21.

232 13 8
                                        

Diana pov's

Obudziłam się zdecydowanie za wcześnie.

Przez chwilę leżałam nieruchomo, wpatrując się w jasny sufit i próbując przypomnieć sobie, gdzie właściwie jestem. Głowa pulsowała mi nieprzyjemnie po winie, gardło miałam suche, a pod powiekami czułam ciężkie zmęczenie po zdecydowanie zbyt emocjonalnym wieczorze.

Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie wszystko naraz.

Victor.
Jego mieszkanie.
Kanapa.
Wino.
To spojrzenie.
I moment, w którym byłam o włos od zrobienia czegoś naprawdę głupiego.

Zakryłam twarz dłonią i jęknęłam cicho.

— Boże... — mruknęłam do siebie.

Pamiętałam za dużo.

To był problem.

Nie urwał mi się film.
Nie mogłam zwalić wszystkiego na alkohol.

Pamiętałam dokładnie, jak siedzieliśmy blisko siebie.
Jak patrzył na mnie.
Jak czułam się przy nim spokojnie pierwszy raz od miesięcy.

I to było chyba najbardziej niepokojące.

Usiadłam powoli na łóżku i przetarłam twarz dłońmi, próbując pozbierać myśli. Pokój gościnny był cichy, zza okna wpadało blade poranne światło, a całe mieszkanie wydawało się jeszcze pogrążone we śnie.

Spojrzałam na telefon. Kilka wiadomości od Finna.

Finn:
żyjesz?

Finn:
jak cię znam to albo płaczesz albo zrobiłaś coś głupiego

Finn:
mam nadzieję że nie oba

Parsknęłam cicho pod nosem mimo bólu głowy.

Tylko Finn potrafił pisać takie rzeczy o ósmej rano.

Wstałam szybko, poprawiając trochę rozciągnięty sweter i włosy związane w niedbały kok. Czułam się jak siedem nieszczęść i naprawdę nie chciałam teraz spotkać Victora w kuchni po tym wszystkim.

Szczególnie po tym, że pamiętałam sposób, w jaki wypowiedział moje imię.

Boże.

Nie.

Absolutnie nie.

Wyszłam z pokoju najciszej jak potrafiłam. Mieszkanie nadal było ciche, więc przez moment naprawdę uwierzyłam, że uda mi się uciec niezauważenie.

Oczywiście wtedy usłyszałam jego głos.

— Uciekanie rano to twoja nowa specjalność?

Zamarłam.

Victor stał oparty o kuchenny blat z kubkiem kawy w dłoni. Wyglądał zdecydowanie zbyt dobrze jak na człowieka, który spał może kilka godzin.

Ja natomiast wyglądałam jak emocjonalna katastrofa.

Super.

— Nie uciekam — odpowiedziałam szybko, unikając jego wzroku. — Po prostu... wychodzę wcześnie.

Victor uniósł brew.

— Bardzo dyplomatyczne.

Westchnęłam ciężko i w końcu spojrzałam na niego.

I to był błąd.

Bo wyglądał dokładnie tak samo spokojnie jak wczoraj wieczorem, podczas gdy ja miałam ochotę wyskoczyć przez okno z zażenowania.

The missing piece [ W POPRAWKACH] Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz