~1~

793 69 7
                                        

Chuuya przechadzała się nerwowo po pokoju w domu czekając na telefon od kogokolwiek z Mafii, aby powiedział o stanie Aimi. Kazano mu pójść do domu i odpocząć, ponieważ zbyt przeżywał stan partnerki. Krążył w kółko patrząc na ekran telefonu, który w tym momencie wydał z siebie melodyjny odgłos. Podskoczył wystraszony i odebrał połączenie.

        - I co z Aimi? Obudziła się już? Mów coś człowieku! - mówił szybko.

        - Nie obudziła się... - usłyszał dziwnie brzmiący głos Ichiyou. Stanął w miejscu i pomasował swoje czoło gorączkowo.

        - To co mi ciśnienie ponosisz?! - tyknął niskim głosem.

        - ... I już się nigdy nie obudzi. - dodała po chwil łamliwym tonem. Stał jak wryty analizując wypowiedź blondynki.

        - Żarty sobie ze mnie robisz? - spytał wreszcie cicho. Pierwszy raz w swoim życiu tak się przeraził.

         - Wybacz, Chuuya-san. Aimi nie żyje. - powiedziała po czym rozłączyła się. Trzymał jeszcze telefon przy uchu. Buzie miał lekko otwartą, a ręce trzęsły się. Wypuścił przedmiot i patrzył w przestrzeń przed sobą.

        - ... Ona... Nie obudzi się.... Cholera! - krzyknął i uderzył w ścianę koło jego pięści. Zamiast małego wgniecenia powstała ogromna dziura większą od mężczyzny. Opuścił głowę tak aby kapelusz zakryła jego twarz.

Gin opierała się o ścianę na dachu budynku głównego i patrzyła pustym wzrokiem na czarne niebo. Zbierało się na deszcz. Zacisnęła dłonie i w mgnieniu oka wycelowała nożem w gościa wchodzącego na dach.

        - Nie szukam zaczepki. Oszczędźmy sobie dzisiaj tych bujek, stary. - odezwał się Michizuo spoglądając na czarnowłosą. Jak większość w mafii myślał, że ona jest chłopakiem. Odsunęła nóż z jego gardła i odeszła do krawędzi budynku. Podszedł do niej i patrzył w krajobraz miasta. - Każdemu jej brakuje. Nawet tobie, co? - spytał z lekkim, smutnym uśmiechem. Nic nie odpowiedziała, jedynie co, to spuściła głowę. Uderzył ją lekko w ramię pięścią. - Nie chciałaby abyśmy tęsknili za nią. Nawet nie wie jakie to trudne. - bąknął odchylając głowę do tyłu.

Dazai prubowała skupić się na muzyce w jego słuchawkach, lecz ta jedna i ta sama myśl nie dawała mu spokoju. Czegoś mu brakowało w sercu. Mruknął niezadowolony i wstał z kanapy wyłączając muzykę.

       - A ty gdzie, Dazai? - spytał Kunikida śledząc samobójce wzrokiem.

       - Przejść się. Zaraz wracam. - odpowiedział niedbale machając dłonią, wychodząc w agencji i kierując swoje kroki w dobrze znanym mu kierunku. Musiał się od kogoś dowiedzieć czy coś się stało. Podejrzewał, że zabrakło mu kogoś ważnego. Szedł powoli rozglądając się po okolicy.

Wreszcie doszedł do domu swojego informatora. Bezceremonialnie wszedł bez ostrzeżenia do środka.

        - Chuuya, czy mafia nie straciła kogoś ważnego w ostatnim czasie?! - ryknął zmęczony i nie wierząc, że posunął się tak daleko, aby pytać o takie rzeczy kogoś takiego jak on. Odpowiedziała mu cisza. Już przy wejściu zauważył wielki bałagan w domu jasnookiego. Zdziwiło go to nieco, ale szedł głębiej. Im dalej, tym większy bajzer panował w mieszkaniu egzekutora.

Nagle go zobaczył. Stał na środku salonu z podartymi zdjęciami w ręku, wściekłymi oczami. Zacisnął pięści przez co zmienił przestrzeń w swoim otoczeniu co skutkowało tym, że wszystkie przedmioty odleciały od niego.

       - Co ty robisz? - spytał Dazai podchodząc bliżej do mężczyzny.

       - Straciliśmy... kogoś. - odpowiedział mu warknięciem. Chuuya zdecydowanie chciał być teraz sam.

        - Wyrażaj się jaśniej. - jęknął zdrajca unosząc błagalnie ręce do góry. W jednym momencie został złapany za fraki i przybliżony do niższego mężczyzny.

         - Chcesz wiedzieć? Aż tak bardzo chcesz to usłyszeć? Dobrze, powiem Ci. Aimi nie żyje. - odpowiedział mu agresywnie mocniej zaciskając jego fraki.

Ichiyou, Chuuya, Hirotsu a nawet sam Ougai czuli się okropnie po stracie Aimi. Ta pustka tylko napędzała ich do jeszcze większej agresji na otaczających ich świecie.

Tym czasem nieprzytomny Akutagawa leżał cały w gipsie i bandażach podpięty do różnych urządzeń podtrzymujących jego życie. Nawet podczas nieprzytomności czuł coś niepokojącego. Coś, co odmieni jego życie po tym jak otworzy oczy i się o tym dowie. Ręka lekko drgnęła jakby chciał kogoś złapać.

       - Nie kłam, Chuuya. - warknął Dazai marszcząc brwi niedowierzanie.

        - Pytaj kogo chcesz... Wszyscy ci tak powiedzą. - odpowiedział mu i póścił jego fraki odchodząc od niego. - Spadaj. Chcę być sam. - warknął potem wskazując na drzwi wyjściowe. Z mroczną aurą, gość opuścił jego dom i ruszył ulicą w nieznanym kierunku.

        - Dlaczego ty? - spytał Dazai unosząc głowę do nieba. Nie chciał dopuścić do siebie myśli o jej stracie, ale było to nieuniknione.

Chuuya chwycił doniczke z kwiatami i rzucił z impetem w ścianę. Ziemia i biały storczyk od Aimi rozsypały się po podłodze i dywanie. Wściekły chwycił płaszcz i ruszył do wyjścia. Jak najkrótszą drogą szedł do szefa mafii. Musiał to usłyszeć od niego.

Hirotsu siedział w hali paląc papierosa za papierosem. Chciał czymś zastąpić pustkę po uczennicy.

       - Coś ty zrobiła? - pytał przestrzeń błagalnie biorąc ponownie łyk dymu do ust. Wypuścił z impetem powietrze z dymem wzdychając tym samym.

        - Szefie! Czy to prawda... O Aimi? - spytał wchodząc do gabinetu pracodawcy. Ten, siedział na krześle odwrócony do egzekutora tyłem. Wstał i spojrzał na gościa.

        - Mam ci to powtarzać? - spytał boss.

        - Nie uwierzę dopóki nie zobaczę. - odpowiedział cicho zaciskając pięści. Ougai prychnął i zaśmiał się gorzko.

         - Proszę bardzo! Idź do części szpitalnej! Tam znajdziesz jej ciało. - odpowiedział próbując uspokoić śmiech. - Wiesz co, Chuuya? Nie tylko ty to przeżywasz, weź to pod uwagę. - dodał po chwili gdy uspokoił się nieco. Nakahara opuścił gabinet i rzucił się biegiem do wyznaczonego miejsca.

Zatrzymał się dopiero koło drzwi. Podniósł dłoń, aby otworzyć je, lecz zawahał się. Prawda może go przerazić. Uzbierał w sobie wszystkie siły jakie mu pozostały i pchnął drzwi. Wszedł powoli do pokoiku. Spojrzał na jej ciało. Blade, poranione ciało wyglądające tak jak od momentu gdy ją Hirotsu znalazł na ulicy po incydencie na statku.

Całe jego ciało było jak z waty. Zrobił parę kroków do ciała. Podniósł rękę, aby dotknąć karku i sprawdzić puls. Umieścił dwa palce i nic nie poczuł. Zamknął mocno oczy spuszczając głowę w dół.

        - Dlaczego to zrobiłaś? - pytał cicho łamliwym głosem trzymając zimną rękę Aimi.

Dark Memories / Akutagawa ffOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz