14

213 26 2
                                        

 Czas nie leczy ran. On tylko przyzwyczaja do bólu. 


         Od pogrzebu Tomka minęło pół roku. Karolina zmieniła się nie do poznania z lękliwej, słabej, zastraszanej i poniżanej żony stała się pewną siebie, silną i twardą kobietą, którą podziwiał nawet Adam, którym ona gardziła jak psem. 

- Pani Karolino, przerwał mi ochroniarz wchodząc do gabinetu.

- Tak?, po śmierci Tomka to ja zarządzałam jego klubem.

- Pan Lazarov pyta czy jest pani, bo chce porozmawiać.

- Nie ma mnie dla nikogo.

- Rozumiem.

        Nie rozmawiałam z nimi od pogrzebu Tomka. I nie miałam zamiaru tego zmienić to pieprzeni zdrajcy, przez których on nie żył. Sprawdzałam faktury , kiedy znów mi ktoś przerwał.

- Mówiłam . . . , kiedy podniosłam wzrok zamiast mojego ochroniarza zobaczyłam Miszę.

- Wiem nie ma cię, widzę, że jesteś zajęta. Więc nie zajmę ci dużo czasu.

 Siedziałam jak zaklęta nic nie mówiłam czekałam, aż powie po co przyszedł i sobie pójdzie.

- Nic się nie zmieniło, dalej nie masz zamiaru z nami rozmawiać?. Trudno powiem ci co mam do powiedzenia i spadam. Adam chce robić z nami interesy na Seszelach,  ale żeby to zrobić potrzebuje pozwolenia Kosti. Mój brat chce robić interesy ale tylko z Tobą. Mówię ci o tym bo to były inwestycje Tomka, to on prowadził tam sieć hoteli. Adam się o tym dowiedział i teraz chce to przejąć i generować z tego miliony, które należały do Tomka.

 Byłam w szoku, Tomek miał sieć hoteli na Seszelach ? Nigdy mi o tym nie mówił. Adam podły pies od razu wyuczył kasę. Skurwysyn.

- Jak będziesz chciała obgadać interesy to wiesz gdzie mnie znaleźć. Nie przeszkadzam , szedł już do wyjścia, kiedy się odwrócił i dodał – pamiętaj, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Trzymaj się cholernie za tobą tęsknie zresztą jak Kostia.

             Po jego wyjściu dalej siedziałam jak słup soli. – i co ja mam teraz zrobić? Nie mogłam pozwolić, aby Adam przejął interesy Tomka. W życiu mu na to nie pozwolę. Zadzwoniłam do Szymona.

- Szymon jesteś mi potrzebny.

- Zaraz będę w klubie. Długo nie musiałam czekać po dziesięciu minutach się zjawił.

-  Co jest? Opowiedziałam mu o wszystkim.

-  Co chcesz z tym zrobić?

- Nie wiem, może spotkasz się z nimi w moim imieniu i powiesz, że chcę robić z nimi interesy, ale to ty będziesz moim pośrednikiem.

- No nie wiem czy na to pójdą.

- Innego wyjścia nie widzę.

- Pojedziesz ze mną a ja będę mówił co ty na to? Kiedy się zgodziłam zadzwonił do Miszy umawiając nas na spotkanie w ich biurze. Mieliśmy się tam spotkać za godzinę. Z nerwów bolał mnie brzuch. Nie chciałam się z nimi widzieć, czasami w życiu tak bywa, że choć czegoś bardzo nie chcemy to i tak musimy to zrobić. Tak też było i ze mną choć nie chciałam iść na to spotkanie musiałam się na nim pojawić. Szłam cała spięta, Szymon uśmiechnął się do mnie mówiąc,

 - Będzie dobrze.

Poszliśmy do klubu gdzie czekali już na nas Kostia i Misza. Zachowywałam się dziecinnie ale nie miałam zamiaru z nimi rozmawiać.

- Witaj Karolino jak miło, że zechciałaś nas odwiedzić, Misza i jego głupie gadki.

- Chodźcie do gabinetu, poszliśmy za Kostianem , kiedy przechodziłam obok niego delikatnie musną mnie po ręce na co przeszedł mnie dreszcz.

Usiedliśmy w fotelach naprzeciwko zdrajców, Kostia zajmował fotel króla a Misza jak na jego giermka i pachołka przystało stał po jego prawej stronie.

- Karolina o wszystkim mi powiedziała będę jej pośrednikiem miedzy wami a nią. Będzie robić z wami interesy ale rozmawiać będziecie ze mną. Czy się na to zgadzacie?

- Rozumiem, że to jeden z warunków pani Lewkowicz? Moje nazwisko wymówił z pogardą albo tak mi się wydawało. Po tabletkach jakie brałam na nerwy wszystko było jak by inne, przytłumione. Miałam wrażenie że oglądam świat jakby spod wody. Wszystko dochodziło do mnie jakby w zwolnionym tępię. Byłam otępiała zdawałam sobie z tego sprawę ale tylko tak byłam w stanie funkcjonować. Osoby, które nigdy w życiu nikogo nie straciły (mówię tu o rodzinie), nie zrozumieją mnie w żaden sposób a ja nie mam zamiaru nikomu tłumaczyć jak mi z tym ciężko żyć.

- Tak , siedziałam i patrzyłam wszędzie byle tylko nie na nich.

- Zgadzamy się pod warunkiem, że pani Lewkowicz będzie brała udział w każdym rocznym zebraniu zarządu. Kiwnęłam tylko głową.

          Po godzinie mogliśmy już opuścić ich klub. Byłam wyczerpana. Ostatnio mało spałam czego teraz odczuwałam skutki. Idąc do samochodu, aż się zachwiałam żeby nie upaść chwyciłam się ręki Szymona.

- Dobrze się czujesz? Kręciło mi się w głowie, puściłam jego rękę i przykucnęłam przy samochodzie czułam że zaraz zemdleję.

- Karolina co ci jest?

- Nic , powoli wstałam chyba, też za dużo wzięłam tabletek na uspokojenie. Dziwnie się czułam jak bym miała odlot.

- Karolina mówię do ciebie! , machnęłam tylko na niego ręką jak bym odganiała muchę i wsiadłam do samochodu. Tak mi się kręciło w głowie, że położyłam się na tylnej kanapie i zamknęłam oczy.

- Ty naprawdę źle wyglądasz.

- A czy ja cię prosiłam o radę. Zawieś mnie do domu i nic już więcej nie mów.

             Stałem w oknie i widziałem jak Karolina chwieje się na nogach w pierwszej chwili miałem pobiec do niej i spytać co się dzieję ale wiedziałem, że ona by tego nie chciała więc stałem w oknie i patrzyłem jak powoli wstawała i wsiadała do samochodu.


Nigdy nie jest za późnoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz