-Pamiętasz jak wyglądała osoba, która cię porwała?
-Na pewno obezwładniło mnie dwóch mężczyzn.- Zmarszczyłam lekko brwi, próbując sobie przypomnieć, jak najmniej istotne szczegóły.- Rozmawiałam z blondynem. Mówił po angielsku, a przedstawił mi się jako M.- Widziałam jak w oczach mężczyzny pojawia się strach. Chciałam się zaśmiać, ale nie mogę; jeszcze nie teraz.- Powiedział, że posiadam Death Note'a i próbował mi go zabrać. Kiedy go nie znalazł uznał, że mnie zabierze i będzie czekać na mojego boga śmierci, dla którego podobno byłam ważna.
- Czyli był przekonany, że to ty jesteś Doku?
-Przekonany? Był tego tak pewny, jak ten policjant który mnie przesłuchiwał. Próbował mi wmówić, że to ja ich wszystkich zabiłam... mówił o jakimś Kaito.- Lekko pokręciłam głową i spojrzałam ze strachem na mężczyznę.- Powiedział, że to ja go zabiłam, a on był jego prawą ręką, najbliższą mu osobą.
-Kaito? Mówił o nim coś więcej?
-Gdybyś spytała się mnie kogo możesz, a kogo nie wpisywać do notatnika, nie byłoby problemu... t-to. Tylko to pamiętam.- Nagle w głowie pojawił mi się genialny pomysł. W duchu modliłam się o to, żeby Light też na niego wpadł.- To wasza wina, prawda? Ktoś znalazł wasze akta i mnie odnalazł. Przez was prawie zginęłam.
-Tak.
-Nawet nie próbuje mnie pan okłamać.- W moich oczach pojawiły się gorzkie łzy.- Powiedziałam co pamiętam, nic więcej ze mnie nie wyciągniesz.
Wyszłam z samochodu, mocno trzaskając za sobą drzwiami. Na szczęście obok mnie pojawił się Suo. Znowu wtuliłam się w jego miękką bluzę, którą dopiero niedawno mu oddałam. Usiedliśmy razem na masce jednego z samochodów i w ciszy patrzyliśmy się na doki.
-Martwiłem się o ciebie.
-Nie pozwoliłabym im, żeby coś poważniejszego mi się stało.
Oboje cicho się zaśmialiśmy. Tylko śmiech ratował mnie przed kompletnym wybuchem histerii. Oparłam się o ramię Suo i czekałam na dalszy przebieg wydarzeń. Ludzie mijali nas z uśmiechem na twarzy, inni z strachem w oczach, a niektórzy na twarzy mieli tylko obojętność. Dla mnie jednak czas jakby się zatrzymał. Liczyło się tylko to, aby za chwilę wszystkich obiegła jedna wiadomość. To byłby ostateczny znak. Wierzyłam w to, że Light czyta mi w myślach i wie, co trzeba teraz zrobić. Lepsza okazja się nie nadarzy. Chociaż jeżeli on tego nie zrobi, to może nareszcie Ryūk ruszy swoją pustą głową.
Nagle z samochodu policyjnego wyszedł stary Kagawe. Mężczyzna wyciągnął megafon i kilka razy chrząknął. Ciężko było wyczytać z jego twarzy jakiekolwiek emocje. Wszyscy policjanci jacy kręcili się wokół nas zatrzymali się w miejscu, a prezenterki okolicznych stacji przestały uśmiechać się do kamer. Każdy swoją uwagę skupił na mężczyźnie. Poczułam jak Suo mocniej przyciąga mnie do siebie. Kompletnie mi to nie przeszkadzało. Potrzebowałam jego bliskości.
-Przed chwilą dostałem wiadomość od centrali. Uciekając szef rozbitego gangu miał wypadek i poniósł śmierć na miejscu.- Mężczyzna niechętnie pokręcił głową. Wyglądał jakby z czymś walczył.- Zabił go Doku. Jeden ze świadków wypadków z jego krwi na drodze napisał, że nie można mylić go z innymi. Morderca nadal jest na wolności.
Od razu wokół nas podniósł się szum. Mocniej wtuliłam się w bok Suo. Chciałam poprosić go o to, aby mnie stąd zabrał, jednak nagle przed nami pojawił się Kagawe. Jego oczy były strasznie mętne. Do tego mężczyzna sam ledwo trzymał się na nogach. Był wrakiem człowieka.
-Widziałaś co nasz oddział zrobił z tymi ludźmi?- Pokiwałam twierdząco głową, przed oczami mając obraz zwłok leżących w kałuży krwi.- Zostaniesz oczyszczona z wszelkich zarzutów, jeżeli będziesz milczeć na ten temat.
CZYTASZ
Deus Ridens
Mystery / ThrillerPokój panujący na świecie nigdy nie był trwały. Owoc niezgody pojawiający się między ludźmi, burzy ich poukładane życie bez skaz. Wystarczy tylko jeden człowiek, jeden notatnik i jedno jabłko. Pokój upada, a strach przejmuje kontrolę nad światem. Wt...
