1.

510 28 5
                                        

Diana pov's

Wyglądałam przez ogromne okno kawiarni, nerwowo obracając w dłoniach papierowy kubek z kawą. Za szybą Paryż żył swoim własnym rytmem — ludzie mijali się pospiesznie na chodnikach, ktoś przejechał rowerem tuż przy witrynie, a chłodny, jesienny wiatr poruszał gałęziami drzew ciągnących się wzdłuż ulicy.

A ja miałam wrażenie, że za chwilę eksploduję.

Ten tydzień był fatalny.

Mercy od kilku dni zasypywała nas nowymi projektami, poprawkami i zadaniami, które jeszcze miesiąc temu wydawałyby mi się kompletnie nierealne do wykonania. Wiedziałam, że to część nauki. Wiedziałam też, że była naprawdę dobra w tym, co robiła — gdyby nie ona, pewnie nadal siedziałabym przy odpisywaniu na maile i poprawianiu materiałów.

Ale nawet to miało swoje granice.

Westchnęłam ciężko i poprawiłam rękaw kremowego swetra, kiedy po drugiej stronie ulicy zauważyłam znajomą sylwetkę.

Finn.

Ulga pojawiła się natychmiast.

Kilka chwil później wszedł do kawiarni, a zawieszony nad drzwiami dzwoneczek cicho zadźwięczał. Od razu mnie zauważył. Uśmiechnął się lekko i poprawił ciemny płaszcz przewieszony przez ramię.

Usiadł naprzeciwko mnie, odkładając telefon na stolik.

— Bonjour, przyjaciółeczko — rzucił z rozbawieniem. Spojrzał na mnie uważnie, jakby próbował ocenić poziom szkód psychicznych. — Co się stało tym razem?

Sięgnęłam po kubek.

— Najgorszy tydzień mojego życia — mruknęłam. — Jeden z klientów nie mówi po angielsku. W ogóle.

Finn uniósł brew.

— Francuz w Paryżu mówiący po francusku? Rzeczywiście dramat.

Posłałam mu chłodne spojrzenie.

— Zamknij się.

Parsknął cicho śmiechem, więc przewróciłam oczami i upiłam łyk kawy.

— I oczywiście to ja prowadziłam prezentację projektu — ciągnęłam zirytowana. — Więc przez całą godzinę próbowałam mówić po francusku jak człowiek.

Tym razem skrzywił się już szczerze.

— Okej. To brzmi źle.

— Było gorzej niż źle. Facet patrzył na mnie tak, jakbym obraziła jego rodzinę samym akcentem.

Finn prychnął pod nosem.

— Co wcale nie jest niemożliwe. Francuzi są przewrażliwieni.

— Finn.

— No co? Sam jestem Francuzem, mam prawo.

Pokręciłam głową z rozbawieniem, ale po chwili znowu oparłam się ciężko o oparcie krzesła.

— Przysięgam, to nie była prezentacja kolekcji, tylko publiczne upokorzenie.

Finn sięgnął po menu, ale nadal zerkał na mnie znad karty.

— Diana, czego się spodziewałaś? — zapytał spokojniej. — To nie jest branża, która dostosowuje się do ciebie. Jeśli klient chce francuski, mówisz po francusku. Jeśli włoski, uczysz się włoskiego.

Skrzywiłam się lekko.

Nienawidziłam, kiedy miał rację.

— Ta praca nie jest wygodna — dodał ciszej. — Sama tego chciałaś.

The missing piece [ W POPRAWKACH] Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz