* Karolina *
Moja chwila zwątpienia przeszła z chwilą uderzenia pierwszym pasem. Ciszę niczym nie zmąconą powiedziałabym, że nawet grobową w tym wilgotnym zimnym lochu śmierdzącym stęchłym powietrzem i pleśnią , przeszedł świst uderzenia pasem o plecy tego zwyrodnialca. Pasek niczym nóż przeciął skórę na plecach jak by to było ostrze nie skóra nabita ćwiekami. Dzięki kneblowi nie musiałam wysłuchiwać jego jęków, tak jak on moich, kiedy mi to robił. Z pierwszym uderzeniem jego ciało wygięło się jak by było smagane ogniem, jak by się przygotowywało do tego co go dalej czeka. Na początku robiłam to powoli , metodycznie uderzenie za uderzeniem. Jak zgrzyt w nie naoliwionej maszynie póki się nie rozkręciłam i jak by ktoś do moich ruchów dodał oleju. Jeśli wiecie o co w ogóle mi chodzi.
* Konstantin *
Wychodzę z łazienki a na fotelu pod oknem siedzi Sergiej. Jak wszedłem tak i zostałem w progu myśląc gdzie zostawiłem swojego gloka.
- Tego szukasz? -Ten skurwiel trzymał w ręce mój pistolet.
- Czego chcesz? Bo jak na moje oko na odwiedziny trochę za późno - ten tylko bezczelnie się do mnie uśmiechną.
- Jak to mówią, na rozmowy nazwijmy to od serca nigdy nie jest za późno. A my drogi chłopcze mamy o czym porozmawiać.
- Może umówmy się na jutro, jest po drugiej nad ranem... - przerwał mi w pół zdania.
- Ty chyba czegoś nie zrozumiałeś, czas na naszą rozmowę właśnie nadszedł. Usiądziesz czy ma ci w tym pomóc mój człowiek ?- dopiero po jego słowach zorientowałem, się że w pokoju był ktoś jeszcze. Gdzie do chuja była moja ochrona? Obok drzwi stał Bora, egzekutor Saakaszwilego. Nie miałem wyjścia usiadłem na łóżku naprzeciwko Sergieja. Czułem, że nie wyjdę z tego pokoju żywy.
- Jeśli chcesz umiesz współpracować, to dobrze bo im szybciej to załatwimy tym lepiej. Ale do brzegu, widzisz Konstantinie zabawiłeś się nie z tą kobietą co trzeba.- nie byłem idiotą wiedziałem, że chodzi mu o Lewkowicz. Ta suka znowu wtargnęła do mojego życia, tym razem nie sama a nasłała na mnie Siergieja. Kłamliwa dziwka, ciekawiło mnie co mu takiego nagadała, że pofatygował się do mnie.
- Zdradzę ci pewna tajemnicę, o której wiedzieli tylko nie liczni. Karolina jest moją córką. – Na jego słowa zbladłem, bo to oznaczało tylko jedno miałem przejebane.
– Tę tajemnice zabrał ze sobą do grobu Tomek Lewkowicz, a nie dawno też i Adam były mąż mojej córki, teraz wiesz o tym i ty drogi Konstantinie.
-Ja ... - kurwa co miałem mu powiedzieć? Że żałuję tego co jej zrobiłem, jak to była nieprawda. Suka była wyrachowana jak każda inna. Z tym wyjątkiem, że ta dobrze grała.
- Nie musisz nic mówić ,wiem jak między wami było i jak ją potraktowałeś. Może o tym nie wiesz, ale ja wiem co ona przeszła po przyjeździe do Turcji. Przez jakie piekło przez ciebie przeszła, a tego niestety nie mogę od tak puścić ci płazem, sam rozumiesz krew z krwi. Nie tego nie zrozumiesz, zrozumiał byś gdybyś nie skazał własnego dziecka na śmierć. – od jego słów zrobiło mi się słabo.
- Ona nie była w ciąży z Adamem jak z góry sobie założyłeś. Karolina wbrew temu co o niej sądziłeś i z tego co widzę wierzysz dalej, nie była głupia i tępą suką , która na prawo i lewo zdradzała swojego męża. Powiem ci, że ona długo walczyła z uczuciem do ciebie. Chociaż Adam był sadystycznym pojebem ona nie wiedząc czemu pozostawała mu przez lata wierna. Nie będę się tu rozwodził skąd to wiem i dlaczego wiedząc jaki jest Adam, nie uwolniłem jej od niego bo nie o tym jest ta historia tylko o tobie i o niej. O niewinnej kobiecie, która całym swoim sercem i duszą pokochała taką kanalię jak ty.
- Panie Saakaszwili . . . – znowu mi przerwał.
- Konstantinie mówmy sobie po imieniu, prawie należałeś do mojej rodziny przez dziecko, które zrobiłeś Karolinie. Po chuj te całe konwenanse ? – czułem , że facet ledwo się hamuje, żeby nie zabić mnie od razu. Może to i było by lepiej, mniej cierpienia, bólu a szybka śmierć.
- Kiedyś dostałem zdjęcia od zaufanej osoby na których była Karolina z jakimś bogatym mężczyzną, po jakimś czasie znowu miałem inne zdjęcia z Karoliną i innym bogatym biznesmenem. To w tedy wpadłem na pomysł, aby rozkochać ją w sobie i przez nią dobrać się do Adama. W życiu bym nie przepuszczał, że ona była wierna temu . . .
- Skończ te mrzonki, komu ty chcesz mydlić oczy? Zakonnica lepiej umie się wytłumaczyć, kiedy ukradnie mandarynkę na targu od ciebie.
Kiedy to co mówiłem było prawdą. Tylko, że facet siedzący naprzeciwko mnie w to nie wierzył. Jak miałem go przekonać, że nie chciałem. . . kurwa mać w jakie bagno się wpakowałem? Karolina córką Saakaszwili, jeśli to prawda a wygląda na to, że tak jest to ona jest księżniczką mafii, a ja jestem kurwa pierdolonym trupem, po tym co jej zrobiłem. Z nerwów miałem ochotę palnąć sobie w łeb.
- Lazarov nie przypuszczałbym , że z ciebie taka pizda. TY wielki pan i władca dałeś się tak komuś podejść? Nie sprawdziłeś w kilku źródłach informacji , którą dostałeś? Przecież to pierwsza i podstawowa zasada w tym biznesie. – Na jego słowa facet stojący przy drzwiach tylko głośno chrząknął.
- Widać Lazarov chęć władzy cię zaślepiła na tyle, że uwierzyłeś w te gówniane mrzonki na temat mojej córki.
- Zabij mnie po co ten cały cyrk? Strzel mi w łeb i będzie po sprawie. – Miałem dosyć już tej rozmowy, było mi już wszystko jedno, czy zabije mnie tutaj, czy gdzieś indziej.
- Chciałbyś , żebym tak zrobił co? Szybka śmierć, bez cierpienia ale nie ma tak łatwo najpierw pojedziemy w jedno miejsce, a później . . . później Lazarov to już wola pana co z tobą będzie.
Godzinę później staliśmy na dachu wieżowca skąd mogłem podziwiać panoramę miasta. Jak jeźdźcy Apokalipsy ja, Saakaszwili i jego egzekutor Bora. Kiedy tak stałem i zastanawiałem się co ja tu robię dołączyła do nas Karolina. Tej to tutaj się kompletnie nie spodziewałem i sądząc po jej minie ona mnie też nie. Ale żeby tego było mało tuż za nią wszedł mój brat i Szymon. Co jest kurwa grane?
- Moi drodzy noc jest krótka, a odpowiedź na wasze pytanie jest jedna. Rosyjska ruletka.
- Chyba jesteś pierdolnięty! Mamy zagrać w rosyjską ruletkę?- Saakaszwili naprawdę był rąbnięty. Jak mógł kazać własnej córce brać udział w czymś takim?
- Wszyscy dostaniecie broń. Mam tu na myśli was wszystkich Karolinę, ciebie, twojego brata i tego przydupasa Szymona. Na mój znak każdy z was przykłada sobie broń do skroni.- Nasz opór był daremny ludzie Sergieja ustawili nas w kółko i podali broń. Byłem bezsilny wobec tego co tu się działo. To był paradoks tej całej sytuacji, bo gdy ja się nie zastrzelę zrobią to ludzie Sergieja. Tak czy inaczej i tak zginę. Spojrzałem na twarze pozostałych i wiecie co najbardziej mnie w tym wszystkich zaskoczyło? Spokój na twarzy Karoliny, jak by tego chciała, jak by chciała się zastrzelić i w tedy to do mnie dotarło, to był jej pomysł . . .
- N I E ! rzuciłem się na nią kiedy w powietrzu rozległ się huk wystrzału . . .
***************************************************************
Miłej niedzieli i do następnego aguniaaa86
CZYTASZ
Nigdy nie jest za późno
RomanceKarolina Lewkowicz kobieta, która dla miłości swojego życia pozwoliła zamknąć się w klatce. W złotej klatce do której klucz miał tylko on. Adam Lewkowicz przystojny biznesmen, który traktuje swoja żonę jak rzecz.
