31.

24 3 3
                                        

Diana pov's

Przez chwilę tylko na niego patrzyłam, czując jak chaos w mojej głowie miesza się z czymś dużo bardziej niebezpiecznym.

Z przywiązaniem.

Victor lekko zacisnął palce na mojej dłoni.

— Powiedz coś — mruknął ciszej.

— Nie lubię cię.

Kącik jego ust drgnął od razu.

— To już słyszałem.

— I nadal aktualne.

— Mhm.

Przybliżył się jeszcze trochę. Teraz dzieliły nas centymetry. Czułam jego perfumy, ciepło skóry, spokojny oddech.

I to było absurdalne, jak szybko przy nim traciłam zdolność logicznego myślenia.

— A mimo to dalej tu jesteś — powiedział cicho.

Otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć coś ironicznego.

Naprawdę próbowałam.

Ale w momencie, w którym Victor był tak blisko, wszystkie moje standardowe mechanizmy obronne nagle przestawały działać dokładnie wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowałam.

Jego spojrzenie przesunęło się po mojej twarzy powoli, uważnie, jakby widział każdą myśl, którą próbowałam ukryć pod sarkazmem.

I to było niebezpieczne.

Bo przy nim coraz trudniej było mi grać kogoś, kto ma nad wszystkim kontrolę.

Victor nadal trzymał moją dłoń.

Spokojnie.

Naturalnie.

Jakby ten gest wydarzył się bez większego zastanowienia, ale teraz żadne z nas nie chciało go cofnąć.

Czułam ciepło jego palców i miałam wrażenie, że im dłużej stoimy w tej ciszy, tym mniej chodzi o flirt.

A bardziej o coś, czego jeszcze nie umiałam nazwać bez paniki.

— Myślisz za głośno — powiedział nagle cicho.

Zmarszczyłam lekko brwi.

— Co?

Kącik jego ust drgnął minimalnie.

— Widzę moment, w którym zaczynasz analizować każdą rzecz, zamiast po prostu ją poczuć.

— Nie analizuję.

Victor spojrzał wymownie na moją twarz.

— Diana.

Przewróciłam oczami, ale bardziej po to, żeby odzyskać oddech niż naprawdę się zirytować.

Bo problem polegał na tym, że miał rację.

Znowu.

Nienawidziłam tego.

I chyba właśnie dlatego zamiast się odsunąć, zrobiłam coś odwrotnego.

Przesunęłam się minimalnie bliżej.

Tylko kilka centymetrów.

Ale Victor zauważył to natychmiast.

Oczywiście.

Jego spojrzenie od razu pociemniało w ten bardzo spokojny sposób, który działał na mnie gorzej niż jakikolwiek chaos.

Nie powiedział nic przez chwilę.

Po prostu patrzył.

Jakby sprawdzał, czy naprawdę to zrobiłam.

The missing piece [ W POPRAWKACH] Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz