Rozdział 30

370 18 6
                                        

~6 lat później~

- Mamusiu? A gdzie my lecimy? - zapytała mała Camilla.

- Wracamy do domu słońce. - odpowiedziałam z uśmiechem kiedy razem z małą wsiadłyśmy już do samolotu.

- Ale tu jest nasz dom. - powiedziała.

- Wracamy do mojego starego domu. Poznasz ciocię Ginny. Cieszysz się? - zapytałam, a mała blondynka spojrzała na mnie swoimi dużymi, jasnoniebieskimi oczami.

- Tak!

Moje życie zmieniło się o 360 stopni, odkąd na świat przyszła Camilla. Jest bardzo do niego podobna, wręcz jego kopia, którą kocham nad życie w przeciwieństwie do jej ojca, który dostanie małą niespodziankę. Właśnie dziś nastał ten czas. Czas powrotu do domu po 6 latach mieszkania w Norwegii. Wracamy na święta na zaproszenie Ginny i zostajemy na stałe.Lot minął nam bardzo szybko. Pięciolatka przespała większość czasu. Z lotniska podjechałam taksówką pod kawiarnię Ginny.

- Dobry wieczór. - powiedziałam wchodząc do pomieszczenia.W pomieszczeniu był duży tłok. Razem z małą zajęłyśmy stolik pod oknem.

- Mamo ja chcę czekoladę! - krzyknęła.

- Zaraz zamówię, spokojnie kochanie.

- Dobry wieczór co poda... - Ginny zacięła się. - Nie wierzę, że to wy!

- Cześć! - krzyknęłam i od razu przytuliłam się do Rudej.

- Mamusiu, co to za Pani?

- A ja jestem Twoją ciocią. - Ginny kucnęła przy małej i spojrzała na nią. - Jaka kopia.

- Nie mów. - zaśmiałam się.- Mam nadzieję, że przychodzicie jutro do nas na Wigilię? - zapytała Ruda.

- Jasne. - w tym momencie drzwi kawiarni się otworzyły. Chyba nie dowierzałam w to co zobaczyłam. Astoria z dwójką dzieci i z nim. Wysokim mężczyzną o blond włosach i jasnoniebieskich oczach. Czas się ewakuować.

- Przepraszam, mógłbym Cię prosić Weasley. - jego głos się nie zmienił.

- Zaraz. Malfoy. - wręcz wypluła jego nazwisko.

- Ja stąd idę. - szepnęłam do Rudej, lecz ta pokazała mi gestem ręki abym została.

- Mamusiu co z moją czekoladą? - Camilla to nie jest dobry moment.

- Ciocia zaraz Ci przyniesie.Kątem oka widziałam jak Malfoy i Astoria cały czas patrzą na Camillę. Czy już się domyślili? Mam nadzieję, że nie. Niestety mój wzrok przykuła dziewczynka, która była córką Malfoy'a i również była jego kopią. W małym stopniu podobną do Camilli.

- Patrz mamo, tam są zabawki. - tylko nie to.

- Camilla chodź tu! - krzyknęłam szeptem, ale ona nigdy nie słucha.Pobiegłam za nią napotkałam Astorię. 

- Piękna dziewczynka. Jak ma na imię? - zapytała. Moja to Claudia.

- Camilla. - odpowiedziałam. Córka Twojego męża. Zszokowanie jakie malowało się na twarzy Malfoy'ów było bezcenne.

 Nie czekając dłużej, zabrałam Camillę i wyszłam. Dotarłyśmy do domu w 10 minut. Nic się tu nie zmieniło.

- Mamusiu gdzie ja będę spać? - zapytała mała blondynka.

- Zaraz robimy Ci pokój. Zaczekaj tutaj. -Zabrałam różdżkę i kilkoma ruchami, z mojej starej garderoby powstał mały pokoik. Był uroczy.

 Zawołałam małą, która podskoczyła z radości i zajęła się zabawkami. Dzwonek zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je. Widok Malfoy'a nie zdziwił mnie.

- Czemu mi nie powiedziałaś? - chłód w jego głosie był jeszcze gorszy niż kiedyś.

- To samo pytanie mogę zadać Tobie. - rzuciłam, wiercąc w nim spojrzenie.

- Po prostu... a i tak tego nie zrozumiesz. - powiedział.

- Nie zrozumiem czego? Tego, że przez parę miesięcy pieprzyłeś się ze mną, znikałeś i przychodziłeś tylko po to, żeby zaspokoić swoje potrzeby seksualne? Nie interesowałeś się mną w ogóle, dla Ciebie najważniejszy był seks.

 - Kochałem Cię, ale mój ojciec jeszcze przed śmiercią zaplanował mi życie. Myślisz, że czemu pracuję w banku Gringott'a? Czemu akurat z Greengrass żyję?

- Twój ojciec nie żyje. A Ty sam nie umiesz o swoim życiu decydować?

- I co teraz? - spojrzał na mnie.

- Ja nie chcę z Tobą utrzymywać kontaktu.

- Mogę chociaż zobaczyć Camillę? - Zaprosiłam go do środka i poszłam po blondynkę.

 - Cześć Camilla.

- Dobry wieczór. Kto to jest mamo.

- Twój tata. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Camilla spojrzała na Malfoy'a nieufnie, po czym przytuliła go.

- Zamieszka z nami? - na szczęście nie.

- Pomyślimy. - odpowiedziałam. 

Malfoy bawił się z małą godzinę, aż w końcu usnęła. Zabrał swoją kurtkę i przyszedł się pożegnać.

- Dzięki, że mogłem przyjść. - rzekł ze skruchą.

- Zawsze możesz ją zabierać. W końcu to Twoja córka. - rzuciłam obojętnie obserwując jego reakcję.

- Dzięki. Dobranoc.

- Dobranoc.

***

Święta spędziłyśmy w towarzystwie Ginny, Harry'ego, Hermiony, Blaise'a, Ron'a i jego dziewczyny, Neville'a. Oczywiście Camilla jeden dzień spędziła u Malfoy'a. Cieszę się, że jest wesoła i ma tylu ludzi w okół siebie. Gdy dorośnie sama zdecyduje, czy będzie chciała utrzymywać kontakt z ojcem, czy też nie. Moja mama bardzo mnie wspiera, kocha Camilę i każdą wolną chwile z nią spędza. Jeśli chodzi o Nathan'a mieszkają razem z Emilly, ich córką Mią i mamą w naszym rodzinnym domu.Claudia odwiedza mnie codziennie, wybaczyła mi to, że nic jej nie powiedziałam. Mieszka kilka domów ode mnie. Widzimy się prawie codziennie, a nawet zatrudniłyśmy ją z Ginny w naszej kawiarni. Czuję, że teraz wszystko zaczyna mi się układać.


**********************************

To już koniec tej historii, został jeszcze epilog i tu pytanie do was. Chcecie jeszcze dziś? Czy zostawić go na jutro? Piszcie śmiało!

Don't trust anyone.Stories to obsess over. Discover now