𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺
Obróciłam się w jego stronę odkładając urządzenie na jedno z pudeł.
-W porządku oco chodzi? - usiadłam na swoim materacu a on obok mnie zamykając za sobą drzwi. Oczywiście w odpowiedniej odległości.
-Byłem trochę zajęty w tym tygodniu. - nerwowo ruszał nogą zauważyłam to już u niego parę razy.
-Zgadza się - pokiwałam głową.
- Uważam że powinniśmy pogadać - wręcz wyrzucił te słowa ze swoich ust.
-No dobrze - Strasznie się spiełam ta rozmowa była dla mnie ciężka czułam się okropnie nie swojo.
-My się chyba znaczy napewno pocałowaliśmy na oczach całej polski - "na oczach całej Polski" te słowa wypowiedział ciszej i wcale nie pomogły złagodzić sytuacji wręcz przeciwnie. Oboje błądziliśmy wzorkiem po pokoju byle by nie popatrzeć sobie w oczy. Głośno wypuściłam powietrze i powiedziałam to czego tak naprawdę nie chciałam ale wiedziałam że to jedyna służna decyzja.
-Powinniśmy o tym zapomnieć nie musimy się z tego tłumaczyć to nie jest nasz obowiązek po za tym oboje napisaliśmy komentarz odnośnie tej sprawy. - Wstałam z Materacu a mój "przyjaciel" zrobił to samo.
-Lexy ja nie.. - chciał coś powiedzieć ale przerwał - Nie ważne powinniśmy zrobić sobie małą przerwę lepiej będzie nie pokazywać się za dużo razem.
-Masz rację - wymusiłam lekki uśmiech co bardzo było widać.
-To do zobaczenia - wyszedł a ja szepnęłam ciche "do zobaczenia". Było Mi strasznie przykro. Chciałam znów gdzieś uciec tak aby nikt nie zauważył moich uczuć ale to nie miało sensu. Nie chciałam też psuć Juli wieczoru widać było że dziewczyna ma świetny humor więc obciążanie jej moimi problemami nie maiło najmniejszego sensu. Zabrałam moje futerko i telefon zeszłam na dół spotykając po drodze Julie która trzymała w dłoniach butelkę jakiegoś napoju a w drugiej popcorn.
-Czekaj Czekaj gdzie idziesz - Blondynka stanela przede mną uniemozliwjajac mi wyjście.
-So So So sorry Dżulia Coś bardzo ważnego mi wypadło Ale idź do Kacpra on napewno bardzo chętnie obejrzy z tobą film i love you bai.. - szybkim krokiem wyminęłam dziewczynę tak że nie miała nawet szansy nic odpowiedzieć. Po około 15 minutach siedziałam już w samochodzie Kuby.
𝘗𝘰𝘷 𝘫𝘶𝘭𝘬𝘢
Zdziwiło mnie zachowanie Lexy aczkolwiek chyba wiedziałam czym jest spowodowane poszłam do naszego pokoju odłożyłam jedzenie na jedno z pudeł i powędrowałam do pokoju Marcina. Chłopak uchylił drzwi i wystawił swoją twarz.
- Chciałbym cię zawieść do Wrocławia ale naprawdę nie mogę. - Zamknął je spowrotem więc zapukałam kolejny raz. A on uchylił je jeszcze raz.
-Nie Oto mi chodzi co powiedziałeś Lexy wybiegła z domu jak poparzona i gdzieś pojechała.
-Nic tylko rozmawialiśmy - wzruszył ramionami.
- I.... - ciągnęłam rozmowę aby wreszcie coś z siebie wydusił
- I nic - wręcz krzyknął a ja patrzyłam na niego surowym wzrokiem.
-No dobrze - westchnął - Postanowiliśmy zrobić sobie mała przerwę i nie pokazywać się razem za dużo.
-Jesteś Idiotą! - krzyknęłam na niego. Chłopak otworzył szeroko oczy.
-Ona cię teraz potrzebuje tak jak ty ją. Na was oboje spadła fala gigantycznej krytyki ty może byłeś na to przygotowany ale ona nie. Słabo radzi sobie jeszcze ze swoją popularnością jest zagubiona a ty byłeś dla niej najbliższą osobą jaką tu miała. - przez dłuższą chwilę analizował wszystkie słowa wypływające z moich ust.
-Przepraszam masz rację pogadam z nią na kolacji.
-jakiej kolacji - zapytałam zdziwiona nie wiedziałam oco mu chodzi.
-Stuart wam nie powiedział? od dzisiaj jemy wspólnie kolacje o 20.
-No dobrze w takim razie po kolacji złap ja w naszym pokoju ja pójdę do Kacpra.
-Tak to dobry pomysł - Dubiel Zamknął drzwi a ja poszłam spowrotem do naszego pokoju.
𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺
Spaxzrowalismy z Kubą po jakimś parku nie miałam pojęcia gdzie jestem ale to nie było ważne.
-Czyli co to koniec między wami? - zapytał Brunet
-Nic między nami nie było - nerwowo odpowiedziałam.
-Chodziło mi o waszą przyjaźń.
-Raczej tak po tym pocaunku już nic nie będzie takie same. - stanęliśmy w miejscu.
-Dziękuje że po mnie przyjechałeś - uśmiechnęłam się ciepło.
-Nie ma za co wkońcu tak robią prawdziwi przyjaciele - lekki podmuch wiatru rzucał moimi kosmykami na lewo i prawo, liście wokół wydawały przyjemny dźwięk było naprawdę miło. Kuba zabrał kosmyk włosów z mojej twarzy nie zostawiając dłoń na moim policzku. Byliśmy coraz bliżej, bliżej i bliżej stało się to czego najabrdziej się bałam. Pocałował mnie.
*************************
Wybaczcie ze coraz rzadziej dodaje rozdziały ale jak pewnie zauważyliście są one dłuższe niż na początku i przy pierwszych rozdziałach nie starałam się tak bardzo jak teraz. Jest mi też bardzo przykro z powodu dramy Marcina i Lexy :( Koniecznie dajcie znać jak wam się podobał rozdział. 😅
CZYTASZ
𝓵𝓮𝔁𝔂 𝓲 𝓶𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 //𝓽𝓸 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓹𝓻𝓸𝓳𝓮𝓴𝓽
FanfictionA co jeśli 𝙁𝙪𝙘𝙠 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! Zmieniło by się w 𝙄 𝙡𝙤𝙫𝙚 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! // Daj książce szanse i nie rezygnuj po pierwszym rozdziale :3 ❨❨ Poprawiam rozdziały bądźcie na bieżącą dużo się zmieni !!! ❩❩
