𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺
-Marcin Why are not you sleeping?- Zamknęłam drzwi aby nie przeszkadzać żadnemu z lokatorów popatrzyłam na chłopaka który wpatrywał się przez okno w panoramę miasta. Nie trudno było stwierdzić że bardzo intensywnie się nad czymś zastanawiał. Odrazu gdy się odezwałam odwrócił głowę w moją stronę.
-Nie jestem zmęczony wyspałem się - Oboje wiedzieliśmy że to kłamstwo wstał dziś bardzo wcześnie i od rana mówił jaki to jest zmęczony.
-Miałaś iść do Julki na chwilę nie było cię prawie 3 godziny - jak zwykle starał się zmienić temat.
-Sytuacja z tym Kuba jest dość skomplikowana- wykonałam cudzysłów dłońmi i usiadłam obok niego. Gdy Marcin chciał coś powiedzieć przerwał mu wibrujący telefon na którego ekranie pojawił się napis Nikola💕💕💕 nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo zabolało mnie że nadal nie zerwali kontaktu. Naszczęście Dubiel odrazu rozłączył się i wyłączył telefon.
-To przez nią? - usiadłam obok a on zmarszczył czoło - nie rozumiem - zaśmiał się nerwowo - To przez nią jesteś taki nieobecny-chłopak pokiwał głową oraz westchnął.
-Marcin musisz mi powiedzieć czego chcesz nie pomogę Ci nie wiedząc oco ci chodzi-położyłam swoją dłoń na przedramieniu Dubiela patrząc mu prosto w oczy.
𝘗 𝘰 𝘷 𝘔𝘢𝘳𝘤𝘪𝘯
Gdy dziewczyna dotknęła mojej ręki pszeszedł mnie delikatny i przyjemny dreszcz. Jej dłoń była chłodna a zarazem bardzo delikatna złapaliśmy kontakt wzrokowy i wtedy poczułem że mogę się przed nią otworzyć że jest dla mnie równie bliska co Stuart i że amerykanka naprawdę stara się mi pomóc więc westchnąłem i zacząłem.
-Lexy... najgorsze jest to że ja nie wiem czego chcem oddaliliśmy się od siebie z Nikolą mam wrażenie że rutyna przejęła nad nami kontrolę.
-Marcin I know what you feel jeszcze rok temu sama byłam w takiej sytuacji ale nie możesz się od wszystkich odcinać Si? .
-Masz rację jak wrócimy muszę się ogarnąć-przeczesałem włosy dłonią po czym rozciągnąłem się i wró iłem do poprzedniej pozycji.
-A teraz please chodźmy spać - dziewczyna pociągnęła mnie za rękę na skutek czego opadliśmy na łóżko śmiejąc się.
*****Skip time*****
𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺
-Listen to me girl przyjedziemy po ciebie jutro około 7 Dubielowi się gdzieś śpieszy I don't know
-Dobrze mamo - obie zaśmiałyśmy się.
-I masz się nie przejmować tym całym Kubą jakbyś chciała pogadać zdzwoń.
-Leć cię już - blondynka przytuliła mnie czule i kazała mi abym pobiegła do samochódu gdzie siedział już mój przyjaciel.
-I love you bye! - wykrzyczałam dziewczynie gdy byłam już przy samochodzie a ona szeroko się uśmiechając wykrzyczała - Ja też Paa.
-Martwię się o nią - oznajmiłam Marcinowi zapinając pasy.
-She is so young i ma tyle na głowie-chłopak wypuścił głośno powietrze - Masz rację ale przecież robimy wszytsko żeby jej pomóc.
-I know - westchnełam opierając się o drzwi.
Chłopak zerkał na mnie Cały czas i się uśmiechał przez co odrazu poprawił mi się humor ale próbowałam to ukryć.
-No dobrze jesteśmy - Marcin wyjął kluczyki ze stacyjki, sięgnął po sportową torbę leżącą na tylnych fotelach i wyszedł tak jak ja.
Zaczęliśmy kierować się w stronę wejśćia gdy przeszliśmy przez drzwi obrotowe moim oczą ukazał się duże pomieszczenie z ogromnymi oknami znajdował się tam bar podświetlany ledami w kolorze czarnym dużo półścianek regały z książakami oraz recepcja do której się pokierowaliśmy.
-Dzień dobry w czym mogę państwu pomóc? - odrazu przywitała nas sympatyczna kobieta.
-Mamy tu rezerwację na nazwisko Dubiel.
-Już chwilkę - Podeszła do komputera i zaczęła czegoś szukać - A tak poproszę jeszcze tylko dowód osobisty.
Dubiel pokazał kobiecie kawełek plastiku a ona dała nam w zamian klucz do pokoju pomieszczenie znajdowało się na 4 piętrze dlatego zdecydowaliśmy się na schody kiedy mój kompan chwycił za klamkę spojrzałam na niego sarkastycznie
-Are you fucking kidding me?-prychnełam z niedowierzania a on zaczął się śmiać.
-Marcin czy ty robisz to specjalnie.
-Ja też nie wiedziałem popatrzył na mnie oburzony- powodem mojej złości było to że widocznie był to jeden z pokoi typu "noc poślubna" na szafkach stały świece łóżko i podłoga były posypane płatkami róż a stolik był pełen różnych czekoladek.
-Wczoraj szukałem czegoś last minute a to było bardzo tanie - rzucił swoją torbę na łóżko i popatrzył na Apple watcha - Jest 16 i tak idziemy na obiad tu będziemy tylko spać.
-Okey - położyłam plecak na łóżku i wyjełam z niego białe dresy i białą bluzę od nike.
-Daj mi chwile przebiorę się-zabrałam ubrania i powędrowałam w stronę łazienki.
-Czekam przed hotelem.
-Wait a fucking minute idziemy pieszo? - zaczęłam krzyczeć do chłopaka z łazienki
-Ta mamy jakieś 9 lub 10 minut do najbliższego McDonalda -pokiwał głową chłopak. Kiedy wyszłam chwyciłam za moje czarne futerko i podeszłam do niego.
-Nie ma opcji- wyszłam kierując się do windy w między czasie schowałam telefon do kieszeni spodni. Dubiel szybko zamknął pokoju i pobiegł za mną.
-Oświeć mnie i daj lepszy pomysł -weszliśmy do windy i zjechalismy na parter idąc przed budynek.
-Proszę bardzo - pokazałam mu na hulajnogę elektyczną i wyciągnęłam komórkę aby ją zeskanować.
-Let's go Marcin I'm hungry.
-Jedna? Akceptuje ten chalange.-zaśmialismy się. On wszedł pierwszy bo wiem że lepiej mu szło jeżdżenie a moje często kończyło się na ziemi więc po prostu stanęłam z tyłu kładąc recę na jego ramionach jednak gdy Marcin wyruszył przeniosłam ręce na jego biodra i mocno wtuliłam się co ewidentnie go zadowoliło. Dojechalismy dość szybko zjedliśmy obiad a potem spacerowaliśmy. Nie rozmawialiśmy o niczym szczególnym omawialiśmy fajne pomysły na odcinki lub wygłupialiśmy się. Około godziny 17 uśiedliśmy na ławce w jakimś parku powoli niebo stawało się pomarańczowe a z drzew zaczęły opadać różnokolorowe liście jednym słowem typowo jesienny klimat.
-Okej wolisz Madison Beer or Kylie Jenner - zaśmialiśmy się a chłopka udawał że się zastanawia.
-Zdecydowanie Madison.
-Dobra teraz moja kolej Stuart czy Kacper? - Wtedy spojrzał mi w oczy doskonale znał odpowiedź ale nie dałam po sobie poznać że to pytanie wzbudziło we mnie jakiekolwiek emocje.
-Of course Stuart! - uśmiechnęłam się lekko.
-właściwie to dlaczego tak bardzo nie lubisz Kacpra? - I w tym momencie trafił dokładnie w mój czuły punkt.
***************************
Przepraszam za tak długa nieobecnosc ale byłam przez tydzień w szpitalu i nie czułam się na siłach aby pisać ale jutro wychodze i wracam do regularnego pisania! Nie zapomnijcie o gwiazdce
CZYTASZ
𝓵𝓮𝔁𝔂 𝓲 𝓶𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 //𝓽𝓸 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓹𝓻𝓸𝓳𝓮𝓴𝓽
FanfictionA co jeśli 𝙁𝙪𝙘𝙠 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! Zmieniło by się w 𝙄 𝙡𝙤𝙫𝙚 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! // Daj książce szanse i nie rezygnuj po pierwszym rozdziale :3 ❨❨ Poprawiam rozdziały bądźcie na bieżącą dużo się zmieni !!! ❩❩
