Rozdział 21

2.3K 95 9
                                        

𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺

-Marcin Why are not you sleeping?- Zamknęłam drzwi aby nie przeszkadzać żadnemu z lokatorów  popatrzyłam na chłopaka który wpatrywał się przez okno w panoramę miasta. Nie trudno było stwierdzić że bardzo intensywnie się nad czymś zastanawiał. Odrazu gdy się odezwałam odwrócił głowę w moją stronę.

-Nie jestem zmęczony wyspałem się - Oboje wiedzieliśmy że to kłamstwo wstał dziś bardzo wcześnie i od rana mówił jaki to jest zmęczony.
-Miałaś iść do Julki na chwilę nie było cię prawie 3 godziny - jak zwykle starał się zmienić temat.

-Sytuacja z tym Kuba jest dość skomplikowana- wykonałam cudzysłów dłońmi i usiadłam obok niego. Gdy Marcin chciał coś powiedzieć przerwał mu wibrujący telefon na którego ekranie pojawił się napis Nikola💕💕💕 nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo zabolało mnie że nadal nie zerwali kontaktu. Naszczęście Dubiel odrazu rozłączył się i wyłączył telefon.

-To przez nią? - usiadłam obok a on zmarszczył czoło - nie rozumiem - zaśmiał się nerwowo - To przez nią jesteś taki nieobecny-chłopak pokiwał głową oraz westchnął.

-Marcin musisz mi powiedzieć czego chcesz nie pomogę Ci nie wiedząc oco ci chodzi-położyłam swoją dłoń na przedramieniu Dubiela patrząc mu prosto w oczy.

𝘗 𝘰 𝘷 𝘔𝘢𝘳𝘤𝘪𝘯

Gdy dziewczyna dotknęła mojej ręki  pszeszedł mnie delikatny i przyjemny dreszcz. Jej dłoń była chłodna a zarazem bardzo delikatna złapaliśmy kontakt wzrokowy i wtedy poczułem że mogę się przed nią otworzyć że jest  dla mnie równie bliska co Stuart i że amerykanka naprawdę stara się mi pomóc więc westchnąłem i zacząłem.

-Lexy... najgorsze jest to że ja nie wiem czego chcem oddaliliśmy się od siebie z Nikolą mam wrażenie że rutyna przejęła nad nami kontrolę.

-Marcin I know what you feel jeszcze rok temu sama byłam w takiej sytuacji ale nie możesz się od wszystkich odcinać Si? .

-Masz rację jak wrócimy muszę się ogarnąć-przeczesałem włosy dłonią po czym rozciągnąłem się i wró iłem do poprzedniej pozycji.

-A teraz please chodźmy spać - dziewczyna pociągnęła mnie za rękę na skutek czego opadliśmy na łóżko śmiejąc się.

*****Skip time*****

𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺

-Listen to me girl przyjedziemy po ciebie jutro około 7 Dubielowi się gdzieś śpieszy I don't know

-Dobrze mamo - obie zaśmiałyśmy się.

-I masz się nie przejmować tym całym  Kubą jakbyś chciała pogadać zdzwoń.

-Leć cię już - blondynka przytuliła mnie czule i kazała mi abym pobiegła do samochódu gdzie siedział już mój przyjaciel.

-I love you bye! - wykrzyczałam dziewczynie gdy byłam już przy samochodzie a ona szeroko się uśmiechając wykrzyczała - Ja też Paa.

-Martwię się o nią - oznajmiłam Marcinowi zapinając pasy.

-She is so young i ma tyle na głowie-chłopak wypuścił głośno powietrze - Masz rację ale przecież robimy wszytsko żeby jej pomóc.

-I know - westchnełam opierając się o drzwi.

Chłopak zerkał na mnie Cały czas i się uśmiechał przez co odrazu poprawił mi się humor ale próbowałam to ukryć.

-No dobrze jesteśmy - Marcin wyjął kluczyki ze stacyjki, sięgnął po sportową torbę leżącą na tylnych fotelach i wyszedł tak jak ja.
Zaczęliśmy kierować się w stronę wejśćia gdy przeszliśmy przez drzwi obrotowe moim oczą ukazał się duże pomieszczenie z ogromnymi oknami znajdował się tam bar podświetlany ledami w kolorze czarnym dużo półścianek regały z książakami oraz recepcja do której się pokierowaliśmy.

-Dzień dobry w czym mogę państwu pomóc? - odrazu przywitała nas sympatyczna kobieta.

-Mamy tu rezerwację na nazwisko Dubiel.

-Już chwilkę - Podeszła do komputera i zaczęła czegoś szukać - A tak poproszę jeszcze tylko dowód osobisty.

Dubiel pokazał kobiecie kawełek  plastiku a ona dała nam w zamian klucz do pokoju pomieszczenie znajdowało się na 4 piętrze dlatego zdecydowaliśmy się na schody kiedy mój kompan chwycił za klamkę spojrzałam na niego sarkastycznie

-Are you fucking kidding me?-prychnełam z niedowierzania a on zaczął się śmiać.

-Marcin czy ty robisz to specjalnie.

-Ja też nie wiedziałem popatrzył na mnie oburzony- powodem mojej złości było to że widocznie był to jeden z pokoi typu "noc poślubna" na szafkach stały świece łóżko i podłoga były posypane płatkami róż a stolik był pełen różnych czekoladek.

-Wczoraj szukałem czegoś last minute a to było bardzo tanie - rzucił swoją torbę na łóżko i popatrzył na  Apple watcha - Jest 16 i tak idziemy na obiad tu będziemy tylko spać.

-Okey - położyłam plecak na łóżku i wyjełam z niego białe dresy i białą bluzę od nike.

-Daj mi chwile przebiorę się-zabrałam ubrania i powędrowałam w stronę łazienki.

-Czekam przed hotelem.

-Wait a fucking minute idziemy pieszo? - zaczęłam krzyczeć do chłopaka z łazienki

-Ta mamy jakieś 9 lub 10 minut do najbliższego McDonalda -pokiwał głową chłopak. Kiedy wyszłam  chwyciłam za moje czarne futerko i podeszłam do niego.

-Nie ma opcji- wyszłam kierując się do windy w między czasie schowałam telefon do kieszeni spodni. Dubiel szybko zamknął pokoju i pobiegł za mną.

-Oświeć mnie i daj lepszy pomysł -weszliśmy do windy i zjechalismy na parter idąc przed budynek.

-Proszę bardzo - pokazałam mu na hulajnogę  elektyczną i wyciągnęłam komórkę aby ją zeskanować.

-Let's go Marcin I'm hungry.

-Jedna? Akceptuje ten chalange.-zaśmialismy się. On wszedł pierwszy bo wiem że lepiej mu szło jeżdżenie a moje często kończyło się na ziemi więc po prostu stanęłam z tyłu kładąc recę na jego ramionach jednak gdy Marcin wyruszył przeniosłam ręce na jego biodra i mocno wtuliłam się co ewidentnie go zadowoliło. Dojechalismy dość szybko zjedliśmy obiad a potem spacerowaliśmy.  Nie rozmawialiśmy o niczym szczególnym omawialiśmy fajne pomysły na odcinki lub wygłupialiśmy się. Około godziny 17 uśiedliśmy na ławce w jakimś parku powoli niebo stawało się pomarańczowe a z drzew zaczęły opadać  różnokolorowe liście  jednym słowem typowo jesienny klimat.

-Okej wolisz Madison Beer or Kylie Jenner - zaśmialiśmy się a chłopka udawał że się zastanawia.

-Zdecydowanie Madison.

-Dobra teraz moja kolej Stuart czy Kacper? - Wtedy spojrzał mi w oczy doskonale znał odpowiedź ale nie dałam po sobie poznać że to pytanie wzbudziło we mnie jakiekolwiek emocje.

-Of course Stuart! - uśmiechnęłam się lekko.

-właściwie to dlaczego tak bardzo nie lubisz Kacpra? - I w tym momencie trafił dokładnie w mój czuły punkt.

***************************
Przepraszam za tak długa nieobecnosc ale byłam przez tydzień w szpitalu i nie czułam się na siłach aby pisać ale jutro wychodze i wracam do regularnego pisania! Nie zapomnijcie o gwiazdce

𝓵𝓮𝔁𝔂 𝓲 𝓶𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 //𝓽𝓸 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓹𝓻𝓸𝓳𝓮𝓴𝓽Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz