6

669 53 26
                                        

proooooooszę, komentujcieeee XXXXX miłego czytania

Kiedy przed ósmą wieczorem wracałam do domu, dosłownie marzyłam o wzięciu gorącego prysznica oraz położeniu się spać. Z takim zamiarem weszłam do mieszkania, szybko odwiesiłam kurtkę na uchwyt wieszaka, torbę zawiesiłam na oparciu krzesła w kuchni i udałam się do mojego pokoju po piżamę. Zaraz po przekroczeniu progu sypialni zamiast - jak się spodziewałam - pustego pokoju zastałam rozłożonego wygodnie na moim łóżku i rozwiązującego krzyżówkę wuja Simona.

- Co tu robisz? - zapytałam zaraz po zastanowieniu się, czy nie byłam z nim umówiona na ten wieczór i przez chwilę byłam przerażona, bo być może Simona wystawiłam do wiatru. Nie przypominałam sobie jednak żadnych wspólnych planów na ten dzień, więc może to on coś pomylił.

- Leżę i zastanawiam się nad jednym z haseł. - odparł mężczyzna, nawet nie odrywając wzroku od krzyżówki. Zaraz później z westchnięciem zamknął gazetę, odłożył ją na szafkę nocną, poderwał się do pozycji siedzącej i spojrzał na mnie groźnie. - Uciekłaś w piątek, zanim skończyłem występ i nie odezwałaś się do mnie od wtedy, więc musiałem przyjść i zobaczyć, co z tobą. Isabelle mnie wpuściła i powiedziała, że mogę na ciebie poczekać. Ona się uczy, gdybyś się zastanawiała.

Przewróciłam oczami, ledwo powstrzymując się od uśmiechu. Cały Simon - jeśli ktoś olewał go przez czas dłuższy niż dwadzieścia cztery godziny, ten wybierał się do tej osoby z wizytą i zachowywał się jak policjant podczas przesłuchania zmiksowany z moją mamą (co właściwie wychodziło na jedno i to samo). Tym ktosiem byłam zazwyczaj ja. Szczerze mówiąc, byłam jedyną osobą, której robił takie kontrole - to znaczy, tylko w moim przypadku to przeszło, bo gdy próbował tego samego z moim ojcem, ten kazał mu przestać się wygłupiać i bawić w niańkę. Simon po swoich trzydziestych urodzinach - które tak swoją drogą spędził, przez cały dzień użalając się nad, jak to nazwał, zakończeniem najlepszej części życia - odrobinę wydoroślał, uznał, że będąc tak starym, powinien wziąć się za swoje życie, więc na jakiś czas zerwał z muzyką, przestał koncertować, nawet zastanawiał się nad obcięciem włosów, na co koniec końców się nie zdecydował i znalazł stałą, pełnoetatową pracę w księgarni, jednak nie minęły nawet trzy miesiące, a złożył wypowiedzenie i wrócił do poprzedniego stylu życia. Wtedy mówił, że to była próba podjęcia się nazywał to eksperymentem, który miał na celu spróbowanie czegoś nowego i sprawdzenie, czy muzyka naprawdę była miłością jego życia.

- Złotko, zgaduję, że byłaś zajęta Tylerem. I chcę znać wszystkie szczegóły.

- Byłam zajęta, ale nie Tylerem. - przyznałam. Nie chciałam mówić Simonowi o spotkaniu z Andym, ponieważ wiedziałam, że oszalałby, jeśliby się dowiedział, ale jednocześnie wiedziałam, że jeśli natychmiast z nim nie porozmawiam, to ja oszaleję..

Usiadłam na parapecie i zaczęłam wpatrywać się w widok zza okna. Udawałam, że wcale nie czułam wręcz palącego, wiercącego dziurę w mojej głowie wzroku wujka.

- Błagam, powiedz, że nie zrobiłaś niczego nielegalnego! - poprosił.

Zapewne miał na myśli sytuację sprzed ponad roku, kiedy jeden jedyny raz w całym moim życiu postanowiłam wsiąść do samochodu - pożyczonego od Simona, bo własnego nie posiadałam - pijana, jednak zanim odpaliłam silnik, zasnęłam. A tak akurat się złożyło, że obudzona zostałam przez dwójkę niesympatycznych policjantów, którzy najpierw zażądali dowodu osobistego, którego - jak się okazało - przy sobie nie miałam, a następnie bez dyskusji zabrali mnie ze sobą na komisariat, gdzie dali mi wybór: telefon do rodzica i mandat lub noc na sali wytrzeźwień. Resztka rozumu, którą jeszcze wtedy miałam, podpowiedziała mi, by podać numer do Simona. Ten na szczęście załapał, o co chodziło, udawał mojego opiekuna prawnego i odebrał mnie z komisariatu. Następnego dnia z samego rana przywitał mnie wykładem o tym, że miałam nie robić tak nigdy więcej, bo jeśli będzie następny raz, on już mi nie pomoże. Przez chwilę był na mnie zły, jednak szybko mu przeszło, a moim rodzicom o niczym nie powiedział, więc byłam mu niezmiernie wdzięczna, bo prawdopodobnie zamordowaliby mnie za to. Oczywiście nie mogło być zbyt łatwo i przez kilka kolejnych tygodni się ze mnie śmiał, wypominał mi to i opowiadał tę historię prawie każdemu.

Are you happy? - Forbidden sequel | A. BiersackOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz