CLARA
Minęło kolejne kilka dni, a ja w końcu doszłam do siebie. No może jeszcze miałam lekki katarek, ale dało się przeżyć. Od samego rana przymierzałam suknie ślubne, nie mogłam się zdecydować. Wszystkie były piękne i co dziwne dobrze się w nich czułam. Przymierzałam od długich po krótkie. Każda była w innym stylu i miała inne wykończenia, ozdobienia i tym podobne. Ten dzień był dla mnie ważny i chciałam wyglądać inaczej niż zwykle. Chciałam się poczuć, jak księżniczka, chyba każda panna młoda chciałaby się czuć tak w trakcie swojego ślubu.
― Weź ją. ― powiedziała moja przyjaciółka. ― Jak on Cię w tym zobaczy, to oszaleje. ― uśmiechnęła się. Spojrzałam na siebie w lustrze, miałam na sobie białą suknię z cienkimi ramiączkami, która była rozkloszowana. Miała koronkowe wykończenia i do tego wcięcie na dole, dzięki czemu nie czułam się uwięziona. Wzięłam ją, do tego wianek na głowę, zamiast welonu i szpilki na platformie, które teoretycznie powinny być wygodne. ― Musimy jeszcze pochodzić po sklepach. Ja muszę kupić sukienkę, a ty coś na przebranie i jeszcze bieliznę. No, chyba że pod suknie nic nie założysz. James całkowicie by oszalał, jak pójdziecie do hotelu. ― pokręciłam głową z niedowierzaniem.
― Jasne, wszystko kupimy, ale chodźmy coś zjeść i wypić kawę. Umrę zaraz. ― pokiwała głową i obie wsiadłyśmy do mojego samochodu, gdzie pojechałyśmy do naszej ulubionej kawiarni. ― Te dni tak szybko lecą. ― westchnęłam, kiedy byliśmy już na miejscu. ― Dopiero co wróciłam do domu, a tu już niedługo jest ślub.
― Stresujesz się. ― stwierdziła. ― Będzie wszystko w porządku, zawsze przed ceremonią możesz sobie walnąć jednego lub dwa. ― zaśmiała się. ― Pamiętaj, że James Cię kocha, nie zostawi Cię. Po tym, co razem przeszliście, powinnaś już to wiedzieć.
― Wiem o tym, ale martwię się, że coś pójdzie nie tak. Nie przeżyje jeśli jeszcze raz ktoś nam rozwali ślub. ― dotknęła mojej ręki.
― Nie myśl o tym. Ciesz się, że za kilka dni będziesz żoną Morgana, tego idioty, który szukał Cię rok czasu i był gotów zabić każdego, kto mógłby mieć z Tobą powiązania. ― pokiwałam głową, lekko się uśmiechając.
Miała rację. James kochał mnie, a ja jego. Nic innego nie powinno się liczyć, to był nasz dzień, on miał zapoczątkować nasze nowe życie. Bez rudej, Nicka i innych osób, które nam źle życzyły. Musiałam być dobrej myśli, chociaż raz.
JAMES
Z samego rana Clara pojechała kupić suknię ślubną. Chciałem jechać z nią, ale się nie zgodziła. Powiedziała, że zobaczę ją dopiero na ślubie, tak samo, jak resztę rzeczy. Udałem obrażonego, bo w końcu też chciałem mieć w tym swój głos. Ona miała się podobać tylko mi. Nie musiała nikomu innemu. Oczywiście ona już pięknie wygląda w samych dresach i mojej koszulce, ale mimo wszystko, chciałem wiedzieć, co wybierze.
Nie mając nic innego do roboty, zadzwoniłem do Alana z zapytaniem, czy ma garnitur. Też musiałem kupić, a nie chciało mi się samemu kupić. Miałem też nadzieję, że może on coś będzie wiedział na temat czegokolwiek. Może Valeria coś mu powiedziała?
Kiedy byliśmy w odpowiednim sklepie, zaczęliśmy oglądać garnitury. Nie trwało to długo, bo nie miałem żadnych wątpliwości. Wziąłem czarny, który pasował do wszystkiego, a zwłaszcza do białej sukni. Alan jednak miał gorszy orzech do zgryzienia, bo musiał się dostosować do swojej kobiety, aby ta nie urwała mu głowy. Po długim czekaniu na niego, w końcu wyciągnął telefon i zadzwonił do niej. Ich rozmowa nie trwała długo, bo aż dziesięć sekund.
― Pierwszy raz odpowiedziała mi coś od razu. ― mrugnął zaskoczony. ― Mam wziąć czarny, a do tego czerwony krawat. ― wzruszył ramionami i po kolejnych kilku minutach wychodziliśmy ze sklepu.
Kiedy już oboje byliśmy w domu, próbowałem namówić Clarę, aby mi pokazała, chociaż drugą sukienkę, ale się nie zgodziła. Powiedziała, że boi się, że to przyniesie nam pecha i znów coś pójdzie nie tak. Ona zamartwiała się za nas oboje, w zamian ja, z każdym kolejnym dniem, cieszyłem się coraz bardziej. W końcu nikt mi jej już nie odbierze.
CLARA
Z bielizną i sukienkami uwinęłyśmy się dosyć szybko. Ja i Valeria od razu po wejściu do sklepu wypatrzyłyśmy sobie kiecki. Ona wzięła czerwoną sukienkę na cienkie ramiączka, która miała rozkloszowany dół. Do tego oczywiście czarne szpilki. Za to ja wzięłam ciemnofioletową, która również miała rozkloszowany dół, miała cienkie ramiączka, a góra była koronkowa i miała dosyć spory dekolt. Wszystkie te rzeczy zostawiłam u Valerii i mojego brata. James już rano próbował się dowiedzieć czegokolwiek, a do tego pchał się, aby jechać z nami. Nie mogłam na to pozwolić, chciałam go zaskoczyć.
Kiedy leżeliśmy już w łóżku, zaczęliśmy rozmawiać o gościach. Zaprosiliśmy swoich krewnych, którzy nie mieli nic wspólnego z półświatkiem, co nieco komplikowało sprawy. Miałam nadzieję, że żaden z gangsterów niczego nie odwali, to byłoby chyba ostatnie, czego bym chciała.
#####
CZYTASZ
To Skomplikowane
Teen FictionII CZĘŚĆ Życie nigdy nie będzie usłane różami. Zawsze musi pójść coś nie tak, przy tym raniąc ludzi, którzy chcieliby być szczęśliwi z osobą, którą się kocha. Teraz wszystko się zmieniło, ja się zmieniłam. #15 dla nastolatków - 09.06. 2017 r. #18...
