" Chciałeś być lepszą wersją mnie ? "
* Sergiej *
Pewnie myślicie, że nie mam uczuć, że co ze mnie za człowiek, ojciec, który skazuje swoją własną córkę na cierpienie. Ludzie lubią zajmować się czyimś życiem zamiast swoim. A czy ja was pytam jak macie żyć? Czy pytam was czemu postępujecie tak a nie inaczej? I to jest odpowiedź, a moja jest taka - Moje życie moja sprawa i chuj , że tak powiem wam do tego.
Dla ciekawskich uchylę rąbka tajemnicy, Karolina od zawsze była, jest i będzie moją córka a co więcej od dziecka była szykowana na stanowisko księżniczki mafii. A teraz stoję i patrze w oczy tym zwyrodnialcom i resztkami sił powstrzymuję się , żeby ich od razu nie pozabijać.
* Szymon *
Co może zrobić człowiek czekający na zemstę? Zrobić to szybko czy powoli? na zimno delektować się jej efektami jak klockami domino, które raz wprawione w ruch nie zatrzymają się puki nie dojdą do końca. Ja na swoją zemstę czekałem dwanaście lat. Tyle minęło od śmierci mojej siostry. Sylwia jak głupia zakochała się w ojcu Lazarova a ten ją wykorzystał a później porzucił jak nie chcianą rzecz. Od początku do końca w najmniejszym szczególe zaplanowałem zemstę na nich wszystkich. Na ludziach , którzy mieli coś wspólnego ze śmiercią mojej siostry. Nie przewidziałem tylko jednego Sergieja Saakaszwilego. Chęć zemsty przesłoniła mi cel do tego stopnia, że popełniłem parę błędów, błędów za które przyjdzie mi teraz zapłacić. Ten przebiegły lis od razu mnie rozgryzł to dlatego wywiózł Karolinę do Turcji przez co nie mogłem , chociaż ta dziewczyna i tak dużo przeszła, więc jej bym nic nie zrobił. Stoję na dachu budynku z bronią w ręku i zamiast przyłożyć ją sobie do głowy ja celuję w starszego brata Lazarova. Nie po to czekałem tak długo, psułem mu w interesach żeby teraz dać się zabić. Na początku zabije tego drania a później mogę zginąć sam.
* Bora*
Uparta, drażliwa, wkurzająca kobieta a do tego córka Sergieja. Jak to mówią nie daleko pada jabłko od jabłoni. Szalona kobieta, która wpadła na pomysł rosyjskiej ruletki. Kto o zdrowych zmysłach posuwa się tak daleko, żeby dorwać zdrajcę?. Zdrajcę, którym okazał się Szymon. Prawa ręka i ochroniarz Adama Lewkowicza, a później niby przyjaciel Lazarova. Ten to umie dobierać sobie kompanów nie ma co?
Siedzę na dachu i myślę o wydarzeniach, które miały miejsce jeszcze kilka godzin temu. Po wystrzale Lazarov rzucił się na Karolinę próbując wyrwać jej pistolet z ręki. Ryzykował życie zasłaniając ją własnym ciałem. Kto by się spodziewał.
- Co ty robisz oszalałaś?
Ten dureń przejrzał na oczy dopiero, kiedy mógł ją stracić. Dopiero w obliczu zagrożenia zrozumiał, że ją kocha. Kto by się spodziewał, że Lazarov o skamieniałym sercu mógłby kogoś pokochać. Teraz dopiero się zacznie, będzie latał za nią jak za króliczkiem próbując ją złapać. Po tym jak Lazarov rzucił się na Karolinę Sergiej zabił Szymona. Zdrajców trzeba karać nie ma dla nich litości w naszym świecie. Życie jest przewrotne. Siedziałem na dachu tarasu , kiedy weszła Karolina.
- Myślałem, że śpisz i odsypiasz rewelacje dzisiejszego poranka.- Spojrzała na mnie jak na insekta.
- Pójdę spać, kiedy będę chciała a nie kiedy KTOŚ mi mówi. Człowieku mały jak roztocze. - Specjalnie podkreśliła słowo ktoś jak bym nie wiedział, że chodzi jej o mnie. Na jej słowa zacząłem się śmiać. Nie patrząc na mnie podeszła do barierki, opierając na niej swoje dłonie. Poznałem ją na tyle, że wiedziałem, że coś ją trapi.
