Zraniona kobieta jest, jak zgnieciona kartka. Nieważne ile byś ją prostował, naprawiał, wygładzał, ona i tak nie wróci do poprzedniego stanu.
Po tym, co zaraz usłyszy ode mnie Karolina, znienawidzi mnie do końca życia. Sam siebie za to nienawidziłem, ale w tych okolicznościach innego wyjścia nie było.
-Karolino spotkaliśmy się tutaj, aby omówić sprawy dotyczącą ciebie.
Siedziała spięta, słuchając tego, co mam jej do powiedzenia.
-Karolino jako żona mojego brata musisz być mu posłuszna. Wszyscy wiemy, co wydarzyło się dwa tygodnie temu, aczkolwiek to nie do końca była wina Adama.
Patrzyła na mnie z niedowierzaniem, za te słowa sam bym sobie strzelił w twarz, niestety musiałem to zrobić. Chciała wstać, ale Adam skutecznie jej to uniemożliwił, łapiąc za nadgarstek, zmuszając tym samym, by usiadła.
- Jesteś żoną mojego brata i jako jego żona reprezentujesz, też naszą rodzinę gdziekolwiek jesteś. Twój obiad u braci Lazarov był jawnym brakiem szacunku dla Adama, jak i dla nas tu obecnych. Nosisz nazwisko Lewkowicz i jako jedna z nas, nie możesz sobie chodzić na obiadki do niezamężnych mężczyzn. Nie możesz się sama kontaktować w żaden sposób z braćmi Lazarov, oni nie są twoimi kolegami z piaskownicy. Jesteś żoną mojego brata, a nie tanią kurwą szukająca chętnego fiuta!.
Na moje słowa głośno wciągnęła powietrze. Pewnie mnie znienawidziła po tym, co usłyszała, ale to nie był jeszcze koniec.
- Karolino mam nadzieję, że to rozumiesz, dodała moja mama.
- Od dzisiaj, kiedy będziesz biegała po lesie, będzie ci towarzyszył jeden z ochroniarzy. Sama nie możesz pójść do lasu. To nie tak, że zabraniamy ci czegokolwiek, Adam zgodził się na pewne warunki.
- Ustępstwa, dodała Tamara.
- Po pierwsze będziesz mogła wychodzić poza teren rezydencji, kiedy tylko będziesz chciała po uprzednim powiadomieniu o tym fakcie jednego z nas.
- Po drugie, dodała mama - Adam zgodził się ci płacić co miesiąc dwa tysiące, przesunęła po stoliku w jej kierunku kartę kredytową. - To karta do twojego konta a tu masz pin, podała jej małą karteczkę.
Czułam się tak jak by Tomek, mówił do mnie w obcym języku, wręcz po chińsku. Tomek, którego znałam i kochałam jak brata, nigdy się tak nie zachowywał. Nigdy też nie był w stosunku do mnie taki zimny i opryskliwy jak teraz. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Co on w ogóle mówił? Jak to nie była wina, tylko Adama. A czyja może moja? Byłam w tym domu zaszczuta niczym pies na łańcuchu, a oni jeszcze bardziej chcieli mnie kontrolować i zabierać tę jedyną wolność, jaką miałam z biegania po lesie SAMEJ. Chociaż go kochałam to go też równie mocno w tym momencie, znienawidziłam za to, że staną po stronie Adama, za to, że przez niego będę na jeszcze krótszym łańcuchu niż byłam do tej pory a najbardziej za to, że dał ciche przyzwolenie Adamowi na robienie, ze mną co tylko mu się podobało. Za to znienawidziłam go najbardziej.
-Nie rozumiem, dlaczego to robicie?
Sam siebie nie rozumiałem, ale kurwa dla jej własnego dobra było lepiej dla niej, aby, pewnych rzeczy nie wiedziała.
- Czemu? siła perfuzji, dar przekonywania Tomka zmusiły nas do podjęcia tych kroków. Dodała już z jadem w glosie Tamara.
- Nie chcę jego pieniędzy, przesunęłam kartę na środek stołu, jak by była wężem.
- To nie są pieniądze, tylko Adama, ja też przelałem na to konto trochę pieniędzy. Za to, co robił ci Adam, powinnaś dostać dużo więcej.
- Ja też mam swoje warunki. Wiedziałam, że to ma drugie dno. Adam nigdy by na to się nie zgodził bez postawieniu na swoim.
- Kiedy będę musiał iść na ważne spotkanie, idziesz ze mną bez żadnych pytań i zachowujesz się, jak na dobrą żonę przystało. Chyba śni, jeśli się na to zgodzę.
- Zgodziłem się też na twoje spotkania ze starą Eismontowicza.
I co oczekuje, że za to będę mu wdzięczna. Nic do niego nie powiedziałam. Prędzej bym mu walnęła w twarz, niż bym z nim porozmawiała. Jeszcze przyjdzie taki dzień, oj przyjdzie, w którym to ja będę góra, a on będzie mnie błagał o litość.
- Karolino zgadzasz się na nasze warunki?
CZYTASZ
Nigdy nie jest za późno
RomansaKarolina Lewkowicz kobieta, która dla miłości swojego życia pozwoliła zamknąć się w klatce. W złotej klatce do której klucz miał tylko on. Adam Lewkowicz przystojny biznesmen, który traktuje swoja żonę jak rzecz.
