Rozdział 4

591 39 3
                                        

Spokojnym krokiem doszłam pod salę, w której były pierwsze zajęcia. Nie mam pojęcia jakim sposobem Emily, ta Emily, która nienawidziła Malfoy'a tak samo jak ja mogła się w nim zakochać. No cóż, wygląda na to, że miłość nie wybiera.

- Charls! - odwróciłam się i moim oczom ukazał się nie kto inny jak brunetka.

- Co? - rzuciłam obojętnie.

- Pomożesz mi? - zapytała i spojrzała na mnie.

- Ja? W czym niby? - czyżby chodzi o Malfoy'a?

- Jak zwrócić uwagę Malfoy'a na mnie? - coraz bardziej zastanawiam się czy samobójstwo to nie jest dobre rozwiązanie.

- Nie wiem. Może zakręć mu dupą przed nosem to wtedy gwarantuję, że będzie Twój. - odparłam. - Na jedną noc kochanie.

- Nie pomagasz. - fuknęła wyraźnie zdenerwowana.

- Bo ja nie jestem od pomagania. - posłałam jej złośliwy uśmieszek.

- Nie poznaję Cię Charlotte. Zmieniłaś się. To już nie jest ta sama Charlotte, która jeszcze w tamtym roku była zawsze uśmiechnięta i pomagała. - wydusiła z siebie.

- Yy ups? - wzruszyłam ramionami.

- Wszystko przez to, że Twój tata umarł. - uderzyła w mój słaby punkt. - Stałaś się zimną suką, która w niczym nie pomaga i najchętniej by wszystkich pozabijała tylko przez śmierć ojca.

- Mówiłam, żeby nie poruszać tego tematu, a Ty to zrobiłaś. - warknęłam.

- Spójrz prawdzie w oczy Charls. Coraz więcej palisz, pijesz i opuszczasz naukę. Gdyby Twój tata to widział... - tego już za wiele.

- Ale tego nie widzi, bo jego już nie ma i nigdy go już nie będzie! - krzyknęłam i szybko uciekłam do łazienki.

Jak ona mogła mi to zrobić. Kilka razy mówiłam, że nie chcę aby ktokolwiek mówił o moim ojcu, a i tak to nic nie dało. Weszłam do pierwszej kabiny jaka była i odpaliłam papierosa. Tylko one potrafią mnie uspokoić.

- Henderson wyłaź! - usłyszałam ten lodowaty głos Malfoy'a.

- Czego chcesz? - zapytałam, w między czasie wychodząc z kabiny.

- Za pięć minut zaczynają się zajęcia, więc radzę Ci się pośpieszyć z tym paleniem. - wskazał na papierosa.

- A może ja nie idę na zajęcia? - zapytałam i uważnie przyglądnęłam się blondynowi.

- Nie pierdol głupot i chodź. Jest pierwszy dzień szkoły, a Ty już masz wyjebane? - odparł i zaczął wiercić we mnie dziurę swym spojrzeniem.

- Może. - dokończyłam papierosa i wyszłam z łazienki bez słowa. To będzie ciężki rok.





Don't trust anyone.Stories to obsess over. Discover now