Dziewczyna Bez twarzy #25

163 13 1
                                        

Po krótkim spacerze, a raczej tylko jego bo ja nie musiałam chodzić, posadził mnie na ławce. Po czym gdzieś zniknął. Siedziałam w ciszy czekając na jego powrót. Trochę za bardzo się przejmował, w końcu nic poważnego mi się nie stało, ale mimo wszystko to słodkie gdy tak się martwi. Szkoda tylko że teraz przez moją niezdarność musiałam się z nim rozdzielić. Nie trwało to jednak długo i zobaczyłam go wychodzącego zza rogu z.. Lodami, przyniósł lody. Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu. Podał mi oba pod nos, więc je wzięłam, chociaż nie wydawało mi się żeby dwa kupił tylko dla mnie. Zanim zdążyłam się zorientować w jakim celu dostałam oba, Samuel już kucał przy mnie i naklejał plastry na moje zdarte kolana.
— Serio? Hello Kitty?- Zapytałam z rozbawieniem potrząsając głową.

 — No co? Tylko takie mieli, ale przyznaj, że tak naprawdę ci się podobają

— Tak tak, jasne— Odpowiedziałam i usłyszałam— Uważaj, zabijesz biedne lody zaraz—Popatrzyłam na niego jak na nienormalnego po czym zauważyłam, że struga zimnego loda spływa mi po ręce. Nie mogłam się jednak ruszyć ponieważ obie moje ręce były zajęte. Zanim się spostrzegłam Samuel zlizał, mi to co kapało po moim ramieniu. Wzdrygnęłam się odruchowo i przeszedł mnie zimny dreszcz. Patrzyłam na niego z wytrzeszczonymi oczami, jednak on tylko uśmiechnął się i spokojnie jadł już swojego loda, więc postanowiłam zrobić to samo. Postanowiliśmy się na spokojnie już przejść aby nie powodować kolejnych wpadek. Doszliśmy w ten sposób do placu zabaw. Byliśmy za duzi na takie zabawy, ale nie przejmowaliśmy się tym i zaczęliśmy gonić się między drzewami. Zupełnie zapomnieliśmy jak skończyło się gdy ostatnio to robiliśmy, a minęło dopiero kilka chwil. Szybko jednak okazało się, ze wcale nie biegam tak dobrze i Samuel złapał mnie tym samym podnosząc mnie do góry.*Mam cię*- Wyszeptał mi w ucho. Odwróciłam się więc twarzą w jego stronę i uśmiechnęłam się, jednocześnie przygryzając wargę. Staliśmy tak chwile wpatrując się w siebie. Nagle usłyszeliśmy jakieś dziecko wołające * Pocałuj ją*, od razu spuściłam głowę speszona, ale chłopak wyglądał jakby miał zamiar wykonać polecenie " widowni". Rzucił mi pytające spojrzenie, a ja nie umiałam odmówić więc nieśmiało przytaknęłam głową. Na jego reakcje długo nie musiałam czekać i poczułam jego wargi na moich. Nie naciskał na mnie, był delikatny i czułam się cudownie. Mogłabym zostać tak na zawsze. Jednak odsunął się, popatrzyłam na niego, wyraźnie zadowolona, ale spoważniałam gdy zobaczyłam jego poważną i zmartwioną minę. Chciałam wiedzieć co się stało.Czy zrobiłam coś źle, nie rozumiałam, chociaż bardzo chciałam. Jednak zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać, złapał mnie za rękę i zasugerował pójście gdzieś indziej. Zgodziłam się i ponownie jechaliśmy jego motorem. Tym razem miałam otwarte oczy i bardzo chciałam się puścić i całkowicie dać pochłonąć się wiatrowi, jednak czułam, że powinnam teraz być przy nim jak najbliżej by czuł, że go wspieram. Dojechaliśmy na otwartą polanę, na której z kamyków utworzone było serce. Spojrzałam na niego, wiedział co chciałam i potwierdził, że to jego dzieło. Pocałowałam go w policzek i myślałam, że właśnie by to mi pokazać tu przyjechaliśmy. Wyjaśnił mi że zapowiadali na dziś deszcz meteorytów i że chciałby obejrzeć je ze mną. Ucieszyło mnie to, zresztą jak wszystko dzisiejszego dnia, w końcu spędziłam go z nim. Usiedliśmy w środku serca, po czym oparłam głowę na jego ramieniu i wpatrywaliśmy się w niebo w uspokajającej ciszy. Noc była piękna, mimo, że lekko chłodna. Siedzielibyśmy tu na pewno bardzo długo, lecz niestety przerwał nam to deszcz, który zjawił się niespodziewanie. Zaczęłam już zbierać swoje rzeczy, gdy nagle złapał mnie za rękę i poprosił bym zaczekała. Miał mi coś ważnego do powiedzenia.

— Ja...— Zaczął łamiącym się głosem, więc naprawdę się zmartwiłam tym co chciał mi przekazać i wiedziałam, że nie chodziło tu o wyznanie miłości, mimo, że bardzo tego chciałam. Nagle usłyszałam strzał i zobaczyłam krew na moich rękach. Nic mnie jednak nie bolało, więc nie wiedziałam skąd ona tu. Spojrzałam przed siebie, potem na ziemi i zobaczyłam lezące ciało. Samuel, nie, to niemożliwe. Nie on, on nie mógł. Nie wierzę

— Błagam wstawaj, nie zostawiaj mnie— Zaczęłam płakać i zsunęłam się na ziemie— Samuel!— Krzyknęłam— Ja cię kocham, idioto— A deszcz powoli zmywał całą krew i wtopiły się w niego moje łzy spływające mocnym strumieniem po twarzy...


Dziewczyna bez twarzy #1Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz