二十二

206 32 0
                                        

-Na razie tutaj jeszcze nie mieszkam, przeprowadzę się dopiero za kilka dni. Masz ciepłą wodę, prąd i trochę jedzenia w lodówce. Możesz spać u mnie w sypialni, ale to tylko do czasu, aż w końcu przeniosę wszystkie swoje rzeczy. Zrozumiałeś?

-Tak.

Kiedy w końcu udało mi się uporać z zamkiem, weszłam do środka, wpuściłam mężczyznę, a na końcu zapaliłam światło. Ściągnęłam buty i rozejrzałam się po swoim nowym mieszkaniu. Było nieco większe niż to Tatsuo. Mimo to układ pokoi był taki sam, a nasze bloki były niecałe trzysta metrów od siebie. Szczerze mówiąc, chyba podświadomie szukałam czegoś blisko niego. Myśl, że po prawie dwóch tygodniach mieszkania z nim i około czterech miesiącach znajomości, miałabym uciec zbyt daleko, napawał mnie dziwnym rodzajem strachu.

-Rozumiem, że nadal mam chodzić w tym zatęchłym garniturze?

Podskoczyłam do góry, kiedy usłyszałam głos mężczyzny obok swojego ucha. Szybko się od niego odsunęłam i odwróciłam w jego stronę. Pozwalał sobie na zbyt wiele, jak rasowy psychopata.

-Nie mam żadnych ubrań. Postaram się coś załatwić do jutra. Przyniosę też coś więcej do jedzenia i jakieś podstawowe rzeczy do normalnego funkcjonowania. Zostawię tobie klucze, ale na twoim miejscu nie kombinowałabym. To ja mam notatnik.

-Ryūk nie jest przyjacielem, na którym warto polegać.

-Skąd wiesz, że to Ryūk?

-Ta szumowina wpisała mnie do notatnika, więc musisz mieć jego notatnik, żeby mnie ożywić. Swoją drogą to dziwne, że dał ci swój Death Note... chyba się starzeje.

Prychnęłam i przeszłam obok mężczyzny, podchodząc tym samym do drzwi wyjściowych. Brunet uśmiechnął się do mnie, na co ja delikatnie się skrzywiłam. Z tego co dowiedziałam się od Mello, Light miał powodzenie u kobiet. Pomimo, iż był Japończykiem, wyróżniał się na tle pozostałych mężczyzn. Miał delikatne, jak na mężczyznę rysy twarzy i dość duże, wręcz czarne oczy. A jego uśmiech sprawiał, że gdzieś w środku czułam dziwne ciepło.

-A teraz wrócę do domu i spakuję resztę rzeczy. Odwiedzę cię rano, chyba dasz sobie radę.

-Postaram się.- Otworzyłam drzwi i miałam już wyjść, kiedy poczułam jego dłoń na moim ramieniu. Delikatnie zadrżałam.- Nie powiesz mi, jak się nazywasz? Chcę wiedzieć komu dziękuję.

-Nazywam się Kodoku, ale możesz mówić mi Doku.

-Miło cię poznać, następco Kiry.

●●●

Wyszedłem ze swojego biura dopiero koło szóstej. Do mieszkania dotarłem po siódmej i jedyne o czym marzyłem to sen. W korytarzy zostawiłem swoje buty, kurtkę i połowę ubrań. W połowie drogi byłem już w samych bokserkach. Chciałem wejść do sypialni, kiedy usłyszałem za sobą ciche chrząknięcie. Odwróciłem się za siebie, a tam spotkałem Kodoku w piżamie i z równie wielkimi cieniami pod oczami jak ja.

-Dlaczego wracasz tak późno?

-Miałem dużo roboty, kończymy ważny projekt.- Podrapałem się po głowie, dając sobie tym samym chwilę na wymyślenie dalszej części kłamstwa.- Jeżeli chciałem mieć dzisiaj wolne, musiałem dokończyć to w nocy.

-Okay...- Dziewczyna podeszła do mnie i wtuliła się w mój nagi tors. Jej ciepłe ciało przyjemnie mnie ogrzało.- Nie rób tak więcej, martwiłam się.

Od Kodoku było czuć jakiś dziwny zapach. Delikatny zapach jagód mieszał się z jakimś ciężkim i nie do końca znajomym mi odorem. Jednak na szczęście poczułem go tylko przez chwilę, a w pewnym momencie nie wiedziałem, czy nie było to przypadkiem spowodowane bezsennością.

Deus RidensOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz