Usiadłam na stole, a w dłonie chwyciłam czerwony kubek z ciepłą herbatą. Przede mną na ziemi rozsiadł się Light. Mężczyzna nareszcie wyglądał normalnie. Teraz miał zwykłe jeansy i jasną koszulkę. Pożyczona bluza Suo luźno zwisało na moich ramionach. Poczułam dziwny rodzaj radości. Właśnie siedziałam w własnym mieszkaniu, pijąc herbatę i nie przejmując się tym, że do domu ponownie wejdzie mi cały oddział antyterrorystów. W pewien sposób stałam się niezależna. Jedynie żywy trup i bóg śmierci, który śpiewał w pokoju obok, psuli moją harmonię.
-Czy dobrze zrozumiałem, że moja pomoc w przywróceniu ci niewinności, ułatwi mi ucieczkę z tego przeklętego miejsca?
-Tak.
-Co mam zrobić?
-No wiesz...- Spojrzałam na mężczyznę i dokładnie zmierzyłam go wzrokiem. Jego ciemne tęczówki i delikatny uśmiech, strasznie mnie speszyły.- Może zacznę od początku.- Jednak gdzie znajdował się początek? Na ten moment praktycznie zabiłam jego siostrę.- Sayu jest podejrzana o bycie Doku. Aby oczyścić mnie z tych zarzutów, wpisałam jej imię do notatnika. Za siedemdziesiąt dwie godziny zejdzie na zawał. A to wszystko dzięki naiwności policji, która nadal wierzy w zasadę trzynastu dni.
-Czyli zabiłaś moją siostrę?
-Tak.
-Sprytne.- Spodziewałam się po nim ataku złości, jednak jego głos był spokojniejszy niż zazwyczaj.- Kiedyś sam planowałem jej śmierć.- Light upił kilka łyków herbaty i cicho westchnął.- Ale co w tym wszystkim mam robić ja?
-Za równo pół godziny umrze syn komendanta. Potem kilka przypadkowych osobistości, a każdy zostawi po sobie piękny napis, który będzie nakazywał oddanie twojej siostry. Jeżeli...
-Pojawię się w kilku miejscach, znajdą mnie na nagraniach i uznają, że zmartwychwstałem, zostaniesz całkowicie oczyszczona z zarzutów, a jedynym winnym będzie Kira.
-W skrócie tak to ma wyglądać.- Zmarszczyłam delikatnie brwi i zmierzyłam wzrokiem Light'a. Jest inteligentny. Za bardzo.- Po tym wszystkim po prostu znikniesz, a ja nadal będę bawić się w mordercę.
-Aż tak bardzo się tobie to podoba?
-A co innego mi zostało?
-Studia, rodzina, praca... mam wymieniać dalej?- Odwróciłam się w stronę drzwi, gdzie stanął uśmiechnięty Ryūk. Bóg wyszczerzył się krzywo do Light'a, jednak ten nie był w stanie go zobaczyć.- Wiesz Doku, że kiedy Yagami mnie nie widzi, czuję się lepiej? Jego wzrok przeszywał mnie zawsze na wskroś.
-Ryūk cię pozdrawia, Light.
-Dziękuję.- Japończyk skierował swoje ciemne oczy w stronę drzwi. Widziałam jak bóg delikatnie drgnął.- Mi też ciebie miło spotkać. Jakie to uczucie, wpisać mnie do notatnika i odliczać sekundy do mojej śmierci?
-Bardzo przyjemne. Pozbyłem się przynajmniej na chwilę twojego wzroku.
-Ryūk wyszedł.- Przerwałam ich "rozmowę" mimo tego, że bóg nadal stał obok mnie i mierzył Japończyka morderczym wzorkiem.- Powiedział, że pogadacie innym razem.
-Myślisz, że nie czuję jego obecności? Żyłem z nim przez siedem lat. Nawet jak byłem martwy, moje ciało czuło jego obecność... on jest częścią mnie Doku, a za niedługo i twoją.
-Mogę go zabić, Ikri?- Ryūk chwycił jabłko, które w jego stronę rzucił mężczyzna, a potem połknął je w całości.- Ewentualnie mogę przedłużyć jego życie o kilka dni.
Zaczęłam się śmiać, patrząc na Light'a, który cały czas mierzył wzrokiem miejsce w którym stał bóg. Pomimo, iż chłopak go nie widział, idealnie przeszywał go wzorkiem. Shinigami nie mogąc wytrzymać jego jakże uroczego spojrzenia, schował się za moimi plecami i zaczął czytać notatnik. Ja za to nadal śmiałam się, nie mogąc powstrzymać chwilowego przypływu radości. Nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Momentalnie się uciszyłam, a ruchem ręki kazałam wejść Japończykowi do szafy; lepiej żeby nikt go nie zobaczył. Zeskoczyłam ze stołu i podeszłam do drzwi. Po chwili przede mną pojawił się uśmiechnięty Suo.
CZYTASZ
Deus Ridens
Misterio / SuspensoPokój panujący na świecie nigdy nie był trwały. Owoc niezgody pojawiający się między ludźmi, burzy ich poukładane życie bez skaz. Wystarczy tylko jeden człowiek, jeden notatnik i jedno jabłko. Pokój upada, a strach przejmuje kontrolę nad światem. Wt...
