Mój ojciec nie musiał długo czekać na decyzję Niemieckiego Związku Narciarskiego. Rano podzielił się z nami wiadomością, iż od przyszłego tygodnia zarówno jego jak i nasze życie znacznie się zmieni. To prawda. Pracując w klinice miał sztywno określony grafik - zaczynał i kończył pracę pięć razy w tygodniu o tej samej porze. Obecnie, co tydzień będzie znajdował się w różnych zakątkach świata, a większość czasu poświęci na długich rozmowach z niemiecką kadrą skoczków. Jest człowiekiem ceniącym życie w ciszy, spokoju, i jak to mawia, harmonii, nie znosi sprzeciwu, chciałby kontrolować cały otaczający go świat - a przede wszystkim mnie. Dlatego też trudno jest mi go sobie wyobrazić na tym stanowisku.
Właśnie kończyłam malować usta ulubionym błyszczykiem, kiedy mój telefon zaczął wibrować. - No tak, Nicole już nie może się doczekać mojego przybycia. Szybko odpisałam na wiadomość i zerwałam się z mięciutkiego fotela w poszukiwaniu czegoś, w co mogłabym się ubrać. Telefon, klucze, portfel, no i oczywiście błyszczyk - wszystkie te rzeczy włożyłam do małej torebki i powędrowałam schodami do wyjścia.
- Taty nie ma? - spytałam przechodząc przez jadalnie, w której siedziała mama i komponowała kolejny bukiet ze świeżych kwiatów.
- Wyszedł niedawno, musiał podpisać jakieś dokumenty i dopełnić formalności - odpowiedziała spokojnym głosem, podnosząc wzrok na mnie. - Wychodzisz gdzieś?
- Tak, idę do Nicole, wrócę wieczorem. - odpowiedziałam, zakładając puchową kurtkę.
- Dobrze, uważaj na siebie kochanie. - Mam dwadzieścia lat a traktuje mnie jakbym co najwyżej miała siedem i pierwszy raz w życiu wychodziła do sklepu po bułki.
- Nie martw się, Pa! – rzuciłam na odchodne.
Rześkie powietrze od razu we mnie uderzyło, przyprawiając moje ciało o dreszcze. No tak, jest zima, a ja jak zwykle ubrałam się niestosownie do pogody. Mimo, iż w garażu stoi samochód, a ja mam prawo jazdy, które zrobiłam spełniając kolejne życzenie mojego tatusia, jakoś nie ciągnie mnie do bycia kierowcą dlatego drogę do domu Nicole postanowiłam przebyć autobusem.
Po około 15 minutach, stałam już pod domem państwa Berger. Drzwi otworzył mi Paul, młodszy brat mojej przyjaciółki, który bez słowa wpuścił mnie do środka. Nie zdążyłam nawet odwiesić kurtki, kiedy zza rogu rzuciła się na mnie Nicole.
- Nareeeeeszcie! - powiedziała donośnym głosem, po czym mocno mnie przytuliła. - Leć od razu do salonu i włącz TV, a ja zrobię nam herbaty i przyniosę coś do jedzenia
Nie zdążyłam nawet nic odpowiedzieć, bo Nicole zniknęła w mgnieniu oka, a mi nie pozostało nic innego jak tylko jej posłuchać i podreptać w stronę salonu. Usiadłam na skórzanej, ciemnobrązowej sofie i zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu pilota. Nie wiem czy każda matka tak ma, ale zarówno moja jak i mama Nicole mają małą obsesje na punkcie jakichś rzeczy. W przypadku mojej rodzicielki są to kwiaty, ale to da się jeszcze zrozumieć ponieważ od wielu lat pracuje w kwiaciarni i traktuje to miejsce jak drugi dom. Z kolei mama Nicole ma totalnego świra na punkcie ozdabiania całego domu rodzinnymi fotografiami. Mam wrażenie, że te zdjęcia dokumentują każdą chwilę ich życia. Na niektórych z nich można rozpoznać Nicole stawiającą swoje pierwsze kroki albo szczerzącą się wprost do obiektywu - nie byłoby w tym nic zabawnego gdyby nie fakt, że w buzi miała wówczas tylko 2 zęby. Jeszcze inne przedstawiają nowo narodzonego Paula czy też jego pierwszą styczność z liczydłem. Mogłabym tak oglądać te zdjęcia godzinami i zapewne by tak było, gdyby nie Nicole kładąca na szklanym stoliku przede mną filiżankę z herbatą malinową.
- Nie włączyłaś jeszcze tego telewizora? Zaraz nam się konkurs skończy. – powiedziała, rozglądając się za pilotem. - Mam cię! - krzyknęła z radością, przyciskając czerwony guzik.
Usiadła obok mnie, podając mi miskę pokrojonych w słupki warzyw. Niektórzy mogą mnie nazwać dziwną ale w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki i zapewne większości ludzi żyjących na tej planecie, ja po prostu nie lubię słodyczy i innych tego typu niezdrowych przekąsek. Chrupiąc marchewkę, całą swoją uwagę skupiłam na oglądaniu pierwszej serii zawodów w Predazzo. Od czasu do czasu komentowałyśmy skoki poszczególnych zawodników i trzymałyśmy mocno kciuki, gdy na belce zasiadali nasi reprezentanci. W przerwie, postanowiłam podzielić się z Nicole wiadomością odnośnie nowej pracy mojego ojca.
- Wiedziałam, że tak będzie! A wiesz co to oznacza? Że na bieżąco będziesz z wszystkimi ploteczkami ze świata skoków. Wiadomości z pierwszej ręki! - powiedziała podekscytowana.
- Myślisz, że mój ojciec będzie dzielił się ze mną swoimi, jak to nazywa 'sekretnymi rozmowami'? Proooszę Cię, przecież to profesjonalista. – odpowiedziałam akcentując ostatni wyraz i przewróciłam teatralnie oczami, na co Nicole wybuchła głośnym śmiechem.
- A od kiedy zaczyna? - spytała, kiedy już się opanowała.
- Tego dokładnie nie wiem ale zapewne konkursy w Oberstdorfie będzie oglądał już jako główny psycholog kadry. Mam tylko nadzieję, że nie będzie chciał na skoczni stać non stop obok mnie. To ma być NASZ weekend i chcę się bawić równie dobrze jak rok temu. – powiedziałam, uśmiechając się w stronę przyjaciółki, która przytaknęła skinieniem głowy.
Konkurs zakończył się wygraną Dawida Kubackiego i - co gorsze - żaden Niemiec nie stanął na podium.
- Oby następny konkurs wypadł lepiej w wykonaniu naszych. Jeśli chodzi o przyszły tydzień to proponuje nockę u mnie, porobimy jakieś maseczki, trochę poplotkujemy no i oglądniemy zawody w Sapporo. Co ty na to? - spytałam, dopijając herbatę i wstając z sofy.
- Jasne, brzmi super! Już się zbierasz?
- Tak, obiecałam mamie, że nie będę wracać późno. Nie chcę przeginać, gdy w grę wchodzi ta cała przeprowadzka.
Ubrałam kurtkę, po czym ciepło pożegnałam się z przyjaciółką. Planowo autobus miał przyjechać za 15 minut dlatego postanowiłam na niego nie czekać tylko udać się na krótki spacer.
Maszerując powoli w stronę domu, rozmyślałam nad przyszłością. Jak bardzo moje życie mogłoby się zmienić gdyby udało mi się zaliczyć tę nieszczęsną pracę semestralną na dobrą ocenę. Tak dużo od niej zależy. Perspektywa mieszkania z Nicole, z dala od wtrącających się we wszystko rodziców jest naprawdę piękna.
Nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do znajomej mi od dziecka okolicy. Wszystkie światła w domu były zgaszone, co dało mi do zrozumienia, że rodzice już pewnie śpią. Weszłam do środka prawie bezszelestnie i udałam się na górę. Po długiej kąpieli, położyłam się do łóżka. Nastawiłam budzik na godzinę 6:30, odwiedziłam Instagrama i polubiłam kilka nowo opublikowanych zdjęć.
Jutro nasz wielki dzień.
CZYTASZ
Forbidden Feeling
Novela JuvenilCzy w wyniku kilku zbiegów okoliczności i niełatwych wyborów życie na pozór szczęśliwych dziewczyn odmieni się?
