Karolina Lewkowicz kobieta, która dla miłości swojego życia pozwoliła zamknąć się w klatce. W złotej klatce do której klucz miał tylko on. Adam Lewkowicz przystojny biznesmen, który traktuje swoja żonę jak rzecz.
" Nie użalaj się nad sobą, podnieś dupsko i walcz aż osiągniesz to, czego pragniesz ! "
- Życie jest za krótkie, żeby ciągle się martwić. Na ten zimny głos aż się wzdrygam. Za każdym razem, kiedy Sergiej pojawia się jak duch mało nie dostaję zawału. Akurat siedziałam zamyślona w pracowni, kiedy stanął za mną.
- Przyszedłeś w jakimś konkretnym celu ? Jestem zajęta nie mam za wiele czasu. Nie ufam mu jak zresztą, żadnemu facetowi. Za dużo spotkało mnie przykrych rzeczy z ich strony, żebym mogła ufać tym kanaliom. Od roku razem z Agatą mieszkamy w Turcji gdzie myślałam, że czeka mnie spokój ale jak to w moim życiu bywa do spokoju mi nie po drodze. Jakimś chorym trafem moje życie zawsze zbacza z tej ścieżki idąc pod prąd drogą usłaną bólem i cierpieniem.
- Przemyślałaś moją propozycję? Patrzy na mnie tym swoim lodowatym wzrokiem. Jego świdrujący wzrok wierci mi dziurę w czaszce. Nie mogąc tego znieść odwracam głowę. Nienawidzę jak tak patrzy, jak demon na swoją ofiarę. Przez co czuję się nieswojo, aż zaczyna boleć mnie brzuch.
- Moja odpowiedź zostaje dalej taka sama, nie mam zamiaru robić z Tobą żadnych interesów. Ostatnie słowo wypowiadam z obrzydzeniem, co nie uchodzi uwadze Sergieja. Ze złością próbuję coś ulepić z gliny, która jak na złość nie chce się formować. Mam ochotę nią w niego rzucić.
- Długo masz jeszcze zamiar użalać się nad sobą? Przechodzi obok mnie i siada na przeciwko w fotelu pod oknem. Miałam nadzieję, że ta rozmowa szybko się skończy ale jak widać zapowiada się na dłuższą debatę. Podnoszę głowę i patrzę na niego, siedzi pochylony w fotelu z rękami wspartymi na kolanach. Jak zawsze nie nagannie ubrany w cholernie drogi garnitur, który aż krzyczy, że to Armani.
- Długo masz zamiar jeszcze mnie nachodzić? Czego nie zrozumiałeś w tym co ci wcześniej powiedziałam? Ze złości rzucam gliną i idę umyć ręce a ten dalej siedzi w fotelu nie wzruszony, tak jak bym przed chwilą w ogóle się nie odzywała. Po umyciu rąk odwracam się w jego stronę. Stoję przy zlewie bo nie mam zamiaru siadać obok niego. Chcę aby już sobie poszedł.
- Karolino w czym ty masz problem? pyta tak jak by pytał o pogodę. Nienawidzę jego spokojnego tonu przez to jak do mnie mówi w środku aż się we mnie wszystko gotuje.
- Nie chcę robić z Tobą interesów czy to tak trudno zrozumieć?
- Ale ja nie rozumiem to jakiś problem? Posłuchaj jak nie pracowałaś to było wszystko dobrze tak? a jak zaczęłaś pracować to zrobił się problem.
- Nie mam zamiaru jeździć do Polski. Mówię przez ściśnięte gardło, na samo wspomnienie tego co mnie tam spotkało robi mi się niedobrze.
- A czy to jakiś problem? jedziesz tam na parę godzin i wracasz prywatnym samolotem do Turcji. Czy to aż takie trudne? Ręce mi opadają, bo na każdy mój argument on ma jakieś wytłumaczenie. Nie dociera do niego, że ja po prostu nie chcę. Czuje, że ta rozmowa znowu jak zresztą każda poprzednia prowadzi donikąd.
- Nie chcę tam wracać, nie chcę znowu go oglądać nie po tym co mi zrobili.
- Karolino nie mieszaj swoich spraw prywatnych z interesami. Interesy to inna droga a sprawy prywatne inna. Nie obchodzą mnie twoje zawody miłosne dla mnie dobro interesów jest najważniejsze. Generowane zyski z nich płynące a nie twoje połamane serce. Rozumiesz ?
Bydle, pieprzone bydle jak każdy facet. Czuję wzbierające łzy, przez złość i frustrację. Pieką mnie oczy , odwracam się do niego plecami gdy czuję , że jedna niechciana łza płynie po moim policzku a w ślad za nią idą następne. Nie chce żeby ich widział, więc łamiącym się głosem mówię , żeby sobie poszedł po czym sama jak tchórz wychodzę z pracowni.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Po rozmowie z Sergiejem nie mam ochoty nic jeść. Przespałam pół dnia a teraz znowu siedzę w pracowni i próbuję coś ulepić. Moje ręce i głowa dzisiaj nie współgrają. Chcę coś uformować z gliny ale jakoś mi nie wychodzi. Moje ręce są jak z ołowiu. Żeby tego było mało dzwonił do mnie Szymon z prośbą abym przyleciała na roczne zebranie w sprawie hoteli. Powiedziałam, że do niego oddzwonię pod koniec tygodnia, ale już teraz wiem, że tego nie zrobię. Niech oni wszyscy dadzą mi spokój. Agata widząc w jakim jestem humorze dla własnego dobra schodzi mi z drogi. I ma rację bo nie chcę za to wszystko wyładowywać się na niej. Glina działa mi na nerwy bo nic mi nie wychodzi ze złością biorę ja w rękę i rzucam nią o ścianę.
- Kurwa mać! krzyczę na całe gardło.
Mam już dosyć słuchania rad od ludzi, którzy wiedzą lepiej ode mnie co mam w życiu robić. Od tych rad po prostu aż się duszę. Mam już dosyć tego wszystkiego a gdy to mówię wiem, że znajdzie się zaraz ktoś kto zniszczy mi to szczęście. Dlaczego oni tego nie rozumieją? Dlaczego nie dadzą mi żyć tak jak chcę? z dala od tego wszystkiego co mnie spotkało. Nie po to wyprowadzałam się do obcego kraju żeby znowu wracać do przykrych wspomnień, do Polski gdzie spotkało mnie tyle złych rzeczy. Ostatnio mam wrażenie, że Szymon jak i Misza robią wszystko, żeby tylko wygłuszyć swoje sumienie po tym co mi zrobili. Wyliczają mi moje błędy nie patrząc na siebie. Myślałam, że po przyjeździe tutaj udało mi się od tego odciąć w jakim byłam cholernym błędzie bo moje stare życie ciągle upomina się o mnie. Zrobiłam co mogłam, choć nie do końca wyszło. Moje marzenie o spokoju prysło, choć byłam już tak blisko. Najgorsze w tym wszystkim jest uczucie bezsilności bo za cholerę nie wiem co mam teraz zrobić. Padam na kolana i zaczynam wyć jak zranione zwierzę. Ból i cierpienie rozrywają moje ciało od środka. Wracają wspomnienia, które zakopałam gdzieś daleko w głowie. Płaczę tak mocno, że nawet nie wiem kiedy do pracowni wchodzi Agata. Tuli mnie do siebie prosząc abym się uspokoiła. Kołysze mnie w swoich ramionach jak matka dziecko. To daje mi chwilę ukojenia. Wtulam się w nią i cicho płaczę a ona głaszcze mnie po plechach.
- Agata nie dam rady już tego wszystkiego udźwignąć. Czuję się tak jak by życie mnie przerosło. Każdy coś ode mnie chce, a ja nie wiem co mam robić.
- Karolina co by się nie działo ty zawsze idź z wysoko uniesioną głową. Twardo stąpaj przez życie. Nawet, kiedy los podkłada ci kłody pod nogi ty idź dalej twardo. W życiu nigdy nie jest łatwo. Pamiętaj że możesz podnieść się po wszystkim nie ważne co cię spotkało i co jeszcze cię w życiu spotka. Jesteś silna i pamiętaj, że nikt nie może cię już więcej złamać. Wiem ,że czasem odechciewa się żyć po tym co nas spotyka ale warto iść dalej bo za tym złym zakrętem bólu i cierpienia, na pewno spotka cię szczęście.
Po jej słowach robi mi się cieplej na sercu. Po przyjeździe tutaj też swoje przeszłam, przez co dużo się wycierpiałam. Dzięki temu, że miałam ją obok nie załamałam się. Agata mi na to nie pozwoliła. Kiedy było trzeba tuliła mnie a kiedy było źle dawała mi przysłowiowego kapa w dupę, żebym szła dalej i nie oglądała się za siebie. Za to będę jej wdzięczna do końca swojego życia. Przeszłam piekło ale dzięki niej dalej trzymam gardę i się nie poddaję.