wyluzuj kurwa? Daj mi telefon. — mówi parskając i wyciąga dłoń obok mojego ramienia.
— Co? — śmieje się nerwowo podnosząc się z miejsca. Staje na równe nogi patrząc na niego z uśmiechem bo uznaje to za żart.
— Daj mi twój telefon Mary. Pokaż mi te zdjęcia. — odpowiada nie spuszczając ze mnie wściekłego spojrzenia. Robię kilka kroków w tył żeby zrobić mi miejsce kiedy jego stopy dotykają piasku.
— Żartujesz prawda? — unoszę wysoko brwi do góry.
— Nie kurwa nie żartuję.
— Rafe nie wysyłam mu nudesów. Chyba, że nagie stopy na tle kanapy to dla ciebie już zbyt wiele. — parskam podburzona.
— Pokaż.
— A jak nie to co? — pytam mrużąc lekko oczy.
— Jak nie to uznam, że masz coś do ukrycia. Proste kurwa. I jeszcze tego dnia zawiozę cię prosto pod jego kurwa drzwi bo staram się Mary, staram się kurwa jak mogę żeby wszystko było jak najlepiej, ale ty mi tego kurwa nie ułatwiasz. — warczy przeczesując palcami włosy, a następnie podpiera się dłońmi o biodra patrząc na mnie wyczekująco.
— To taki jakby szantaż? — pytam wymawiając go bo inaczej nie da się na to zareagować. — Nie pokaże ci naszego czatu to pakujemy się i wracamy do Banks? — dopytuje.
— Tak.
— No to wracajmy. — odpadam z szerokim uśmiechem który zaraz znika. Rafe rozchyla lekko usta, przyjeżdża językiem po wargach i kręci przy tym lekko głową.
— Poważnie?
— Tak. — wzruszam ramionami.
— Czyli masz coś do ukrycia?
— Nie.
— To daj mi kurwa telefon. Czemu masz z tym taki problem kurwa? — mruży oczy biegając wzrokiem po całej mojej twarzy jakby chciał się czegoś na niej doszukać.
— Problemem jest to w jaki sposób do tego podszedłeś Rafe. — komentuje, a mój ton jest boleśnie obojętny.
— Jesteś kurwa śmieszna, ale w porządku. — unosi dłonie przed siebie wydymając usta. — Wracajmy dzieciaku. — mówi wymijając mnie, a ja zamykam oczy odliczając do dziesięciu żeby nie powiedzieć mu czegoś więcej czego będę żałować.
CZYTASZ
Last summer was a mistake (Rafe Cameron)
FanfictionJak wykorzystałam Ciebie, Ty wykorzystałeś mnie. Ty byłeś pijany, a ja zawsze tego chciałam. Ja zapomniałam, a Ty?
