8

274 24 1
                                        

UWAGA ! Rozdział zawiera sceny nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.

Do domu wróciłam cała mokra. Zdjęłam tylko buty i od razu poszłam do swojego pokoju, z garderoby wyciągnęłam dresy i skierowałam się do łazienki wziąć ciepły prysznic. Byłam w takim nastroju, że nie obchodziło mnie co pomyśli, czy powie moja teściowa dla dobra mojego i też swojego dobrze by było, żeby trzymała się ode mnie z daleka. Kiedy zeszłam na dół pech chciał, że od razu na nią wpadłam.

- Kurwa mać , przeklęłam w myślach, nic nie mówiąc, wyminęłam ją i poszłam do kuchni a moja teściowa za mną.
- To tak się teraz traktuje gości? Na początku mnie zapraszasz a później...
Przerwałam jej monolog, zanim na dobre się rozkręciła.
- Ja ciebie tutaj nie zapraszałam tylko twój pomylony synalek do niego miej pretensje, że nie ma go w domu, nie do mnie.
- Ty bezduszna mała sikso jak śmiesz tak się do mnie odzywać. Bez szacunku...

- Na szacunek droga pani to trzeba sobie zasłużyć. Stała i ziała niemal ogniem, gdy tak na mnie patrzyła z nienawiścią w oczach.

- Jesteś insektem, który nie zasługuje na to żeby być żoną mojego syna !
- Tak wiem, wiem jestem insektem, karierowiczką , suką bez serca, lafiryndą, oportunistką, wywloką, zdzirą, prostytutką o czymś jeszcze zapomniałam? A i najlepsze jak mogłabym zapomnieć kurwą szukająca sponsora.
Odwróciłam się do niej plecami i zaczęłam szukać w lodówce coca coli i rumu, a kiedy to znalazłam zabrałam się do robienia sobie drinka. Tamara dalej stała i patrzyła na mnie nienawistnym wzrokiem, jak by mogła to by pewnie pluła jadem.
- Coś jeszcze, nie? to wypierdalaj , ostatnie dodałam w myślach.

Aż się zapowietrzyła zrobiła się czerwona na twarzy i wyszła. Wow byłam pod wrażeniem mentalnie przybiłam sobie piątkę, bo dogadałam tej starej wiedźmie, która zatruwała mi życie od lat i to na trzeźwo. Sama byłam pod wrażeniem. Pijąc drinka włączyłam swój telefon. Miałam dwanaście nieodebranych połączeń od Adama i dwie wiadomości, które od razu skasowałam nie miałam zamiaru nawet ich czytać. Napisałam do Eweliny, że byłam na obiedzie u braci Lazarov. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź.

Ewelina - " Cieszę się, że ich poznałaś ja znam ich od lat. Jestem pod wrażeniem, że w końcu wyszłaś z tego bunkru, który nazywasz domem. Ciekawi mnie jedno, jak na to zareagował twój mąż?"
ja - " Biedny mało nie odstał apopleksji , zwyzywał mnie od różnych i kazał wracać do domu gdzie czekała na mnie jego mamusia."
Ewelina - " Jeszcze ci tylko jego matki do kompletu brakowało. Jestem z ciebie bardzo dumna. Powinnaś częściej wychodzić z domu i stawiać na swoim. Nie jesteś jego własnością, którą może się rozporządzać jak chce. Pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć."
Kochałam ją za to, była dla mnie jak matka i przyjaciółka w jednym. Poprosiłam ją o numer Michaiła, bo chciałam mu podziękować za zaproszenie na obiad. Kiedy mi go przysłała napisałam mu SMS'a.
ja - " Drogi Miszo, Miszu dziękuję ci za pyszny obiad i wspaniale towarzystwo, jakim był czas spędzony z tobą i twoim bratem. Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie. Karolina nie włóczykij jak mnie nazywasz."
Parę minut później dostałam odpowiedź.
Misza - " Piłaś coś? "

ja - " Tak musiałam uczcić swój sukces, jakim było wyjście z klatki."
Misza- " Włóczykiju więcej już nie pij tylko połóż się spać, bo piszesz głupoty"
ja - " Powiedz bratu, że to, co mówił w samochodzie było prawdą. Dobranoc Misza."
Wypiłam już czwartego drinka opróżniając pół butelki alkoholu. Kiedy skończył się rum postanowiłam, że zrobię sobie drinka z Whisky . Kiedy wrzucałam lód do szklanki zadzwoniła moja komórka nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Słucham?
- Więc to co mówiłem w samochodzie było prawdą?

Nigdy nie jest za późnoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz