Treinta y siete

3.6K 254 17
                                        

CLARA

To pożegnanie nie miało końca, chłopcy pięć razy się ze mną żegnali. Słodkie, ale czas gonił, a samoloty nie lecą do San Francisco co chwilę. Jak mam być szczera, to cieszyłam się, że wracałam do domu i wszystko miało być jak dawniej. Mimo to wiedziałam, że będzie mi cholernie brakowało tego, co robiłam przez ostatni rok. 

Podczas lotu James prawie cały czas spał, a ja nie mogłam zmrużyć oczu. Cały czas albo coś czytałam, albo grałam na telefonie. Na szczęście wszyscy siedzieliśmy blisko siebie i miałam z kim dyskutować. Kiedy w końcu mogliśmy opuścić pokład samolotu, Alan powiedział, że do samego ślubu będę mieszkać w domu. Fakt, że byłam już pełnoletnia, wcale go nie interesował. Byłam zmęczona i nie miałam ochoty się z nim kłócić, więc się zgodziłam. James poważnie powiedział, że będziemy musieli się pospieszyć z tym ślubem. Owszem, musieliśmy. Miałam nadzieję, że nikt nam już tego nie zepsuje. 

JAMES

Wróciłem do domu i od razu poszedłem spać. Może i spałem w samolocie, ale i tak byłem padnięty. Obudziłem się po trzech godzinach, poszedłem pod prysznic, a potem zszedłem na dół, by coś zjeść. Cały czas byłem sam w domu, co bardzo mnie cieszyło. Chłopaki pewnie byli na jakieś akcji. Po godzinie pojechałem do ojca, aby przekazać mu tę radosną nowinę. Wparowałem do jego biura z wielkim uśmiechem na twarzy. 

On od razu zapytał, czy Clara z nami wróciła, a gdy potwierdziłem, zapytał, czy jej czasami nie związałem i nie wrzuciłem do samolotu, jak worek ziemniaków. Oboje się zaśmialiśmy i zaczęliśmy rozmawiać o moim ślubie. Staruszek cieszył się naszym szczęściem, wiedziałem też, że bardzo lubił Clarę i liczył na to, że to ona zostałaby moją żoną. I właśnie to miało się stać! 

Miałem bardzo dobry humor i nic ani nikt nie mógł mi tego zepsuć. Obiecałem sobie, że jeśli ktoś spróbowałby zepsuć nam ten dzień, to bez mrugnięcia okiem, zamordowałbym tę osobę i nie interesowałoby mnie to, kim by ona była. Mógłby to zrobić nawet sam prezydent, a i tak skończyłby z kilką między oczami.

Następnego dnia razem z Clarą mieliśmy pojechać, obejrzeć salę. Chcieliśmy oboje, aby to wszystko załatwić, jak najszybciej.  

CLARA

Sala, którą pojechaliśmy oglądać, była śliczna. Do tego zmieści się około pięciuset osób. Miałam nadzieję, że pomieszczą się tam trzy gangi i nasze rodziny. Jak miałam być szczera, to trochę się tym wszystkim denerwowałam, samymi przygotowaniami i ślubem. Bo co jak ktoś znowu by nam wszystko spieprzył albo jednemu z nas by się odwidziało? 

Nie mogłam tak myśleć. Musiałam wierzyć, ze tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem i w końcu będziemy szczęśliwi. Miałam dość tego, że życie kopało mnie w dupę za każdym razem, kiedy byłam w siódmym niebie. To nie było fair... Ale czy cokolwiek na tym świecie było fair? 

Kiedy wyszliśmy z budynku, James mnie zatrzymał. Dotknął mojej twarzy i z niepokojem powiedział, że byłam blada jak trup. Powiedziałam, że to tylko okres i nie musiał się martwić. Na samym końcu pojechaliśmy załatwić DJ-a, po czym wróciliśmy do domu Morgana. Tam od razu poszłam się położyć, bo zaczęło mi się kręcić w głowie. 

Położyłam się do łóżka, zrobiło mi się zimno, więc się przykryłam. Chwilę później uderzyła mnie ogromna fala gorąca. Przykrywałam się i odkrywałam chyba z dziesięć razy. Skończyło się tak, że kołdra leżała na brzegu łóżka i zwisała na ziemie, a ja siedziała wtulona w wielką poduszkę. 

― Coś ty tu narobiła. ― zaczęłam mruczeć w poduszkę. ―  Nic nie rozumiem. ― materac się ugiął, co znaczyło, że czarnowłosy koło mnie usiadł.  Zabrał mi poduszkę i przyłożył mi rękę do czoła, jednocześnie przytulając mnie do swojego torsu. ― Masz gorączkę. Jutro do lekarza i to bez żadnych "ale".  

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy, co w sumie w moim przypadku brzmiało, jak bełkotanie bez sensu, po czym położył mnie do łóżka i zadzwonił do mojego brata, mówiąc, że będę spać u niego. Później poszedł do łazienki i przyniósł mi zimny ręcznik, który położył mi na głowie. Kiedy skończył latać, jak gosposia rozebrał się i położył koło mnie, obejmując mnie. 

########

W następną niedzielę nie będzie rozdziału, bo nie zdążyłam napisać przed wyjazdem 😢

To SkomplikowaneOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz