Rozdział 19

2.5K 104 12
                                        

𝘗 𝘰 𝘷 𝘔𝘢𝘳𝘤𝘪𝘯

-Słucham cię z przyjemnością.

- Kacper musiał wyjechać na cały weekend a miał mnie zawieść do Wrocławia opłacę Ci hotel i zapłacę za wszytsko tylko błagam zawieź mnie-złapałem dziewczynę za ramiona i zaśmiałem się - spokojnie za nic nie będziesz płacić zawiozę cię.

-Naprawdę? - blondynka głośno pisnęła i podskoczyła z radości.

-Tak - uśmiechnąłem się.

- Dziękuje -dziewczyna przytuliła mnie.

-Nie ma za co - odwzajemniłem uścisk ale gdy się od siebie odsuneliśmy chyba jeszcze w połowie śpiąca amerykanka wyszła z pokoju dziewczyn.

-Please guys - Zaczęła spokojnym tonem ale niestety potem krzyknęła rozbudzając przy tym jeszcze trochę śpiącego mnie i siebie- Shut up!

Natomiast nadal piszcząca Julka Obróciła się w stronę przyjaciółki
-Dubiel zgodził się zawieść mnie do Wrocławia.

-Yeah!-Lexy sarkastycznie usniosła ręce w góre lecz po chwili skrzywiła się - Ja nigdy nie byłam in Wrocław.

-Pojedź z nami-zaproponowałem miałem nadzieję że się zgodzi ponieważ ja i Julka nie znaleźliśmy jeszcze wspólnego języka a wizja jazdy w kompletnej ciszy nie była zbyt przyjemna.

-To świetny pomysł - pokiwała głową Kostera.

-Em..-Chalpin najpierw spojrzała na szczęśliwa przyjaciółkę a potem na mnie i chyba zrozumiała wszytsko o czym myślałem-Tak..pojade z wami.

-Im więcej tym lepiej-zaśmiała się Julka - możemy wyjechać o 15?

-Nie ma problemu.

-Dziękuje Ci jeszcze raz jutro moja siostra ma urodziny i mimo że to głupia impreza dla 14-latek(Jeśli ktoś wie ile Iga ma lat to proszę napiszcie) to obiecałam że będę.

-Julia przestań dziękować-zacząłem się śmiać.

-Okej - dziewczyna się uspokoiła i zaczęła isc na dół - To ja lecę na śniadanie.

-Babene Babene- machneła ręką amerykanka a ja zmarszczyłem czoło.

-Czy to są moje spodnie?

-Maybe - odwróciła wzrok. A ja uniosłem koncik ust i odpowiedziałem dziewczynie.

-Możesz je sobie zostawić pod warunkiem że pojedziesz ze mną kupić nowe.

-Yeahhh thank you Marcin - dziewczyna mnie szybko obieła jedną ręką po czym krzyknęła - Race! - I zaczęła biec tym razem nie miałem zamiaru dać Lexy fory. Jak powiedziałem tak zrobiłem.

-Fuck you Marcin to wszytsko przez to że zabiegałeś mi drogę.

-Mhm-Patrzyłem na nią śmiejąc się.

******Skip time******

𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺

Zostało 19 minut do wyjazdu a ja nadal siedziałam w piżamach. Podeszłam do szafy i otworzyłam ją. Postanowiłam ubrać się wygodnie ponieważ miałam spędzić w aucie 3,5 godziny. Założyłam zwyczajne czarne dresy, moje białe air force, czarną Bluze która zlewała się ze spodniami i związałam włosy w kucyka. Chciałam jeszcze raz przejże się w lustrze ale nie zdążyłam bo moja współlokatorka weszła do pokoju i już ciągnęła mnie na dół.

-Okey stop Dżulia poradzę sobie - wyrwałam nadgarstek z ręki dziewczyny.

-Dobra ale szybciej bo za chwilę wyjeżdżamy - Julka chwyciła swoją torbę z rzeczami i zbiegła na dół. Jedziemy tylko na 2 dni więc udało Mi się spakować w plecak wzięłam go oraz tak jak chciała moja przyjaciółka wyszłam przed dom gdzie czekał już na nas samochód Marcina. Oboje czekali tylko na mnie zamykając drzwi głośno krzyknęłam - Byee! - Do wszytskich którzy zostali. Następnie wsiadłam do auta chciałam usiąść z tyłu ale wyprzedziła mnie Kostera więc byłam skazana na siedzenie z przodu. Gdy już Weszlam do środka Marcin odrazu zaczął mówić.

-No to w drogę drogie panie.

-Dubiel proszę nie zabij nas-dodała nastolatka już układająca się wygodnie na tylnych siedzeniach.

Cała droga minęła dość przyjemnie Chwile słuchałam czegoś na Spotify, Przeglądałam social media lub rozmawiałam z Marcinem o wszytskim i o niczym. Staraliśmy się być na tyle cicho aby nie obudzić Julki która przyklejona do szyby samochodu odsypiała poranne wstawanie przez cały tydzień. Dojechaliśmy około godziny 18:12 był to początek jeseni więc o tej godzinie robiło się juz ciemno.

𝘗 𝘰 𝘷 𝘔𝘢𝘳𝘤𝘪𝘯

- Marcin gramy w paper, rock and scissor i ten kto przegra budzi Julie-Na początku się zaśmiałem ale gdy popatrzyłem na twarz dziewczyny zrozumiałem że to była poważna propozycja.

-Are you ready?

-One.
-two..
-Three...

Niestety przegrałam na co Chaplin głośno pisnęła i się zaśmiała. Wyszło to na moją korzyści bo brunetka obudziła Julke.

-Co się dzieje - Nastolatka gwałtownie oderwała głowę od szyby.

- To tu? - zapytałem jej a ona ziewnęła oraz pokiwała głową.

-let's go - wszyscy zabrali swoje rzeczy i wysiedli z samochodu.

-Julka jesteś pewna że twoi rodzice pozwolą nam zostać na noc? - w czasie drogi do klatki zastanawiałem się czy aby napewno nie jest to narzucanie się.

- Przecież przychodzicie tylko na jedną noc jutro macie zarezerwowany pokój a moi rodzice są bardzo gościnni i wyrozumali - Dziewczyna zapewniała nas że się mylimy i w żadnym wypadku nie jesteśmy problemem. Ale miała racje to tylko jedna noc mamy przecież zabukowany hotel na jutro. Mieszkanie było na drugim piętrze więc nie mieliśmy dużo wchodzenia. Gdy wkońcu dotarliśmy do wyznaczonych drzwi blondynka zapukał. Nie wiem kto i czym był bardziej zaskoczony. Julka że zamsiat całej rodziny w drzwiach zastała tatę i jakiegoś chłopaka na oko 17 lat czy jej tata który myślał że Julka przyjedzie sama.

*****************************
Ufff nareszcie udało Mi się napisać rozdział. Ferie u mnie dopiero za 4 dni :( ale w przerwie postaram się napisać na zapas. Bardzo cieszę się gdy widzę wasze komentarze "kiedy next" a tak po za tym to co sądzicie o piosence kacpra?

𝓵𝓮𝔁𝔂 𝓲 𝓶𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 //𝓽𝓸 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓹𝓻𝓸𝓳𝓮𝓴𝓽Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz