Kocham was wszystkich 💕 dziękuję za tyle pozytywnych komentzrzy
𝘗 𝘰 𝘷 𝘓𝘦𝘹𝘺
Nie przerywając swojej czynności odpowiedziałam mu
- To jeszcze nic pewnego jesteśmy razem dopiero parę dni z resztą miałam go przedstawić wam wszystkim na koncercie Kacpra - przełknęłam głośno ślinę nie zrobiłam tego celowo było mi po prostu głupio. Po wymianie tych 2 zdań do końca składania mebli siedzieliśmy cicho.
- Gotowe - chłopka wstał i odszedł kawałek od przedmiotu. Ja wykonałam tą samą czynność i niepewnie zaczęłam rozmowę.
- Dziękuje teraz ja ci wiszę przysługę - unioslał lekko lewy koncik ust a on wykonał to samo.
- Nie dziękuj pomogłaś mi jak rozstałem się z Nikolą więc jesteśmy kwita.
- Good night Marcin - powiedziałam w chwili gdy obrócony plecami do mnie Chłopak chwytał za klamkę lecz kiedy usłyszał mój głos obrócił głowę na moment.
- Dobranoc Lexy - wyszłam z pokoju zaraz po nim. Udałam się prosto do mojego tymczasowego łóżka czyli materacu.
Kolejne dni wyglądały praktycznie tak samo. Czas umilały nagrywki i wspólne kolacje którym towarzyszyła świetna atmosfera. Wkońcu nadszedł ten oczekiwany przez wszystkich dzień czyli KONCERT KACPRA.
O godzinie 17 zaczęłyśmy się szykować razem z Kosterą gdyż wszyscy musieliśmy być na 18 w klubie aby zrobić jeszcze próbę.
- Nie wiem w co się ubrać - Blondynka rzucała na ziemię różnymi ubraniami.
- Skąd ja to znam - popatrzyłam na nią i uśmiechnęłam się mimowolnie. Kostera w takim stanie wyglądała prze zabawnie.
- Wiem! - krzyknęła i szybko pobiegła do łazienki z jakimiś ciuchami w ręce.
- Ja chyba też - wymamrotałam pod nosem tym samym przyglądając się od góry do dołu kompletowi który wyciągnęłam. Były to typowe jeansowe rurki a do tego czarna przylegająca bluzka. Nie przepadam za tego typu ubraniami ale postanowiłam że to odpowiedni moment aby chociaż raz założyć je na siebie.
- Gotowe - krzyknęła wyskakując z łazienki blondynka ubrana w tą sukienkę którą porzyczyła mi na nasze pierwsze wyjście do klubu. Oczywiście dzięki swojej figurze Julka wyglądała sto razy lepiej niż ja.
- Wow wygladasz cudownie - spojrzałam się na nią z lekką zazdrością gdybym miała taką talię też chodziłabym cały czas w jeansach.
- Dzięki - powiedziała trochę zakłopotana wcale nie zdziwiło mnie to, że dziewczyna nie udała sztucznie miłej i odpowiedziała coś w stylu "ty też wyglądasz pięknie" zawsze ceniłam u ludzi szczerość.
- Teraz ty się przebierz nie widziałam cię jeszcze ani razu w jeansach.
- Powinnaś się cieszyć niektórych rzeczy nie da się tak po prostu od zobaczyć - krzyczałam z łazienki i obie się zaśmiałyśmy.
-Dziewczyno wyglądasz w nich naprawdę dobrze - Wiedziałam, że Julia mówiła szczerze. Nie umiała kłamać a tym bardziej udawać jaką kolwiek emocje.
- Może powinnam się ubrać trochę luźniej - wróciłam do łazienki aby popatrzeć w lustro.
- Przestań! Mniej gadania więcej malowania - pokazała miejsce gdzie mam usiąść aby mogła zacząć mnie malować.
Gdyby nie Stuart który nie nawidzi spóźnień i wszystko chodziło u niego jak w zegarku pewnie nie zorientowałybyśmy się, że zostało nam tylko parę minut do wyjścia.
- A wy jeszcze nie gotowe? - czarnowłosy stanął w drzwiach naszego pokoju.
- Już już schodzimy - Julia starała się go spławić abyśmy mogły zostać jeszcze chwilę same.
- Macie 5 minut i ani sekundy dłużej - spojrzał na nas z uniesionymi brwiami a potem odszedł.
- Nie mogę się doczekać aż go poznam - Dokonałyśmy ostatnich poprawek i zaczęłyśmy iść w stronę samochodu Kacpra.
- Przestań to jeszcze nic poważnego - trochę się zmieszałam Julka robiła z nas już parę na całe życie a ja znam go ledwo 2 tygodnie.
Gdy dojechaliśmy na miejsce organizator całego koncertu wyleciał jak poparzony z lokalu i zabrał Kacpra ze sobą. Fakt byliśmy już spóźnieni ale co z nami? Zauważyłam przed wejściem Kubę straszliwie się zestresowałam jak zareagują inni. Stuart zaparkował przed wejściem aby późnie łatwo było znaleźć samochód. Wysiadłam z pojazdu a chłopak odrazu mnie zauważył wymruczałam pod nosem ciche przekleństwo i jak zwykle uśmiechnięta podeszłam do niego oczywiście nie sama a z Marcinem, Burtonem oraz moją przyjaciółką.
-Hej kochanie - mój "chłopak" przywitał mnie delikatnym pocaunkiem w policzek. Szczerze poczułam się dziwnie nie wiem może po prostu przesadny romantyzm przyprawiał mnie o mdłości a może chciałam to wszystko usłyszeć z ust kogoś kąpletnie innego
- Hi - odpowiedziałam mu marszcząc nos i bawiąc się moim telefonem w dłoni w ułamku sekundy jakby odżyłam - Aaa.. Kuba poznaj Marcina, Stuarta i Dżulie guys to mój chłopak Kuba- Wszyscy podali sobie dłonie i jeszcze raz wypowiedzieli swoje imiona. Miałam wrażenie jakby Dubiel patrzył na moją drugą połówkę z pogardą i obrzydzeniem czy on był zazdrosny? Na to wzkazywalo jego dalsze zachowanie.
Występ kacpra był jak najbardziej udany. Widownia dobrze się bawiła widać, że wszytskim się padobało aczkolwiek ja nie mogłam korzystać z chwili Kuba zachowywał się dosłownie jakby był moim Ojcem. Nie wolno ci pić! Ubrałaś się zbyt wyzywajaco! Cholera nie odkrywałam skrawka ciała. Po jakimś czasie udało Mi się go zgubić nie sądziłam iż kiedykolwiek będę uciekać przed własnym chłopakiem zaśmiałam się w myślach chodź wcale nie było mi do śmiechu. Wkońcu dotarłam do upragnionego Baru ale co robił tam Dubiel w dodatku sam? Dosiadłam się obok - Czemu siedzisz sam? - musiałam krzyczeć gdyż przez muzykę nie było nic słychać.
- Nie wiem - wzruszył ramionami również podnosząc głos - A ty czemu nie jesteś ze swoją lepszą połową? - Jego twarz się skrzywiła.
- Zazdrosny? - Zaczęłam się śmiać.
-Pytam pownież - starał się nawiązać ze mną kontakt wzrokowy.
- A ja nie zamierzam odpowiedzieć tylko upić się zerwać z nim a potem winnę zrzucę na alkohol i wrócić do niego - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
Chłopak kiwnął parę razy glową widocznie spodobał mu się mój pomysł - Barman - podniósł rękę i krzyknął 2 razy głośniej niż rozmawialiśmy - 4 kolejeczki poprosimy wszystko na ruchunek Stuarta Burtona - wymieniliśmy spojrzenia wybuchając śmiechem a pracownik odszedł od nas aby przynieść to co zamówiliśmy.
Wspominałam już o mojej słabej głowie? Po wypiciu pierwszej z dwóch moich kolejek film dosłownie mi się urwał.
Rano poczułam silny ból głowy a promienie słońca na mojej nie były przyjemne hm.. Dziwne mój materac zawsze był ustawiony tak aby światło mnie nie budziło. Niechętnie otworzyłam oczy odrazu zorozumiałam że to nie mój pokój. Jeśli mogę wiedzieć DLACZEGO JESTEM W SAMEJ BIELIŹNIE ?! A OBOK LEŻY MARCIN?!
****************************
KOCHAM WASSSSSS ❣️
PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGĄ PRZERWĘ PRYWATNE PROBLEMY TROCHĘ NAMIESZAŁY POSTARAM SIĘ WRÓCIĆ DO REGULARNEGO PISIANIA! DAJCIE ZNAĆ CO SĄDZICE O ROZDIZALE MAM NADZIEJE ŻE NIE WYSZŁAM Z WPRAWY 😅 WRZUCAM TERAZ BO ZOSTAŁO 14 MINUT DO 10LIPCA CZYLI MOICH URODZIN!!!
CZYTASZ
𝓵𝓮𝔁𝔂 𝓲 𝓶𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 //𝓽𝓸 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓹𝓻𝓸𝓳𝓮𝓴𝓽
FanfictionA co jeśli 𝙁𝙪𝙘𝙠 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! Zmieniło by się w 𝙄 𝙡𝙤𝙫𝙚 𝙮𝙤𝙪 𝙈𝙖𝙧𝙘𝙞𝙣! // Daj książce szanse i nie rezygnuj po pierwszym rozdziale :3 ❨❨ Poprawiam rozdziały bądźcie na bieżącą dużo się zmieni !!! ❩❩