- Rozmawiałam z Sergiejem, wylatuję do Stambułu wieczorem. Załatwiłam co miałam do załatwienia i nic tu po mnie. - Zacisnęła dłonie na barierce, aż jej knykcie pobielały. Ciekawe.
- Wiesz, że nie możesz polecieć sama bez ochrony? - Odepchnęła się od barierki i w końcu spojrzała mi w oczy. Robiła to sporadycznie jak by mój wzrok ją peszył, a kiedy już patrzyła mi w oczy to robiła to z pogardą a jej wzrok był zimny niczym lód.
- Ja nie pytam ciebie o pozwolenie. Lece do Stambułu dzisiaj i tyle.- Chciała odejść ale jak dla mnie ta rozmowa jeszcze się nie skończyła. Złapałem ją za ramie i pociągnąłem w swoją stronę przez co zachwiała się i wpadła na mnie.
- Nie polecisz bez ochrony ! - Czułem jak drży w moich ramionach.
- Puść mnie ! - Zamiast to zrobić wzmocniłem uścisk jeszcze bardziej. Pochyliłem się i szepnąłem jej do ucha:
- Polecisz, kiedy ci pozwolę a nie kiedy masz taka zachciankę!. Zrozumiałaś?- Kiedy ją puściłem ta mała żmija plunęła mi w twarz i uciekła z tarasu.
* Sergiej*
Czekałem w gabinecie na Bore musiałem obgadać z nim kilka spraw, a co najważniejsze Karolina wylatywała wieczorem do Stambułu. Nie mogłem jej tutaj zatrzymać siłą mieliśmy umowę, że po tym jak rozprawimy się z osobami, które ją skrzywdziły ona wraca do siebie.
- Siadaj - na przeciwko mnie usiadł Bora, po jego minie nigdy nie wiedziałem czy go coś trapi czy nie. Jego twarz była jak maska, z której nic nie dało się wyczytać.
- Wieczorem mamy spotkanie z głowami klanów, na którym też będzie Lazarov. Jak zapewne wiesz Karolina wieczorem wylatuje do Stambułu, oddeleguj paru najlepszych ludzi, żeby lecieli z nią.- Na moje słowa kiwną tylko głową.
- Coś jeszcze?
- Przygotuj się na rade klanów wyruszamy o dwudziestej.
Nawet nie wiem, kiedy zleciał cały dzień. Po kolacji Karolina miała wyjechać na lotnisko, na które miał ją odwieźć Bora a później miał dołączyć do mnie na radzie. Nie lubiłem okazywać uczuć dlatego też nie przytuliłem jej jak wyjeżdżała, życzyłem tylko spokojnej podróży i tyle.
* Bora*
Jadąc z Karoliną na lotnisko czułem się tak jak bym jechał na pogrzeb. Cisza w samochodzie, aż dzwoniła mi w uszach, a niechęć jaką żywiła ta kobieta do mnie była aż nad to namacalna, żeby nie mógłbym jej odczuć. Siedziała zwrócona twarzą do okna przez co nie mogłem widzieć jej oczu. W samochodzie za nami jechali ludzie wyznaczeni prze ze mnie , którzy mieli czuwać nad jej bezpieczeństwem nie tylko w czasie drogi ale też i po przyjeździe na miejsce.
- Pozdrów Anetę - na moje słowa lekko drgnęła. Stojąc na światłach założyłem jej włosy za ucho. Lubiłem jej robić na złość. Zaraz je poprawiła, tak jak były jak by włosy stanowiły barierę miedzy mną a nią. A żeby wkurzyć ją jeszcze bardziej, po zmianie świateł złapałem ją za rękę i choć próbowała ją wyrwać, ja trzymałem jej dłoń w swojej jak w żelaznym uścisku.
- Puść moja rękę! - uuu królowa lodu się odezwała.
- Spokojnie zaraz dojedziemy na lotnisko. - Nie puszczając jej dłoni dalej prowadziłem samochód.
CZYTASZ
Nigdy nie jest za późno
RomanceKarolina Lewkowicz kobieta, która dla miłości swojego życia pozwoliła zamknąć się w klatce. W złotej klatce do której klucz miał tylko on. Adam Lewkowicz przystojny biznesmen, który traktuje swoja żonę jak rzecz.
