Już od rana panowało zamieszanie, nie było nawet chwili, żeby złapać oddech.
Za oknem prószył śnieg, co tylko dodawało motywacji i sił, żeby uwinąć się z tym wszystkim i spędzić bardzo miły wieczór, z rodziną.
Pierwszy raz mieli spędzić te święta w rodzinnym gronie, miała panować miła atmosfera i wszyscy mieli się zajadać smakołykami oraz żartować z dawnych czasów.
Ten wieczór stawał się jeszcze bardziej wyjątkowy, gdyż to miał być pierwszy raz kiedy rodzice Namjoona spotkają się z Seokjinem. Nieprawdopodobne, Namjoon nie dowierzał, że jego matka ot tak zgodziła się wyjechać z USA na wigilię.
Świąteczny cud? Może. W każdym razie, cieszyli się oboje, lecz stresu także nie brakowało.
W mieszkaniu Kimów, praca oczywiście była podzielona. To Seokjin był odpowiedzialny za jedzenie i piękne udekorowanie salonu, a Namjoon miał za zadanie załatwić jakąś choinkę. Niby nic takiego, ale dla niejednego sprawiało to problem, dla ciemnego blondyna najwyraźniej także, zważając na to, że wyszedł dwie godziny temu i wciąż nie wrócił.
Seokjin miał teraz wszystko na swojej głowie. W wielkiej, białej szafie znalazł dość stare pudełko, które już pękało od nadmiaru ozdób świątecznych. Zapewne musiał je zgarnąć ze starego mieszkania, ale jak widać, teraz bardzo mu się przyda.
Ubieranie mieszkania samemu nie należało do najprostszych zadań, brakowało mu drugiej osoby, żeby potrzymała mu krzesło, bo przecież jest takie niestabilne i może runąć kiedy ten będzie wieszał lampki na karniszu. To takie niebezpieczne, a on musi wszystko ogarnąć sam, bo jego pysiaczek załatwia choinkę, no kto to widział!
Lecz Seokjin już się przyzwyczaił.
Odkąd pracuje w nowym szpitalu, nie może sobie pozwolić na plotki z pracownikami czy żarty z pacjentami. To już nie to samo co w Seulu, tutaj nie ma wesołej Jaehee, która wszędzie robi zamieszanie czy tego wiecznie ciekawskiego Bumjo, który codziennie zajadał się batonikami po kątach.
Jin nie sądził, że to kiedyś powie, ale brakuje mu nawet Hyosun, tej kochanej plotkary z recepcji, która przymknie na wszystko oko i roztopi serce jednym uśmiechem.
Tutaj było zupełnie inaczej, atmosfera była bardziej napięta, a ludzie nieufni. Przez to Kim skupiał się stuprocentowo na pracy, nie przejmował się nawet kontaktami ze współpracownikami, skoro nikt nie chce się przyjaźnić, to nie. Jin nie będzie się prosił.
Namjoon także się ustatkował, skończył szkołę z bardzo dobrymi stopniami, nawet z biologii! Zdecydował się teraz spełnić marzenia z dzieciństwa, więc szkoła policyjna była dla niego idealnym rozwiązaniem, a Seokjin mógł się każdemu chwalić jakiego to on ma męskiego mężczyznę, który obroni go w każdej sytuacji.
No, może oprócz tragicznej śmierci przez upadek z krzesła, bo aktualnie kupuje choinkę...
Pare dłuższych chwil później, całe mieszkanie było gotowe. No, można było tak powiedzieć.
Lampki wisiały naprawdę krzywo a skarpeta na kominku wisiała tylko jedna, bo Seokjin nie mógł znaleźć drugiej. Przynajmniej zestaw talerzy i kubków ze Świętym Mikołajem, który dumnie stał na regale, ratował całą sytuację i dodawał nieco uroku.
Zawsze coś.
Dochodziła szesnasta, czarnowłosy właśnie kończył dekorować pierniczki, a raczej chlapać lukrem gdzie popadnie, a wtedy drzwi do mieszkania otworzyły się z hukiem.
- Ho ho ho! - usłyszał, więc zaraz wyszedł do salonu.
Mimowolnie uśmiechnął się widząc jak Namjoon ciągnie za sobą wielką, żywą choinkę, na głowie mając czapkę Mikołaja. Poprzednie święta spędzili zupełnie sami, nawet nie dekorowali mieszkania, więc ten wieczór bardzo ich stresował.
Namjoon obawiał się, że palnie coś głupiego przy mamie Seokjina, a Seokjin miał gulę w gardle gdy tylko pomyślał o spotkaniu z rodzicami Namjoona.
CZYTASZ
𝐀𝐍𝐍𝐍𝐎𝐘𝐈𝐍𝐆 𝐁𝐎𝐘 ゛ 𝐍𝐀𝐌𝐉𝐈𝐍
Fiksi Penggemar꒰ 𝗂'𝗅𝗅 𝗆𝖾𝖾𝗍 𝗒𝗈𝗎 𝗌𝗈𝗆𝖾𝖽𝖺𝗒 𝖾𝗏𝖾𝗇 𝗂𝖿 𝗆𝗒 𝖻𝗈𝖽𝗒 𝗂𝗌 𝖻𝗋𝗈𝗄𝖾𝗇 𝖽𝗈𝗐𝗇 𝖻𝗒 𝖺 𝖼𝗈𝗅𝖽 𝗐𝗂𝗇𝖽 ꒱ ❝tam jest piekło, ale jeśli mam stracić część siebie to może wcale nie chcę nieba?❞ ˗ˏˋ gdzie seokjin to pracowity lekarz, kt...
