-Co robisz Ryūk?
-Wpisuję nazwisko.
-Ciekawe.
Bóg Śmierci naniósł na kawałek papieru ostatni znak, wygładził chudą dłonią kartkę i zamknął notatnik. Jego przyjaciel popatrzył na niego podejrzliwie. Ryūk natomiast wykrzywił swoje wielkie usta w obrzydliwy uśmiech i podszedł do schodów prowadzących na Ziemię. Podniósł swój notatnik, cicho się zaśmiał, a potem po prostu go upuścił. Już po chwili z niebiańskich schodów zaczął spadać czarny dziennik.
-Chyba go upuściłem. Prawda Gukku?
-Mnie w to nie mieszaj.
Bóg Śmierci jedynie wzruszył ramionami i powoli zaczął schodzić po schodach. Jeden stopień, drugi stopień, trzeci stopień...
-Ryūk!
Shinigami usłyszał za sobą damski głos. Niechętnie się odwrócił w kierunku dźwięku. Na szczycie schodów ujrzał wielki kamień z setkami oczu. Wpatrywał się pustym wzrokiem w ruszające się gałki bogini, które napawały go lekkim obrzydzeniem. Chciał już zadać pytanie czego od niego chce, kiedy pod jej nieforemnym ciałem ujrzał ohydne, niebiańskie jabłko. Mimo to je podniósł i tak jak przedtem dziennik, zrzucił i owoc.
-Teraz już dwie rzeczy są na samym dole. Co dzieje się z tą grawitacją?
○○○
Stałam na światłach czekając, aż wreszcie pojawi się na nich upragniony zielony kolor. Gdyby nie fakt, że mandaty za przechodzenie na niedozwolonym kolorze są zbyt wysokie, już dawno bym przebiegła przez drogę.
Kiedy zaczynałam śpiewać kolejna zwrotkę jakiejś starej kolysanki, obok mnie stanęła kobieta. Była dość młoda, jednak znając tutejszy wygląd kobiet, równie dobrze mogła mieć pięćdziesiąt lat. Jak każdy była wpatrzona w swój telefon. Jedynie na chwilę podniosła wzrok znad ekranu. Lekko się skrzywiła i weszła na jezdnię. Wtedy wydarzyło się coś, czego do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć. Znikąd, dosłownie znikąd, pojawił się samochód. To był ułamek sekundy. Nie było słychać pisku opon, krzyku czy innego dźwięku. W głowie jedynie usłyszałam huk. Ciało kobiety podleciało kilka metrów nad ziemię, a następnie opadło na tył samochodu i nareszcie jezdnię. Stałam w miejscu nie mogąc wykonać żadnego ruchu. To było dla mnie jak sen. Niby to widziałam, jednak czułam jakby mnie tam wcale nie było.
Po chwili z samochodu wybiegł mężczyzna. Zaczął wymachiwać dłońmi i krzyczeć w moją stronę słowa, których nie byłam w stanie zrozumieć. Pokiwałam jedynie głową i wskazałam na brak telefonu. Następnie użyłam słów, które jako jedyne były w stanie mnie uratować.
- Nihongo o hanasenai. [Nie mówię po Japońsku.]
A potem jak gdyby nigdy nic, wyminęłam samochód i przeszłam na drugą stronę ulicy. Ku mojemu zdziwieniu na ławce leżało jabłko, a obok niego czarny notes. Podniosłam znalezisko i przyjrzałam się białemu napisowi. Na chwilę przestałam oddychać, kiedy zrozumiałam co trzymam w dłoniach. To nie może być prawdziwe. Wszystkie dzienniki zostały zniszczone, a Shinigami zniknęli bez słowa. Czułam jak z każdą sekundą moje dłonie zaczynają drżeć coraz bardziej. Rozejrzałam się wokół siebie szukając jakiegoś podstępu. Jednak w oczy nie rzuciły mi się żadne ukryte kamery, czy roześmiane dzieciaki. Podjęłam decyzję w ułamku sekundy.
Wrzuciłam dziennik do swojej torby, a następnie obok niego wylądowało też jabłko, które wyglądało dość apetycznie. Dla pewności, czy aby na pewno nikt mnie nie obserwuje, rozejrzałam się ponownie po miejscu wypadku. Do moich uszu dotarł dźwięk nadjeżdżającej policji. Upewniłam się, że moje znaleziska leżą bezpiecznie w torbie i od razu ruszyłam przed siebie.
Moim celem początkowo był powrót do domu i trzygodzinna randka z matematyką, jednak te plany wyparowały wraz z odnalezieniem dziennika. Najpierw jednak postanowiłam wejść do niewielkiej kawiarni i zamówić kawę. Usiadłam przy jednym z stolików i zaczęłam oglądać ludzi przez wielką szybę naprzeciwko mnie. W środku czułam dziwny skurcz, może to prawdziwy Death Note? W mojej głowie jednak od razu pojawił się głos który ściągnął mnie na ziemię.
Po tej całej sytuacji, która wydarzyła się osiem lat temu, w sklepach pojawiło się pełno tanich podróbek rzeczy pożądanej przez każdego człowieka na świecie. Notatnik Śmierci mogłeś kupić nawet w sex shopach. W zaledwie kilka dni po rozwiązaniu zagadki Kiry, tanie podróbki potężnej broni rozeszły się po całym świecie. Jednak już po roku czasu ich produkcja została wstrzymana, a same notatniki zostały zakazane. Policja uznała, że w razie ponownego powrotu Shinigami do świata ludzi, ciężej będzie odnaleźć ten prawdziwy Death Note. Wątpię jednak czy jego posiadacz dodawałby zdjęcia z nim na instagrama i każdemu się chwalił, że jest następcą Kiry. Biorąc więc pod uwagę wszystkie te fakty dochodzę do wniosku, że to jedna z podróbek. Pewnie ktoś chciał się go pozbyć, a przy okazji nabawić kogoś nieuzasadnionego lęku. Chciałam to sprawdzić, ale teraz nie mogę. Nie w tym miejscu.
Wyrwałam się z swoich myśli i upiłam łyka kawy. Z każdym kolejnym ruchem wskazówek zegara liczba ludzi malała. Z każdym kolejnym ruchem wskazówek zegara, zaczynałam widzieć coraz większą część parku. W moim rodzinnym kraju zaczynała się piękna jesień, a tutaj oprócz czerwonych liści klonów, czekały mnie ciągłe tajfuny. Cicho westchnęłam i podniosłam filiżankę w stronę ust. W połowie jej drogi jednak zastygłam. Wpatrywałam się w martwy punkt przed sobą. Między drzewami pojawiała się niewyraźna sylwetka, obok której ciemniały wielkie skrzydła. Głośno przełknęłam ślinę i odłożyłam na stolik filiżankę z cichym stuknięciem. W kasie podałam kelnerce kilka banknotów i wyszłam z kawiarni. Nie spojrzałam ponownie w tamtą stronę.
Swój wzrok utkwiłam w telefonie oglądając na instagramie zdjęcia zachodnich modelek. Na szczęście już po chwili znalazłam się w metrze. Teraz tylko dwadzieścia minut i znajdę się niecałe dwa kilometry od domu. Kiedy udało mi się wcisnąć między ludzi, od razu poczułam ich wzrok na sobie. Ten notatnik tak bardzo ciążył mi w torbie, że w pewnym momencie miałam ochotę położyć ją na brudnej podłodze, a najlepiej to wyrzucić do kosza i pozbyć się tego ciężaru. Po chwili jednak wszyscy ponownie zaczęli wpatrywać się w ekrany telefonów, a może robili to już wcześniej, a to tylko moja wybujała wyobraźnia?
Cicho westchnęłam i mocniej wtuliłam się w barierkę. Tsugi no eki*- odetchnęłam kiedy w głośniki rozległ zbyt przesłodzony damski głos. Jeszcze tylko pięć takich komunikatów i będę w domu.
*Następna stacja
○○○
Wyszłam z metra i praktycznie biegnąc skierowałam się w stronę domu. Chciałam już pozbyć się tej torby i zobaczyć czym tak naprawdę jest ten dziennik. Nie zwróciłam nawet uwagi na piękny zachód słońca, który tego dnia gościł na tokijskim niebie.
Przed bramą do domu z zawrotną prędkością wpisałam kod i dosłownie wpadłam do jego środka, bo jak ostatni głupek potknęłam się o próg. Ledwo co udało mi się złapać równowagę, a przez to narobiłam trochę hałasu.
-Kodoku?- W drzwiach do kuchni pojawiła się moja matka. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie, na co ja kompletnie nie zareagowałam.- Dobrze, że wróciłaś. Chodź zjeść ramen. Tato dzisiaj kupił.
-Nie mam ochoty.- Ściągnęłam buty, a na wieszak odwiesiłam płaszcz.- Do tego już dzisiaj jadłam, a ty mogłabyś w końcu coś ugotować.
-Wiesz, że ramen...
-Nie pogardzę schabowym i ziemniakami.
Wyminęłam kobietę i po zakręconych białych schodach weszłam na górę. Mój pokój znajdował się na końcu, za pięknymi niebieskimi drzwiami, które pasowały do koloru moich włosów. Zaraz po wejściu do niego w lustrze zobaczyłam swoje zmęczone spojrzenie i ogromne czarne odrosty. Skrzywiłam się i podeszłam do łóżka. Rzuciłam na nie torbę, a następnie sama na nie opadłam. Chwilę poleżałam, a potem usiadłam i drżącymi dłońmi wyciągnęłam czarny notatnik. Nadal wyglądał tak jak w parku. Przetarłam dłonią jego okładkę, ścierając tym samym niewielką ilość kurzu. Delikatnie wsadziłam palce między kartki, jednak nie potrafiłam wykonać kolejnego ruchu żeby nareszcie otworzyć do dziadostwo.
-Okay. Jak nie teraz to kiedy?
CZYTASZ
Deus Ridens
Mystery / ThrillerPokój panujący na świecie nigdy nie był trwały. Owoc niezgody pojawiający się między ludźmi, burzy ich poukładane życie bez skaz. Wystarczy tylko jeden człowiek, jeden notatnik i jedno jabłko. Pokój upada, a strach przejmuje kontrolę nad światem. Wt...
